- Zagrał pan na nietypowej dla siebie pozycji - praktycznie jako trzeci napastnik. To były założenia trenera Okuki czy tak po prostu ułożyła się gra?
Aleksandar Vuković: - Nie przesadzajmy. Napastników wspierałem tylko wówczas, gdy się broniliśmy. I to tylko dlatego, że Wisła grała czterema obrońcami i gdybym nie doskakiwał do pierwszej linii, to mogłaby w bardzo łatwy sposób wyprowadzać piłkę. Gdy my konstruowaliśmy ataki, normalnie cofałem się po piłkę i rozgrywałem. Uważam, że robiłem to całkiem nieźle, bo przecież prawie przez cały mecz mieliśmy przewagę.
- Kiedy rozstrzygnie się czy zostanie pan w Legii na następny sezon?
- Nie wiem, zapewne dopiero po zakończeniu rozgrywek. Dlatego, że ja nie mam tu nic do powiedzenia. Właścicielem mojej karty jest Partizan Belgrad i to jego działacze będą decydować czy sprzedadzą mnie do Legii.
- Jak długi kontrakt wiąże pana z Partizanem?
- Po zakończeniu tego sezonu jeszcze przez dwa lata będę zobowiązany do reprezentowania klubu z Belgradu.
- A chciałby pan w ogóle zostać w Legii? Podobno największym marzeniem "Vuko" jest gra w Partizanie i nigdzie więcej?
- Kibice już chyba nauczyli się tego zdania na pamięć, bo pan zawsze o tym wspomina w swoich tekstach. I dobrze, bo to prawda - moją największą miłością jest Partizan. Od mojego przyjazdu do Warszawy sporo się jednak zmieniło. Legia to moja druga i też bardzo wielka miłość! Powiem szczerze - chciałbym zostać na Łazienkowskiej i to nawet na dłużej niż tylko na rok. Czuję się tu dobrze, a jestem przyjmowany przez kibiców nawet lepiej niż w Belgradzie. Przyznam jednak szczerze, że myślałem, iż w Polsce będzie niższy poziom rozgrywek i łatwiej będzie o miejsce w wyjściowym składzie Legii. To miłe, gdy czytam, że jestem uważany za najlepszego rozgrywającego w lidze, ale tylko ja wiem, ile wysiłku kosztuje mnie utrzymanie pozycji w podstawowej jedenastce.
Rozmawiał Adam Godlewski
Wywiad
Kocham Legię!
czwartek, 25 kwietnia 2002 13:11
Aleksandar Vukovićźródło: Przegląd Sportowy