Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Nie chce, ale musi

sobota, 20 kwietnia 2002 08:58
Aleksandar Vukovićźródło: Super Express

- Legia zmierza po mistrzostwo, a pan szykuje się do wyjazdu z Warszawy...

Aleksandar Vuković: Nie mam żadnego wpływu na to, czy wyjadę, czy zostanę w Legii. Jestem wypożyczony do czerwca z Partizana Belgrad i decyzja o tym, gdzie będę grać w nowym sezonie, należy do działaczy tego klubu.


- Pan jednak skłania się ku Partizanowi, bo ten klub to pana wielka miłość.

- Od dziecka marzyłem nie o Realu czy Milanie, a właśnie o Partizanie.


- Pan nie pochodzi z Belgradu. Skąd to uczucie?

- Urodziłem się w Banja Luce. Jestem Bośniakiem, ale mam serbskie korzenie. W domu wszyscy kibicowali Partizanowi. Swoje pierwsze piłkarskie kroki stawiałem w Borecu Banja Luka. Niestety, była wojna, więc nie miałem wielkich szans na rozwój. Jako piętnastolatek pojechałem do Belgradu i znalazłem się w Partizanie.


- Rodzice też przenieśli się do Belgradu?

- Zostali w Bośni i przez następne lata martwiłem się, czy im się nic nie stało.


- Gdzie pan mieszkał? Kto się panem opiekował?

- Partizan miał najlepszą w Jugosławii szkółkę piłkarską. Zapewniono mi dach nad głową, wyżywienie i treningi. Rok po roku piąłem się wyżej. Wywalczyłem młodzieżowe mistrzostwo, awansowałem do pierwszego zespołu.


- Ale stracił pan tam miejsce.

- Zmienił się trener i zacząłem mieć problemy.


- W efekcie wylądował pan w Legii.

- I bardzo się z tego cieszę. To był dobry wybór.


- Nie czuł się pan chyba na początku zbyt dobrze na Łazienkowskiej?

- Znalazłem się w obcym kraju. Nie znałem ani miasta, ani języka. Dzisiaj czuję się w Legii jak przed laty w Partizanie, gdy zdobywaliśmy mistrzostwo. Wygrywamy, więc jest wspaniała atmosfera.


- To może lepiej zostać?

- Warszawa to piękne miasto. Trochę przypomina mi Belgrad. Czuję się tu dobrze. Mam jednak ważny jeszcze przez dwa lata kontrakt z Partizanem. Jeśli Legia mnie potrzebuje, musi się dogadać.


- Nie plecie pan banialuk?

- Nie rozumiem.


- Nie opowiada pan bzdur? To znaczy słowo banialuka.

- Dziwne. Banja Luka jest pięknym miastem. Nie widzę w tym powiedzeniu żadnej logiki. W całej Jugosławii nie było miasta, w którym mieszkałoby aż tyle pięknych dziewczyn. Na jednego chłopaka przypadało siedem.


- I pan do tej pory uchował się jako kawaler?

- Kiedy wyjeżdżałem, byłem za młody na miłość. Ale od roku mam dziewczynę. Studiuje w Belgradzie na pierwszym roku prawa. Początkowo nie wiedziała, że jestem piłkarzem. Grałem wtedy w Milicionerze i trochę się wstydziłem, więc jej nic nie powiedziałem.


- Nie chce pan jej ściągnąć do Warszawy?

- To niemożliwe. Musi się uczyć. Poza tym nie znamy swoich rodzin i za wcześnie, żebyśmy razem mieszkali.


- Traci pan moc pieniędzy na telefony?

- Trochę kosztują. Raz w tygodniu rozmawiam z nią pół godziny, godzinę. Za telefony do rodziny też płacę.


- Jeśli Legia zdobędzie mistrzostwo, będzie walczyć o Ligę Mistrzów. To byłaby szansa na znalezienie dobrego klubu w zachodnich ligach.

- Polska liga nie jest najlepsza. Tak jak jugosłowiańska. Ale jest doskonała do nauki. Myślę, że nie zmarnowałem u was czasu. Zostawmy przyszłość w spokoju. W tej chwili walczę z kolegami o mistrzostwo i tylko o tym myślę.


Rozmawiał Kazimierz Marcinek

Podaj ten news dalej: