Piłkarska reprezentacja Polski przegrała
drugi z rzędu mecz w ramach przygotowań do finałów mistrzostw
świata. W środę w Bydgoszczy uległa Rumunii 1:2. W pomeczowych
komentarzach nie słychać jednak słów niepokoju.
Nastroje w polskiej reprezentacji po środowym występie chyba
najlepiej przedstawił Tomasz Hajto, strzelec jedynej bramki dla
podopiecznych Jerzego Engela.
Poirytowany pytaniami dziennikarzy o słabą dyspozycję zespołu
powiedział: "Przecież to normalne że możemy jeden mecz przegrać a
drugi zagrać słabo. Co można więcej powiedzieć? Straciliśmy dwie
głupie bramki, których nie powinniśmy stracić. Chcieliśmy to
odrobić w drugiej połowie, ale nie udało nam się."
Hajto w środowym meczu zagrał na nietypowej dla siebie
pozycji, był defensywnym pomocnikiem. Zmiana ustawienia
podyktowana była słabą dyspozycją Tomasza Wałdocha i Piotra
Świerczewskiego, podstawowych zawodników drużyny Engela, którzy z
powodu przemęczenia ligowymi meczami usiedli na ławce rezerwowych.
Pod ich nieobecność selekcjoner postanowił zmienić nieco
ustawienie swojej drużyny i wypróbować kilku dublerów.
"Trener chciał wypróbować coś innego, bo być może w ten sposób
zagramy przeciwko Portugalii. Niestety, nie układało nam się to
jednak zbyt dobrze w pierwszej połowie. W następnym spotkaniu
zagramy już chyba bardziej nastawieni na spotkanie z Koreą Płn." -
ocenił Hajto.
O krótkie podsumowanie przygotowań polskich piłkarzy do
finałów MŚ pokusił się Tomasz Wałdoch, który dotychczas pełnił
funkcję kapitana drużyny Engela. "Po uzyskaniu awansu
rozpoczęliśmy przygotowania do turnieju. Obecnie z pewnością nie
wygląda to tak, jakbyśmy sobie tego życzyli. Nie ma co jednak
popadać w panikę. Zdaję sobie sprawę, że kibice oczekują
zwycięstw, zwłaszcza gdy polska reprezentacja gra u siebie. My też
oczywiście tego chcemy, ale zawsze trzeba wkalkulować porażkę.
Przed rozpoczęciem eliminacji też rozegraliśmy kilka nieudanych
spotkań, wtedy nikt nie był zadowolony, była jedna wielka
niewiadoma. A potem wszystko przecież było dobrze. Dlatego na nasz
zespół nie należy patrzeć pesymistycznie, przed nami kolejne
spotkanie, a optymalną formę chcielibyśmy zaprezentować oczywiście
podczas mistrzostw świata" - powiedział Wałdoch.
Następne spotkanie Polacy rozegrają 18 maja w Warszawie.
Ostatnim rywalem podopiecznych Engela przed wylotem do Korei Płd.
będzie Estonia.
W piłkarskiej reprezentacji bez niepokoju
piątek, 19 kwietnia 2002 09:17
źródło: PAP