Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Marsz, marsz Legiony...

piątek, 22 lutego 2002 12:11
Przegląd Sportowy

Miłość i przywiązanie do drużyny piłkarskiej jest niezmienne, jak niezmienna jest wiara, że drużyna ta jest najlepsza, jedyna i niezwyciężona. To dla niej kibice przychodzą na stadiony i dla niej gotowi są do największych poświęceń.


Ponad dwa lata istnieje już piłkarska liga fanów Legii Warszawa. Jej kibice, prawdopodobnie jako jedyni w Polsce, posiadają własną ligę piłki nożnej. Jak poważnie traktują swoje rozgrywki świadczy fakt, że najlepsi reprezentują fanów Legii, grając w C-klasowym zespole Legion Warszawa. Oprócz wydawania własnej gazety kibice Legii, idąc za przykładem najlepszych klubów piłkarskich świata, chcieli również zaprezentować swoje czysto piłkarskie umiejętności. Z pomocą klubowego tygodnika "Nasza Legia" zorganizowali spotkanie w kawiarence "Na kortach", na które zaprosili wszystkich chętnych do gry.


Tłum na kortach


- W anonsie ukazały się niezbędne informacje i wymagania, które musiały być spełnione przez kibiców - o drużynie piłkarskiej i lidze fanów opowiada nam pomysłodawca i organizator rozgrywek, Maciek Kowalski, pełniący jednocześnie funkcję prezesa klubu Legion.


W wyznaczonym dniu do kawiarni "Na kortach" trudno było się przecisnąć. Liczba zainteresowanych pomysłem przekroczyła najśmielsze oczekiwania. Na spotkanie przybyli młodzi, sympatyczni ludzie, pełni inicjatyw i ciekawych pomysłów. I to właśnie oni w dużym stopniu stworzyli pierwszą w Polsce piłkarską ligę kibiców. - Do domu wracałem szczęśliwy i dumny, iż Legia ma tak wspaniałych kibiców - przyznaje prezes.


Do rozgrywek zgłosiło się w sumie 26 drużyn sześcioosobowych, z których po wstępnych eliminacjach grupowych utworzono trzy ośmiozespołowe ligi.


- Każdy zespół musi mieć zabezpieczenie finansowe - wyjaśnia zasady regulaminu rozgrywek Tomasz Podobas, członek zarządu Legionu. - Zakup sprzętu odbywa się we własnym zakresie. Wpisowe wynosi 60 złotych, a za udział w meczu pobierana jest podobna kwota. Z tych pieniędzy opłacani są sędziowie i boisko, na którym odbywają się rozgrywki. Także zakup nagród dla najlepszych. Za zwycięstwo w lidze zespół otrzymuje statuetkę, medale i... zwolnienie z całorocznych opłat. Za wicemistrzostwo są również medale i drużyna przez pół rundy gra za darmo. Wiesław Giler, wydawca "Naszej Legi", również ufundował nagrody dla najlepszych, a rzecznik prasowy klubu, Piotr Strejlau, zapewnił nas, że jeżeli wizerunek kibiców nie ulegnie zmianie, klub również przeznaczy nagrody, które wręczać będą piłkarze Legii.


W trakcie spotkań panuje specyficzna atmosfera. Zawodników dopingują zazwyczaj koledzy, członkowie rodzin. Czasem obok boiska wyrasta kolorowy piknik z muzyką i śpiewem, ale wszystko musi być z fasonem. Sędziowie nie mają problemów z piłkarzami, bo tu gra się fair. Owszem, zdarzają się czasami drobne kłopoty. W tym samym oknie na parterze wybito już siedem szyb. Nie pomagają siatki usytuowane za bramkami. Co pewien czas mocny strzał kończy się charakterystycznym odgłosem. Z początku było nerwowo, ale gdy kibice Legii za każdym razem sprzątali rozbite szkło i wstawiali nowe, lokatorka pogodziła się z częstą obecnością futbolówki w mieszkaniu. Wiadomo - liga rzecz święta, a rozbite szkło to przecież oznaka szczęścia.


Powstał Legion


Poziom rozgrywek był na tyle interesujący, że postanowiono zebrać najlepszych i zbudować prawdziwy piłkarski zespół. Celem miał być udział w Warszawskiej Lidze Szóstek Piłkarskich, ale oprawa i poziom tych rozgrywek okazały się mało interesujące.


- Nasza liga była zdecydowanie lepiej zorganizowana - wspomina sekretarz zarządu, Marek Okła. - Gdy okazało się, że grając po raz pierwszy w jedenastoosobowym składzie zdołaliśmy pokonać rezerwy wolskiej Olimpii 5:1, postanowiliśmy stworzyć klub piłkarski i zgłosić go do rozgrywek Mazowieckiego Związku Piłki Nożnej, a dokładniej do jego najniższej ligi, C-klasy.


Instruktor Leszek Szlenk został trenerem zespołu. Trzy razy w tygodniu prowadzi zajęcia z zespołem, oprócz tego drużyna rozgrywa sparingi. Podobnie jak w przypadku Legii, biegi wokół kanału Czerniakowskiego stały się tradycją. Efekty już są, bowiem zespół prowadzi w rozgrywkach, mając dwanaście punktów przewagi nad drugim w tabeli zespołem Nowinek z Jadowa.


Dobre amatorstwo


- Uprawiamy czyste amatorstwo - zapewnia Tomasz Podobas. - Ubezpieczenia i opieka medyczna oczywiście we własnym zakresie. Posiadamy jednak klubowy sprzęt meczowy. W przerwie piłkarze otrzymują witaminy w płynie. Zmotoryzowanym zwracamy za benzynę. Nasze mecze rozgrywane są na bocznym boisku RKS Radość, które kosztuje nas 120 złotych za mecz. Dochodzi 80 złotych dla sędziów i 50 złotych dla obserwatora. Po reorganizacji ligi mamy szansę gry w A-klasie i patrząc na nasze dotychczasowe osiągnięcia, możemy być spokojni o utrzymanie w tej klasie rozgrywek. Średnio, zdobywamy w meczu po pięć bramek, a na koncie mamy ich w sumie 56, przy zaledwie 13 straconych.


Można różnie oceniać polskich kibiców, zwłaszcza tych ze stadionów piłkarskich. Jednak przykład stołecznych fanów Legii wzbudza szacunek i uznanie. Gratulując pomysłu i zaangażowania, życzymy szybkiego awansu i znalezienia naśladowców wśród innych klubów kibica.


Wysłuchał Piotr Wojciechowski

Podaj ten news dalej: