Łukasz Załuska w barwach Korony w spotkaniu na Łazienkowskiej - fot. LegiaLive!
REKLAMA

Załuska: Warszawa trochę mnie zgubiła

Bodziach, źródło: Magazyn FutbolWiadomość archiwalna>

Łukasz Załuska obecnie jest rezerwowym bramkarzem Celtiku. Kilka lat temu przez półtora roku był w Legii. W sezonie 2002/03 oraz jesienią kolejnego sezonu nie zagrał jednak ani razu w meczu Legii. Z Legii trafił do Jagiellonii, a następnie do Korony. Był jednak także bliski wypożyczenia na Konwiktorską. Polonia zrezygnowała z niego, ze względu na to, że nie ukrywał sympatii do klubu z Łazienkowskiej.
"Wszystko było dogadane, ale w ostatnim dniu okienka transferowego Polonia wyrzuciła mnie z klubu. Za to, że przyznałem się, że byłem kibicem Legii. Praktycznie zostałem na lodzie. W ostatniej chwili przygarnęła mnie Legia. Wróciłem więc do szatni, przebieram się z chłopakami, wchodzi trener Dariusz Kubicki i nie wiedząc o tym wszystkim, zaskoczony pyta: - O, a co ty tu robisz? Mówię: -Wróciłem" - wspomina.

Załuska już jako nastolatek jeździł na mecze Legii i do dziś z sentymentem wspomina wiele z tych eskapad. "Pierwszy mecz ligowy Legii, jaki widziałem w życiu miał miejsce w Białymstoku z Jagiellonią. Szczęsny w bramce, Kowalczyk w ataku. Siedziałem tam z otwartą buzią, a Legia przegrała 1-3. Jeździłem też na mecze Ligi Mistrzów z IFK Goeteborg, Blackburn Rovers i Panathinaikosem Ateny. Zawsze z ojcem, zawsze na Żylecie, zawsze kupowaliśmy bilety od koników, bo do Warszawy przyjeżdżaliśmy 3 albo 4 godziny przed meczem" - mówi na łamach Magazynu Futbol Załuska.

W sezonie 2001/02 Załuska zagrał trzy mecze w ekstraklasie w barwach Stomilu Olsztyn. Drugi z nich miał miejsce 26 sierpnia przeciwko Legii. Zespół ze stolicy rozbił Stomil 6-1. "Przez tydzień chodziłem kompletnie zdołowany i załamany. Jak sobie przypomnę ten mecz i pomyślę o tych bramkach, to aż nie mam ochoty do niego wracać" - wspomina.

Jak sam przyznaje, gdy trafił do Legii w klubie była olbrzymia konkurencja, a sama Warszawa przewróciła mu trochę w głowie. "Ja nie grałem, tylko przez półtora roku po prostu byłem w Legii. Konkurencja była naprawdę mocna. Radostin Stanew był pierwszym bramkarzem, Artur Boruc drugim, ja trzecim. Dziś z perspektywy czasu mogę się przyznać, że Warszawa trochę mnie zgubiła, wciągnęło mnie miasto. Za dużo było dziewczyn, zbyt wiele wieczornych wyjść. Miałem 20 lat i gdy któryś z chłopaków chciał wyjść na miasto, to do kogo dzwonił? Oczywiście, że do 'Załuchy'" - wspomina czasy w Legii i dodaje, że cieszy się, że tak szybko poznał przyszłą żonę.


przeczytaj więcej o:
REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2018 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.