Według pracowników Widzewa na trybunach zasiądzie jutro zaledwie 5 tys. widzów, a powodem słabej frekwencji są zbyt wysokie ceny biletów (300, 80 i 40 zł). Czy nie mogły być tańsze? Odpowiada Zbigniew Boniek, wiceprezes PZPN.
- Na pewno bilety nie są tanie, ale trzeba pamiętać, że reprezentacja odniosła duży sukces, awansując do finałów mistrzostw świata. Poza tym PZPN musi patrzeć też na względy ekonomiczne, a przecież organizacja sporo kosztuje. Jeśli rzeczywiście nie będzie pełnego stadionu, to nie będzie zbyt sympatycznie. Jest zimno, a ludzie stali się wygodni. Wolą usiąść w domach przed telewizorem i spokojnie obejrzeć mecz. Na słabą sprzedaż wpływ ma też recesja panująca w kraju. Przed najważniejszymi meczami w eliminacjach od mistrzostw świata też zastanawialiśmy się, czy grać na Stadionie Śląskim. Na mecz z Norwegią z trudem udało się zapełnić trybuny, zaś na kończące rozgrywki spotkanie z Ukrainą musieliśmy sprzedawać bilety bardzo tanio. Takie mamy, niestety, czasy. Ja jednak jestem optymistą i wierzę, że na stadion Widzewa przyjdzie 8-9 tys. kibiców.
Tylko 5 tysięcy kibiców na meczu Polska - Japonia?
wtorek, 26 marca 2002 19:40
źródło: Gazeta Wyborcza