Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Jeszcze im liga w głowie

wtorek, 26 marca 2002 12:39
źródło: Przegląd Sportowy

Siedemdziesiąt dni przed meczem z Koreą kadrowicze spotkali się na krótkim zgrupowaniu przed spotkaniem z Japonią. Miejscem zbiórki był warszawski Hotel Mercure. Już od samego rana spora grupa dziennikarzy o licach mocno egzotycznych w tej części świata, szybko przypomniała naszym kadrowiczom o celu wizyty w kraju. Tym najbliższym jest mecz z Japonią. Natomiast każdy zdaje sobie sprawę, że to tylko etap w drodze. Drodze, która prowadzi właśnie do Japonii, gdzie rozegrany zostanie wielki finał mistrzowskiego turnieju.


- Jeszcze przed nami miesiąc ligowych rozgrywek, dlatego koncentrujemy się na grze w klubach - mówi Michał Żewłakow, który jako jeden z pierwszych pojawił się w hotelu. -Każdy z nas ma coś tam do ugrania. Jedni walczą o mistrzowskie tytuły, inni bronią się przed spadkiem. Zgrupowanie kadry jest doskonałym momentem, by odejść myślami od tej codzienności. Tu przypominamy sobie o wielkim piłkarskim wydarzeniu, w jakim niebawem będziemy brali udział. W klubach zarabiamy na życie, ale mecze w reprezentacji są czymś wyjątkowym. Dla mnie kadra jest najważniejsza. Z wielką przyjemnością mogę znów spotkać się z kolegami z reprezentacji, polskimi kibicami.


Jednak pierwszymi gośćmi "Merkurego" byli gracze występujący w Bundeslidze - Tomasz Wałdoch i Jacek Krzynówek. Ten drugi z mieszanymi uczuciami opowiadał o swojej grze w Nurnberg. - Mogę być zadowolony z regularnych występów, mam pewne miejsce na lewej pomocy, tylko radość z tego mącą kiepskie wyniki całego zespołu. Przegrywamy i to musi martwić - mówi Krzynówek.


Polski pomocnik zespołu z Norymbergi też z rozbrajającą szczerością stwierdził, że o mistrzostwach jeszcze nie myśli. - W tej chwili nie wybiegam w przyszłość zbyt daleko. Liczy się dobry występ w najbliższym spotkaniu. Teraz akurat najważniejszy jest dla mnie mecz z Japonią.


"Młynarz" wie


Już tylko miesiąc ligowych rozgrywek i rozpocznie się prawdziwe odliczanie dni i godzin do spotkania inaugurującego World Cup 2002. Józef Młynarczyk, który pojedzie na mistrzostwa świata po raz trzeci, tyle że tym razem jako szkoleniowiec, może sobie pozwolić sobie na pewien dystans do sprawy.


- Przygotowywałem się już do takich imprez jako zawodnik i wiem, czego się spodziewać po takim turnieju - mówi "Młynarz". - Wszystko rozstrzygnie się w ostatnim miesiącu na zgrupowaniu w Niemczech. Ważne będzie odpowiednie nastawienie psychiczne do meczów. Pamiętam jak to było w Hiszpanii. W dwóch pierwszych meczach byliśmy zbyt spięci. Dopiero w meczu z Peru zagraliśmy swoje. Dobrze by było uniknąć tamtych stresów i zacząć turniej od zwycięstwa. W drużynie powstanie odpowiednia atmosfera i w następnych spotkaniach będzie znacznie łatwiej.


Młynarczyk nie chciał wdawać się w dyskusje na temat obsady bramki w nadchodzącym turnieju. - Dziennikarze chcą bym już teraz ocenił szanse poszczególnych bramkarzy, ale tak naprawdę jest na to za wcześnie. Dopiero na ostatnim zgrupowaniu w Niemczech będę wiedział, w jakiej dyspozycji są kandydaci na tę pozycję. Muszę zobaczyć ich na codziennym treningu, porozmawiać z nimi. Matyska widzę w meczach ligowych, Dudka w telewizji, ale o Majdanie nic nie mogę powiedzieć w tej chwili - kończy trener.


Bramkarza tureckiego Goeztepe nie mógł też zobaczyć we wczorajszym treningu, ponieważ ten zjawił się w hotelu dopiero późnym wieczorem. Na obiedzie, który miał oficjalnie rozpocząć zgrupowanie nie zjawili się także Emmanuel Olisadebe i Radosław Kałużny, ale dyrektor reprezentacji, Tomasz Koter uspokajał: - Na treningu już się pojawią.


Engel kręci


A na treningu jedna ze stacji miała kręcić teledysk z udziałem Jerzego Engela. Ponoć selekcjoner udzielił zgody na wykorzystanie swojego wizerunku przy nagraniu dziecięcego zespołu Tip Top. Oczywiście piosenka ma przynieść szczęście polskiej drużynie w nadchodzących finałach. Kto nie wierzy, że tak może być, niech sobie przypomni "świeże mleko bez kożucha" z 1982 roku. Teraz czekamy na Bohdana Łazukę.

Podaj ten news dalej: