Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Sukcesy i klęski Legii

środa, 24 kwietnia 2002 09:37
Gazeta Wyborcza

Sukcesy Legii


Legia - Górnik Zabrze 1-1

15.06.1994 - piąte w historii mistrzostwo Polski


Legia Warszawa po 24 latach znów została piłkarskim mistrzem Polski, po meczu z Górnikiem Zabrze, którego aż trzech piłkarzy usunięto za faule z boiska. A późnym wieczorem, głównie na Starym Mieście, kibice Legii śpiewali, pili i bili się z policją.


Już kilka godzin przed meczem kibice szturmowali bramy stadionu przy Łazienkowskiej. Jedni przepłacali konikom za bilety (po 500 tys., zamiast 120 tys. starych złotych), inni skakali przez ogrodzenie i ganiali się z policją. Tylko kibice z Zabrza się spóźnili, bo gdy jeszcze przed Zawierciem zdemolowali wagon kolejowy, policja przesadziła ich do innego pociągu.


Gra od początku była bezpardonowa i dramatyczna. Trzech piłkarzy Górnika (Bałuszyńskiego, Dziuka i Grembockiego) za faule usunięto z boiska, a legionistę Jacka Zielińskiego zniesiono ze złamanym żebrem. Sędzia pokazał 11 żółtych kartek.


Legia - Raków Częstochowa 3-0

31.05.1995 - na dwie kolejki przed końcem ligi Legia pewna kolejnego mistrzostwa


W 65. min meczu nad stadionem przy Łazienkowskiej przeleciał samolot ciągnący transparent "Legia mistrzem Polski 1994/95". - Co to za piękny napis - krzyknął spiker. Cztery minuty później Jacek Bednarz zacentrował do Jerzego Podbrożnego, który strzałem głową zdobył trzecią bramkę. Legia pokonała Raków 3-0 i na dwie kolejki przed końcem była pewna, że obroni mistrzostwo.


Kilka tysięcy ludzi wpuszczono na murawę, żeby uniknąć wypadków przy przeskakiwaniu ogrodzenia. Już w pierwszej połowie jeden z fanów został odwieziony do szpitala po tym, jak nadział się na metalowy pręt. Fani spod "Żylety" odcięli siatki z bramek, stanęli naprzeciwko kibiców z trybuny krytej i razem długo śpiewali, wykrzykując nazwiska trenera Pawła Janasa i jego piłkarzy.


- Ostrzegano mnie: "Nie jedź do Warszawy. Nie znajdziesz miejsca w składzie, tam cię zniszczą" - tłumaczył wzruszony Jacek Bednarz, który w sierpniu przyszedł do Legii z Ruchu Chorzów. - Mówiono, że Mięciel to nie Kowalczyk, a Bednarz nie Jałocha, więc nie mamy szans na obronę tytułu. Tymczasem okazało się co innego.


IFK Goteborg - Legia 1-2

23.08.1995 - awans do Ligi Mistrzów

"Polski Milan też chce do Ligi Mistrzów" - napisali Szwedzi w programie meczu IFK - Legia. Mistrzowie Polski dokonali tego, co w ostatnich dwóch latach udało się tylko Włochom. Pokonali IFK 2-1 na jego boisku i awansowali do Champions League. - Doszliśmy tam, gdzie nie było jeszcze polskiego zespołu - powiedział Leszek Pisz, strzelec wyrównującej bramki.


IFK było rewelacją dwóch poprzednich edycji Ligi Mistrzów. W Goteborgu przegrywały takie kluby, jak FC Barcelona, PSV Eindhoven, Manchester United. Kilka miesięcy temu Szwedzi dotarli do ćwierćfinału Pucharu Europy. Teraz dwa razy przegrali z Legią. - Nic się wielkiego nie stało - pocieszał się kontuzjowany bramkarz Thomas Ravelli. - Po sukcesach w ostatnich latach jesteśmy zabezpieczeni finansowo. Za awans do Champions League Legia otrzyma milion dolarów. Za każdy punkt zdobyty w grupie - 330 tys. dol. Nieoficjalnie wiadomo, że piłkarze dostaną połowę tego, co zarobi klub.


Legia - Panathinaikos Ateny 2-0

24.09.1995 - awans do II rundy Pucharu UEFA, mecz uznany za najlepszy występ Legii w minionej dekadzie


Zagraliśmy ponad swoje możliwości - powiedział Dariusz Czykier po zwycięstwie 2-0 nad Panathinaikosem Ateny.


- Z nieba trafiliśmy do piekła - stwierdził trener Greków Juan Ramon Rocha.


W 93. min na polu karnym Panathinaikosu brakowało tylko Grzegorza Szamotulskiego i wykonującego rzut rożny Jacka Kacprzaka. Cezary Kucharski po odbiciu piłki przez Marcina Mięciela strzelił głową do pustej bramki. - Legiunia - zawołał kibic i płacząc, rzucił się w ramiona kolegi. Całowali się działacze i goście na trybunie honorowej. Niebo rozbłysło od sztucznych ogni. Greccy dziennikarze i dziesięciu kibiców ocierało łzy.


Po porażce 2-4 Legii w Atenach do awansu do II rundy potrzebne było przynajmniej dwubramkowe zwycięstwo. - Nie mieliśmy nic do stracenia. Graliśmy bez żadnej presji. Byliśmy w lepszej sytuacji niż Grecy - mówił Dariusz Solnica.



Klęski Legii:

Panathinaikos Ateny - Legia 3-0

21.03.1996 - ćwierćfinał Ligi Mistrzów

- W drugiej połowie Grecy nas zmiażdżyli. Nie ma co zwalać winy na sędziego. W dziesiątkę też można wygrywać. Nic nas nie usprawiedliwia - powiedział Jacek Zieliński po klęsce Legii w Atenach 0-3.


Legia odpadła w ćwierćfinale Ligi Mistrzów, nie strzelając bramki przez 515 minut. 18 października w 25. min spotkania z Blackburn w Warszawie Jerzy Podbrożny jako ostatni pokonał bramkarza rywali. Tego samego dnia Panathinaikos udowodnił, że można wygrywać ważne mecze w osłabieniu. W 35. min. wyjazdowego meczu z Porto stracił Alexoudisa, pięć minut później zdobył zwycięskiego gola. Legia tego nie umiała. - Liga Mistrzów na tym poziomie jest dla ludzi potrafiących grać w piłkę i prawdziwych mężczyzn - podsumował bramkarz Maciej Szczęsny. - My nie zdaliśmy egzaminu. Gwiazdą meczu w Atenach był Polak Krzysztof Warzycha, strzelec dwóch bramek dla gospodarzy.


Legia - Widzew Łódź 2-3

18.06.1997 - utrata pewnego mistrzostwa Polski


- W trzy minuty zmarnowaliśmy wysiłek całego roku - mówił załamany trener Legii Mirosław Jabłoński. Jego piłkarze byli w szoku. Trzy minuty przed końcem meczu prowadzili 2-0 z Widzewem, ale przegrali i stracili tytuł mistrzowski.

- Zachowaliśmy się jak frajerzy. Tak przegrywają tylko juniorzy - wykrztusił wściekły obrońca Legii Igor Kozioł. - Straciliśmy siły, zabrakło konsekwencji, Widzewowi dopisało szczęście - trener Jabłoński był wstrząśnięty. - Gdybyśmy przegrali w inny sposób, nie byłoby tragedii.


To, co stało się na Łazienkowskiej, graniczyło z cudem, ale dla Legii był to prawdziwy koszmar. Grając dobrze przez 87 minut, gospodarze prowadzili 2-0, a kibice na trybunach świętowali już tytuł mistrza Polski. Płonęły pochodnie, były śpiewy. W sektorze łódzkich fanów panowała rezygnacja. Ale ich piłkarze grali do końca zdobywając gola za golem. Już po wyrównującej bramce nastroje się zmieniły. - Nie, to niemożliwe - krzyczał łapiąc się za głowę Andrzej Pawelec, jeden z właścicieli Widzewa. Prezes Legii-Daewoo Janusz Maciej Lach z niedowierzaniem kręcił głową. Po zakończeniu gry piłkarze Widzewa uklękli na murawie. Maciej Szczęsny, były piłkarz Legii, robił fikołki. Kilkuset kibiców Widzewa rozpoczęło fiestę. - Mistrzem Polski jest Widzew, Widzew najlepszy jest. Widzew to jest potęga, Widzew RTS - rozległo się na stadionie w Warszawie.


Legia - Polonia 0-3

20.05.2000 - klęska w derbach, Polonia zapewnia sobie mistrzostwo przy Łazienkowskiej


"20 maja przy pomocy boskiej mistrzem Polski został zespół z Konwiktorskiej" - śpiewali wychodzący z szatni piłkarze Polonii. Po zwycięstwie nad Legią 3-0 powtórzyli sukces z 1946 roku.


- Takich batów jeszcze nigdy nie dostałem. Nie wiem, jak to nerwowo wytrzymam. Ciężko mi przełykać ślinę - mówił trener Legii Franciszek Smuda. - We wspomnieniach, które może kiedyś napiszę, to spotkanie będzie jednym z najczarniejszych wydarzeń w życiu. W Widzewie przez 3,5 roku przegrałem mniej meczów niż w Legii przez trzy miesiące.


- Czy można sobie wymarzyć coś piękniejszego? Mistrzostwo wywalczyliśmy na Łazienkowskiej. Ten wynik przejdzie do historii, jak słynne porażki Legii 1-2 czy 2-3 z Widzewem - cieszył się pomocnik Polonii Tomasz Wieszczycki.


Orlen Płock - Legia 1-0

23.05.2001 - porażka ze spadkowiczem i utrata szans na mistrzostwo


Jeśli 9 czerwca, nie daj Boże, jesteś w Warszawie, za żadne skarby nie idź na stadion przy Łazienkowskiej. Po co masz się zdenerwować, używać słów uważanych powszechnie za obelżywe. Zespół z Krakowa, z Maciejem Szczęsnym, zdobędzie prawdopodobnie tytuł mistrza Polski. Nie miej żadnych złudzeń. Większość piłkarzy obecnie grających w Legii jest słaba. Nie ma charakteru. A skoro mówi, że chce, ale nie może, to znaczy, że nie potrafi. I czas wielu z nich w tym klubie już minął.


Drogi kibicu! Naprawdę nie idź na mecz z Wisłą. Tak będzie lepiej dla wszystkich. Dziennikarze też mają dosyć takich występów jak w Płocku, Olsztynie czy Zabrzu. Ale my iść musimy. A ty? Ochłoń i poczekaj do końca sezonu.

Podaj ten news dalej: