- Lepszego prezentu z okazji powrotu na trenerską ławkę Gerardowi Houllierowi drużyna sprawić już nie mogła.
Jerzy Dudek: O innym nie mogło być nawet mowy. Zresztą zwycięstwo nad AS Roma wszyscy piłkarze dedykowali właśnie menedżerowi. A o tym, że usiądzie obok trenera Phila Thompsona dowiedzieliśmy się rano w dniu meczu.
- Czy od początku wierzył pan w awans?
- Przyznam szczerze, że byłem przekonany co do zwycięstwa, ale bardzo obawiałem się remisu w Stambule. Myślałem więc, że wygramy i odpadniemy.
- Jak piłkarze świętowali awans? Lampką szampana czy szklaneczką piwa?
- Długo siedzieliśmy w świetlicy dla zawodników, a tam nie podają żadnego alkoholu. Poza tym wciąż nie ma czasu na świętowanie kolejnych zwycięstw, bo każdy następny mecz jest ważniejszy od tego, który się skończył. A w niedzielę w Premiership gramy z Chelsea. Dlatego w środę nie mieliśmy dnia wolnego i jeszcze przed południem trenowaliśmy.
- Jak ocenia pan swój występ przeciwko rzymianom? Wydawało się, że więcej problemów miał pan przy wyłapywaniu dośrodkowań niż przy strzałach rywali.
- Jestem zadowolony. Wprawdzie po jednej z centr nie trafiłem w piłkę, zderzyłem się też z Samim Hyypią i Abelem Xavierem, ale najważniejsze, że drużyna wygrała, a ja zachowałem czyste konto.
- Czy Roma zawiodła?
- To raczej Liverpool zawiesił poprzeczkę tak wysoko, że mistrzowie Włoch nie byli w stanie pokusić się o lepszy wynik.
- Mimo, że w Liverpoolu nie mógł zagrać Michael Owen.
- Wszyscy mamy nadzieję, że jeśli nie w niedzielę to przynajmniej na pierwszy mecz ćwierćfinałowy będzie już zdrów.
- Wśród kibiców AS Roma siedział wiceprezes PZPN, Zbigniew Boniek.
- Rozmawialiśmy przed meczem, a po spotkaniu prezes gratulował mi awansu. Miał rozdarte serce, bo z jednej strony grała jego Roma, a z drugiej Dudek w bramce Liverpoolu. Gdy koledzy z drużyny zobaczyli ze mną Bońka to aż im się oczy szerzej otworzyły. "Didi" Hamann przypomniał od razu słowa swojego byłego trenera z Bayernu Włocha Giovanniego Trapattoniego, który powiedział kiedyś monachijczykom, że pracował kiedyś z dwoma najlepszymi zawodnikami na świecie - Platinim i Bońkiem i że już nie spodziewa się spotkać lepszych.
- Kogo w tej fazie rozgrywek chciałby pan wylosować?
- Wybór jest niewielki. Z Deportivo La Coruna i Realem Madryt nigdy nie grałem, ale oba zespoły reprezentują najwyższą klasę, więc naprawdę nie wiem co lepsze. Wolałbym natomiast uniknąć, na razie, zderzenia z Manchesterem United.
- Jak to?! Przecież w lidze wygraliście z MU oba spotkania.
- Ale nie lubię bratobójczych batalii. Lepiej będzie jak nie wpadniemy na siebie i razem - z korzyścią dla wizerunku angielskiej piłki - awansujemy do dalszych gier.
Rozmawiał Rafał Nahorny