Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Muszę wierzyć

poniedziałek, 11 lutego 2002 18:26
Maciej Żurawskiźródło: Gazeta Wyborcza

-Jest Pan z siebie zadowolony?

Maciej Żurawski: Chyba mogę być, choć powinienem zdobyć trzeciego gola, gdy na początku drugiej połowy dostałem podanie od Kamila Kosowskiego. Powinno być 3-1, ale ja nie trafiłem do bramki. O to mam do siebie pretensje. Najważniejsze jednak, że wygraliśmy. A i gra momentami była dobra, choć w tym składzie nigdy wcześniej na boisko nie wybiegliśmy.


-Wasze interesy nie były tak bardzo zbieżne, chodziło przecież przede wszystkim o to, by się wyróżnić, pokazać trenerowi indywidualnie i zostać w kadrze, pojechać na mundial.

- Gdyby każdy z nas myślał tylko o sobie, nic by z tego nie było. Wyszlibyśmy na zbieraninę egoistów, którzy nie nadają się do gry. W piłkę gra zespół i my staraliśmy się być zespołem. Tylko współpracując, mogliśmy coś zdziałać i pokazać trenerowi swoje zalety. Każdy zdawał sobie z tego sprawę, choć na integrację było tylko 48 godzin, a na zgranie jeden trening. Poza tym jesteśmy teraz w okresie przygotowawczym i piłka nie słucha jeszcze nogi tak, jak będzie słuchała za miesiąc.


-Akcje z Kamilem Kosowskim bardzo przypominały te, po których strzelał Pan gole dla Wisły w lidze.

- Rzeczywiście.

-Wyglądacie na nierozłączną parę, a tymczasem nie zawsze będziecie mogli grać razem.

- Pierwszego gola zdobyłem po akcji z Pawłem Kaczorowskim, więc myślę, że współpraca z innymi też nie była zła. Z Kamilem gra mi się doskonale, ale gdyby przyszło grać bez niego, jakoś sobie radzę.


-Po tym meczu czuje Pan, że jest o krok bliżej tej reprezentacji?

- Na pewno o krok bliżej niż o krok dalej. Ale taki mecz niczego nie rozstrzyga. To dopiero pierwsza gra kadry w tym roku i początek drogi, jaka mnie czeka, by w niej zostać. Jeśli oczywiście dostanę kolejne powołania.

-Trener mówił, że kadrę na mundial w zasadzie ma, a mecz z Wyspami Owczymi ma wyłonić przede wszystkim kandydatów do gry w eliminacjach Euro 2004.

- Moje ambicje sięgają już wyjazdu na mistrzostwa do Korei. Marzę, by być w szerokiej kadrze na mundial. Ale ja mogę marzyć, a decydować będzie Jerzy Engel. Zrobię jednak, co można, żeby o Żurawskim nie zapomniał. Ale droga do tego jeszcze daleka.

-Był taki moment, kiedy strzelał Pan bramki w lidze, a powołania do kadry nie było. Nie miał Pan chwil zwątpienia?

- Nie. I nie miałem do nikogo żalu. Trener powoływał najlepszych, a ja czekałem cierpliwie. Nic innego nie mogłem zrobić, tylko grać jak najlepiej. Myślę, że do reprezentacji trzeba dojrzeć. Ja, kiedy dostawałem swoje poprzednie powołania, jeszcze dojrzały nie byłem, nie mogłem sprostać wymaganiom. Teraz mam nadzieję to się zmieniło.

-Na razie został Pan sprawdzony w reprezentacji złożonej z piłkarzy ligi polskiej. Wierzy Pan w powołanie na następny mecz, żeby zagrać obok Olisadebe lub Kryszałowicza?

- Muszę wierzyć. I chyba jest to realne.

Rozmawiał Dariusz Wołowski

Podaj ten news dalej: