- Z taką grą nie powinien mieć pan problemów z zakwalifikowaniem się do kadry na mistrzostwa świata?
Tomasz Rząsa: Nie mnie to oceniać. Ja tylko staram się jak
najlepiej prezentować w każdym spotkaniu. Zdaję sobie sprawę, że
postawa w klubie ma swoje odbicie w powołaniach do kadry.
- Przez 90 minut toczył pan zacięty boje z Cannigią, ale nie ustrzegł pan się błędu.
- Źle oceniłem lot piłki i nie sięgnąłem jej. Cannigia jest starszym piłkarzem, ale nadal bardzo zwinnym, szybkim i wykorzystał mój błąd. Na szczęścia cała akcja nie zakończyła się utratą gola.
- Czy w trakcie meczu była okazji do porozmawiania z Argentyńczykiem?
- Tak. Rozmawiałem z nim zarówno w pierwszym, jak i drugim meczu. Oczywiście nie było czasu na jakieś poważne rozmowy, ale na takie typowo boiskowe wymiany zdań.
- W szerokiej kadrze Glasgow jest Dariusz Adamczuk. Próbował pan się z nim skontaktować?
- W Glasgow próbowałem szukać go, ale nie pojawił się. Z tego co wiem do Rotterdamu nie przyjechał.
- Czy po awansie do ćwierćfinału Pucharu UEFA dziś piłkarze mieli dzień wolny?
- Skąd. Euforia już minęła i jesteśmy myślami przy niedzielnym meczu ligowym z Ajaxem Amsterdam, na który kibice czekają cały rok. Na dzisiejszym treningu było bardzo wielu kibiców, ale tak jak mówiłem, najważniejsze teraz jest dla nas spotkanie z liderem. Jest to dla nas o tyle ważne spotkanie, gdyż w przypadku zwycięstwa zbliżymy się w tabeli do Ajaxu na dwa punkty.
- Przeciwnikiem Feyenoordu w walce o półfinał Pucharu UEFA będzie PSV Eindhoven.
- Marzyliśmy o innym przeciwniku, np. Leeds United. Tak się składa, że z PSV graliśmy już w lidze, Pucharze kraju, a przed nami jeszcze rewanż w lidze i dwa spotkania w Pucharze UEFA. Pięć meczów to zdecydowanie za dużo. Co innego byłoby zagrać z Leeds. Z drugiej strony konfrontacja dwóch klubów z Holandii sprawia, że na pewno ten kraj będzie miał przedstawiciela w półfinale europejskich rozgrywek, a ja nie pamiętam kiedy ostatnio klub
holenderski grał na tym szczeblu rozgrywek.
Rozmawiał Radosław Gielo