Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Ambicje "Świerszcza"

sobota, 16 marca 2002 12:36
Piotr Świerczewskiźródło: Przegląd Sportowy

- Pozostali kadrowicze mogą panu zazdrościć?

Piotr Świerczewski: Na pewno mogę się cieszyć z tego powodu, że gram. Jednak mam trochę większe ambicje niż zaliczanie kolejnych występów w lidze. Dlatego nie jestem do końca zadowolony ze swojej sytuacji w Marsylii. Moim przekleństwem jest to, że prezentuję zbyt uniwersalne możliwości. Dlatego wędruję po całej środkowej strefie. Grałem już jako defensywny pomocnik, boczny i ofensywny. Jestem zawodnikiem obunożnym, dlatego nie sprawia mi problemu przy której linii akurat występuję. Chociaż gdybym musiał wybierać, to wolę lewą. Mam dobry drybling lewą nogą i lubię go wykorzystywać.


- Trener Engel chyba nie pochwaliłby takiej szczerości.

- W kadrze gram w taki sposób, że jeszcze żaden rywal mnie nie rozgryzł. Biegam na całej szerokości boiska i to wprowadza nieco zamieszania w ich szeregi. Często nie wiedzą kto ma mnie kryć. Właśnie rola, którą pełnię w reprezentacji odpowiada mi najbardziej. W drużynie narodowej gram zaraz za dwoma napastnikami. Piłka ciągle przeze mnie przechodzi, czuję, że mam wpływ na przebieg meczu. W Olympique nie jestem tak często przy piłce, nie mogę być tak aktywny na boisku, jakbym chciał. Dlatego grając na flankach często schodzę do środka. Najgorzej się czuję w roli pomocnika odpowiadającego tylko za defensywę. W kadrze dwóch środkowych pomocników czasami się wymienia pozycjami, w Olympique gra się zupełnie inaczej.


- W pana klubie zmienił się trener, rozmawiał pan o swoich oczekiwaniach, sugerował cokolwiek?

- Przecież mamy ciągle tego samego trenera! Bernard Tapie wciąż jest w klubie i ustala skład!


- Jesienią wypowiadał się pan bardziej ostrożnie o wpływie dyrektora sportowego na ustawienie drużyny.

- Ale teraz mogę mówić o tym bez ogródek. Każdy widzi jak to wygląda. Tapie decyduje kto gra i na jakiej pozycji. Trener jest tylko od prowadzenia zajęć.


- Wspominał pan o regularnych występach, ale z Metz pan nie zagrał. Dlaczego?

- No właśnie. To pewna zagadka dla mnie. Gdy tylko wracam z jakiegoś meczu kadry, to w następnym ligowym nie gram. Szczerze mówiąc nie wiem dlaczego tak się dzieje. Może chcą dać mi odpocząć?


- To dobrze. W obecnym sezonie spotkań nie brakuje, a przecież zbliżają się mistrzostwa świata.

- Rzeczywiście, rozgrywamy masę gier. A dodatkowo nie mam zamiaru opuszczać meczów kadry. Pozostały trzy spotkania kontrolne i czeka nas wyjazd do Korei, ja też chciałbym jak najlepiej przygotować się do tej imprezy.


- Najbliższym rywalem będą Japończycy. To pana starzy znajomi.

- Grałem w tym kraju kilka miesięcy. Jednak patrząc na skład obecnej kadry widzę tylko jedno znajome nazwisko, to Junichi Inamoto. W Japonii graliśmy w tym samym klubie. Widzę, że teraz jest w składzie Arsenalu, ale rzadko występuje. Japończycy tak, jak my, opierają drużynę narodową na zawodnikach grających za granicą. A ci najczęściej grają w Europie. Dlatego na pewno zaprezentują styl zbliżony do europejskiego. Są bardzo dobrzy technicznie i świetnie zorganizowani. Dyscyplina taktyczna to chyba ich najmocniejsza strona. W Łodzi znawcy futbolu na pewno miło się rozczarują stylem gry piłkarzy z Dalekiej Azji.

Podaj ten news dalej: