Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Lizbona czeka na "Jusko"

piątek, 15 marca 2002 10:01
Andrzej Juskowiakźródło: Przegląd Sportowy

Jeszcze niedawno informowaliśmy, że Andrzej Juskowiak jest świetnie wspominany w Lizbonie i spośród wszystkich reprezentantów Polski właśnie jego najbardziej obawiają się zawodnicy z kadry Portugalii. - Wprawdzie nie grałem z nim w jednej drużynie, ale wiem, że to świetny napastnik. Jeśli będzie grał na mistrzostwach świata, będziemy musieli być podwójnie skoncentrowani. Juskowiak wykorzystuje każde gapiostwo obrońców - mówił Joao Pinto, as Portugalii i Sportingu Lizbona. Okazało się, że nie jest wykluczone, iż słynny Portugalczyk jednak będzie miał okazję zagrać w jednym zespole z Juskowiakiem. Podobno Sporting, zmierzający po mistrzostwo kraju, zainteresował się powrotem "Jusko". - To jeszcze nic pewnego. Nie wiem, skąd wyszła ta wiadomość. Mogę potwierdzić, że jest kilka klubów zainteresowanych moją osobą, ale nie chcę podawać konkretów. Jeszcze przyjdzie na to czas - mówi polski snajper.


- Ale nie zaprzecza pan, że jest możliwy transfer do Sportingu?

Andrzej Juskowiak: Są prowadzone rozmowy z kilkoma klubami. Głównie z Niemiec i właśnie z jednym z zespołów Bundesligi pertraktacje są najdalej posunięte. W grę wchodzą też inne kierunki. Nie wykluczam, iż jest możliwy mój powrót do Portugalii.


- W Portugalii wszyscy bardzo ciepło pana wspominają.

- Zdaję sobie z tego sprawę, bo dosyć często - co najmniej raz w roku - jeżdżę do tego kraju. Zawsze spotykam się z objawami sympatii i rozmawiam z przedstawicielami prasy. To znaczy, że chyba dobrze prezentowałem się występując w zielono-białych barwach Sportingu w latach 1992-95. Z tego co wiem, Sporting w czerwcu będzie potrzebował nowego napastnika. Grek Dimitris Nalitzis, który jest wypożyczony z ligi włoskiej, nie zostanie, bo na razie niczego wielkiego nie pokazał. Wielkie nadzieje w klubie wiąże się z Rumunem Mariusem Niculae, ale on jest kontuzjowany. Miał niedawno wrócić na boisko, a tymczasem nie wiadomo, czy będzie mógł jeszcze kiedykolwiek grać w piłkę.


- Mario Jardel to zawodnik o podobnym do pana stylu gry. Pasowalibyście do siebie?

- To prawda, że gra podobnie, ale sądzę, że nie byłoby żadnych problemów. Ale... Zaraz, zaraz... Na razie nie ma konkretnych rozmów, nie ma tematu!


- Jest pan zdecydowany odejść z Wolfsburga?

- Tak. Przez ostatni rok trochę zawiodłem się na ludziach pracujących w tym klubie. Jeżeli przyjdzie dobra oferta, odejdę bez żalu. Nie mam 40 lat, żeby siedzieć na ławce rezerwowych.


- Mówiąc głośno o swoich pretensjach do klubu może pan sobie zaszkodzić.

- Gorzej już być nie może. Jeśli środkowy napastnik w czterech meczach z rzędu nie strzela gola, a ciągle dostaje szansę, to znaczy, że chyba coś jest nie tak. Nic dziwnego, że w końcu trafił, zresztą po moim podaniu. Jeszcze raz dodam, że zawiodłem się na niektórych pracownikach Wolfsburga. Coś w końcu dla tego klubu zrobiłem... Można było mi w styczniu powiedzieć, że grać będą nowi zawodnicy. Miałem wtedy oferty z innych zespołów, mogłem odejść.


- Pokłócił się pan z kimś w VfL?

- Na razie nie.


Rozmawiał Krzysztof Stanowski

Podaj ten news dalej: