PZPN debatuje nad dalszym etapem rozgrywek ligowych w naszym kraju. Jak widać tegoroczny eksperyment z dwiema grupami na jesieni i wyłonieniem z
nich grupy mistrzowskiej i spadkowej na wiosnę, było tylko eksperymentem
przed generalną reformą rozgrywek ligowych. Nowy projekt jest zdecydowanie
dalej idący i składa się z trzech zasadniczych elementów: po pierwsze
utrwalenie podziału na grupy w ekstraklasie, po drugie zmniejszenie liczby
drużyn występujących w I-ej, II-ej i III-cich ligach i po trzecie
uruchomienie serii baraży pomiędzy ligami, tak aby umożliwić większy
przepływ drużyn między ligami.
Znam projekt zmian z doniesień prasowych i muszę powiedzieć, że podobają mi
się zawarte w nim rozwiązania, mam jednak szereg pytań i wątpliwości o
sposób ich przeprowadzenia, gdyż w wielu wypadkach nowe zasady są po prostu
nieścisłe i niespójne ze sobą. Zacznijmy od ekstraklasy:
Zmniejszenie liczby drużyn w ekstraklasie do 12-stu to zdecydowanie dobra
propozycja. Można oczywiście powiedzieć, że Polska to duży kraj i powinna
mieć ekstraklasę składającą się z 16-stu lub nawet 18-stu drużyn jak inne
kraje podobnej wielkości. Wystarczy jednak rzucić okiem na ranking klubowy
UEFA by przekonać się jak kiepsko prezentuje się nasza liga na tle Europy.
Dlatego ekstraklasa składająca się z 12-stu drużyn wydaje się sensownym
rozwiązaniem.
Znacznie więcej kontrowersji budzi pomysł utworzenia w tej okrojonej
ekstraklasie grup mistrzowskiej i spadkowej. W przypadku ekstraklasy
składającej się z 16-stu drużyn miało to sens, gdyż chodziło wtedy o
eliminacje tzw. środka, a więc sytuacji gdy mniej więcej połowa drużyn z
ekstraklasy, nie walczy w ostatnich kilku kolejkach o nic. Nie mają szans na
mistrzostwo i puchary, a spadek z ligi im nie grozi. Czy jednak przy 12-stu
drużynach taki środek będzie występował? Wątpię. Pierwsze trzy drużyny grają
w pucharach, ostatnie cztery grają w barażach z II-go ligowcami lub od razu
spadają z ligi. Oznacza to, że drużyn walczących o "nic" nie będzie wiele,
może więc lepiej zamiast grup mistrzowskiej i spadkowej zrobić po prostu
cztery rundy ekstraklasy? Mankamentem obecnego systemu jest to, że niektóre
drużyny mogą w takcie rozgrywek ligowych nie spotkać się ani razu. Nowy
system eliminuje takie sytuacje, bowiem runda wstępna będzie rozgrywana
przez wszystkie 12 drużyn z I-ej ligi. Cisną się jednak kolejne pytania, jak
rozłożyć rozgrywki w czasie? Przecież runda wstępna będzie zdecydowanie
dłuższa od tej grupowej. Jak zaliczyć punkty zdobyte w rundzie wstępnej?
Podzielenie ich na pół tak jak ma to miejsce obecnie będzie zdecydowanie
niesprawiedliwe dla drużyn, które osiągną dobre rezultaty w rundzie
wstępnej. Jeżeli zaliczymy je w całości to po co tworzyć te grupy? Więc co,
zaliczyć 2/3 zdobytych punktów? A co ze zdobytymi bramkami w rundzie
wstępnej w tej chwili nie zalicza się ich wcale?
Co do drugiej ligi, 18 drużyn to przy zmniejszeniu ekstraklasy liczba
optymalna. Pomysł baraży dla 3-ej i 4-ej drużyny o wejście do ekstraklasy to
zdecydowanie dobre rozwiązanie. Dlatego do tej części nie ma większych
zastrzeżeń. Prawdziwy dramat rozpoczyna się przy relacjach na linii II-ga -
III-cie ligi. Obecnie jest tak: z drugiej ligi spadają 4 drużyny. W ich
miejsce awansują zwycięzcy czterech grup z III-ej ligi. Jest to rozwiązanie
logiczne. W trzecich ligach liczba drużyn spadających niżej jest nie znana
do zakończenia rozgrywek zarówno III-ej jak i II -ej ligi. Wiadomo, że
trzeba zwolnić 4 miejsca dla zwycięzców IV lig, ale także trzeba zwolnić
miejsca dla spadkowiczów z ligi drugiej z danego regionu. Zatem z III-ej
ligi spadają minimum 4 drużyny, ale jeżeli się zdarzy że wszyscy czterej
spadkowicze z drugiej ligi to kluby np. z Górnego Śląska, wtedy z tej grupy
III-ej ligi spadnie aż 8 zespołów.
Sytuacja jest nieźle pogmatwana już dzisiaj, a co się stanie jeżeli
wprowadzimy baraże dla zdobywców 2-gich miejsc w grupach III-ej ligi?
Po pierwsze jak ustawimy pary barażowe? Wiadomo z II-ej ligi spadają drużyny
z miejsc 15, 16, 17, 18 Drużyny z miejsc 11, 12, 13, 14 mają grać w
barażach, tylko z których grup III-ej ligi dobrać im przeciwników (tych co
zajęli drugie miejsca)? Wylosować? Paranoja. Może to oznaczać że wicelider
jednej grupy III-ej ligi wygrywając baraż z jednym z II-go ligowców załatwia
jednocześnie degrację innej drużynie z III-ej ligi i niekoniecznie z własnej
grupy. Jeżeli ten mechanizm przeniesiemy na jeszcze niższe rozgrywki
zamieszanie będzie jeszcze większe. Mam pytanie czy PZPN potrafi
zaproponować czytelne rozwiązanie tych wątpliwości? Tak aby byli w stanie
zrozumieć je kibice, którzy na codzień nie studiują przepisów dotyczących
rozgrywek...dobrze by było.
Reforma rozgrywek jest potrzebna, ale potrzebna jest także stabilizacja.
Najlepiej widać to po rozgrywkach w europucharach. Przez 30 lat nikt w nich
nie grzebał i było dobrze, potem zaczęły się kombinacje i teraz każde nowe
rozwiązanie jest złe. Tymczasem z Ligi Mistrzów uczyniono monstrum, które
zamiast fascynować zaczyna nudzić. Dzisiaj ciekawsze rozgrywki są w Pucharze
UEFA niż w podobno elitarnej Lidze Mistrzów. To samo dotyczy naszej ligi.
Jeżeli trzeba ją zreformować to zróbmy to, ale tak aby nowy system służył
przez wiele lat a nie tak, aby za dwa lata robić kolejną reformę. Cały czas
mówi się o tym, że kluby nie planują i nie inwestują długofalowo, ale jak
mają to robić skoro nie wiedzą w której lidze znajdą się za rok czy dwa
lata. Dlatego apeluję o staranne przygotowanie reformy, zrobienie jej w jak
najkrótszym czasie i dokładne wyjasnienie nam kibicom jej celów i zasad.
Felieton
Reforma ligi? TAK, ale mamy wiele pytań
środa, 6 marca 2002 16:11
Poll