- Czy zbliżające się derby stolicy to dla pana szczególne spotkanie? Najpierw zdobył pan tytuł mistrzowski z Polonią, a potem przeniósł się na Łazienkowską...
Tomasz Kiełbowicz: ... i też mam szansę na wygranie ligi. I to taką, że aż grzechem byłoby ją zaprzepaścić! Nie rozróżniam jednak, zwłaszcza w zaistniałej sytuacji, meczów na ważne i mniej ważne. Do każdego podchodzę poważnie i maksymalnie się koncentruję. Na Konwiktorskiej mam nadal wielu przyjaciół, cały czas pozostajemy w kontakcie. Na boisku nie będzie jednak żadnych sentymentów.
- Kto w Polonii zaliczał się do pańskich najlepszych kolegów?
- Tomek Wieszczycki i Arek Bąk, ale obaj - podobnie jak ja - już nie bronią barw tego klubu. Zostali natomiast Maciek Bykowski i Tomek Ciesielski. Tuż przed derby nie dzwonimy jednak do siebie. Nawet po to, żeby posprzeczać się, kto dziś jest w Warszawie najlepszy. To bez sensu, w piątek wieczorem i tak wszystko okaże się na boisku. A teraz lepiej się nie dekoncentrować.
- Czy Legia, zmierzająca obecnie po mistrzostwo, przypomina w czymś Polonię z sezonu 1999/2000, gdy to "Czarne Koszule" były najlepsze w Polsce?
- Trudno porównywać te drużyny, bo są zupełnie różne. Na pewno jednak podobna jest bardzo dobra atmosfera i fakt, że piłkarze tworzą fajną paczkę. No i teraz Legia, jak przed dwoma laty Polonia, gra zawsze do końca. Z wielkim zębem i determinacją. Wspomniane cechy są nieodzowne w walce o tytuł.
- Oba kluby - zmierzając po tytuł - nie uniknęły zaległości w wypłatach.
- To prawda, ale nie ma sensu robić z tego problemu. Tym bardziej, że teraz w Legii pewne poślizgi były tylko przez chwilę. W Polonii opóźnienia były większe, ale też nie aż tak bardzo odczuwalne. A w momencie, gdy walczyliśmy o mistrzostwo nikt sobie nie zaprzątał głowy kasą. Liczyły się tylko dobre wyniki. W końcu działacze wypłacili zresztą wszystkie należności, Polonia nie ma wobec mnie długów.
- Dragomir Okuka jest podobnym człowiekiem i szkoleniowcem jak Dariusz Wdowczyk, który doprowadził "Czarne Koszule" do wygranej w lidze?
- Trudno porównywać, dotąd nie spotkałem bowiem dwóch identycznych ludzi, każdy ma też swój charakterystyczny warsztat. Obaj są bardzo wymagający, obaj preferują agresywny styl gry.
- A Okuka potrafi jeszcze zaprosić piłkarzy na piwo, jak miało to miejsce, gdy skończył 48 lat. Wdowczyk też był koleżeński?
- Trzeba obecnemu trenerowi Legii oddać, że zachował się sympatycznie zapraszając nas na małe piwko po treningu w dniu swojego jubileuszu. To gest, który przyczynił się do polepszenia i tak już znakomitej atmosfery. W Polonii też wystawialiśmy małe przyjęcia z okazji urodzin. Nie pamiętam jednak czy wśród fundatorów znalazł się wówczas także któryś z trenerów.
- Kto wygra w piątek derby?
- Wielkim faworytem jest Legia. Gramy u siebie, prowadzimy w lidze, mierzymy w tytuł mistrzowski. Nie jest prawdą, że przeżywamy mały kryzys. Jesteśmy rozpędzeni i umotywowani jak nigdy. Nie będę stawiał na konkretny wynik. Nieważne czy wygramy 1-0 czy 3-0 - ważne, że wygramy. To będzie moje czwarte derby Warszawy. Wszystkie ułożyły się po myśli mojego zespołu. Teraz będzie tak samo!
Rozmawiał Adam Godlewski