Pisze to kilka godzin po zdobyciu przez Legie tytułu Mistrza Polski 2001/02. Najpierw gratulacje dla drużyny, która czasem wprost mrówczą pracą
osiągnęła sukces. Choć nie było super-wielkich wygranych (po 6, 7 bramek na
raz), to istniało skrzętne zbieranie punktów i to się opłaciło. Wisła natomiast "przespała" początek sezonu i późniejszy szaleńczy pościg może jej dać na osłodę tytuł wicemistrza i/lub któryś z pucharów.
Teraz pytanie, co dalej - zarówno dla Legii, jak i dla Wisły. Gra w pucharach europejskich to zarówno wielka szansa promocji dla drużyny i okazja do zarobienia sporej ilości gotówki. Tak, tylko w tym celu w drużynach potrzebne są wzmocnienia, a nie osłabienia. Niestety obie te drużyny solidarnie prowadzą samobójczą politykę: sprzedać najlepszych zawodników przy jednoczesnym braku sensownych wzmocnień. W Legii Karwan odchodzi właśnie wtedy, gdy drużyna będzie startowała w eliminacjach Ligi Mistrzów. Podobnie było wcześniej z Wisłą (wtedy sprzedali Kałużnego i też nie było wzmocnień). Nie dziwmy się wiec, że nasze zespoły kończą podbój Europy z wynikami: 3-0 Porto-Wisła, czy 6-1 Valencia-Legia. Rozumiem, że
istnieje coś takiego jak rotacja wśród zawodników - ale chyba wtedy podstawą jest sprowadzić kogoś, kto będzie dalej współ-ciągnął wózek o nazwie: drużyna [i tu wpisać odpowiednią nazwę].
Kolejna rzecz, która bardzo mnie niepokoi, to kreowanie w niektórych polskich mediach Legii i Wisły jako wielkich... hmm, wrogów. Kochani, na wielką rywalizacje to sobie mogą pozwolić Real i Barcelona, a na naszym kochanym podwórku powinniśmy - wzorem Legii - skrzętnie ciułać punkty. Tak, każda drużyna grająca w pucharze UEFA zarabia punkty. Legia i Wisła w zeszłym sezonie "zarobiły" po 7,5 punkta. Może to niewiele, ale na polskie warunki już coś. Tym bardziej, że całkowitą "zdobycz" trzeba było podzielić na 4 występujące drużyny (aby wyliczyć średnią), a pozostałe dwa zespoły nie "ugrały" prawie nic... I zastanawiam się, czy w tym roku stać będzie kibiców Wisły na dopingowanie Legii w pucharach Ligi Mistrzów, czy kibice warszawscy będą dopingować Wisłę w p. UEFA? Marzenie? Jeśli chodzi o mnie, będę tutaj kibicował Legii, Wiśle, Amice... i każdej polskiej drużynie,
której uda się pograć na europejskich boiskach.
Nie chce, aby moje pisanie było tylko pasmem narzekań, wiec trochę optymizmu na koniec. Mamy w Polsce kilka dobrych klubów, mamy sporo uczciwych kibiców, kochających swoje kluby. Atmosfera na niejednym meczu, może zwłaszcza takim "na szczycie" potrafi być gorąca i mecz przyjemnie się ogląda. A co się tyczy klubów: Legia gra równo i oby tak dalej. Wisła ma wzloty, którymi nadrabia upadki - i dlatego też się liczy. Do rozgrywek UEFA dostają się sympatyczne kluby typu Amica i potrafią grać. Czego nam obecnie najpilniej potrzeba, to lepszych boisk i stadionów (Kraków i Warszawa na pewno na nie zasługują) i solidnych wzmocnień personalnych. Nie twierdze, że to od razu w parę lat przyniesie nam mistrzostwo UEFA, ale ćwiczyć, trenować i rozwijać się trzeba. Słowa to może aż przebrzmiałe,
jednak to co wyprawia wielu polskich działaczy skłania do ich powtórzenia
raz jeszcze.
Dlatego życzę obu klubom - rywalom na krajowych boiskach, współtowarzyszom
doli i niedoli w europejskich rozgrywkach - aby zaszły jak najdalej w eliminacjach, aby były solidnymi drużynami, a na ich mecze zwłaszcza przeciw sobie - przychodziły tysiące kibiców i były zadowolone z dobrej gry. Dobrej gry klubów, których wstydzić się nie musimy - i na Łazienkowskiej, i na Reymonta.
rozmarzony...
Felieton
Od wiślaka
wtorek, 30 kwietnia 2002 09:41
kibic Wisły Kraków