Miroslav Radović: Wierzyłem, że dziś wygramy i tak się stało. Wiadomo, że nie wszystko może się udawać w czasie gry. Tym bardziej, że mierzyliśmy się z zespołem, który ma duże możliwości, co dzisiaj zresztą pokazali. Rapid zaprezentował się lepiej niż w pierwszym meczu z nami. Przeciwnik postawił nam wysokie warunki od samego początku. Sztuką jest wygrać, nawet przy nieco słabszej dyspozycji. Publiczność? Oh! Dwunasty zawodnik. Należy dziękować im za to.
Radović: Wierzyłem, że dziś wygramy
Nikt się nie spodziewał, że tak szybko wyjdziemy z grupy, ale myślę, że zasłużyliśmy na to. Wykonaliśmy kawał dobrej roboty i to jest nagroda dla nas wszystkich. Na pewno chcieliśmy pograć w końcu w Europie. Teraz przyszedł czas na Legię i pokazaliśmy, że mamy potencjał, aby występować w pucharach. Dlaczego mamy teraz podchodzić do pozostałych dwóch meczów na spokojnie? Musimy wygrać, powalczyć o te pierwsze miejsce. Co z tego, że do Warszawy przyjeżdża PSV. To oni muszą nas się obawiać. Zresztą jeśli nadal tak będziemy się prezentować na boisku, to w kolejnych spotkaniach inni rywale również powinni podchodzić do meczów z nami z należytym szacunkiem. Cel jest jeden – jak najdłużej pograć w Europie. Wiadomo, że o finale można tylko marzyć, ale sprawić jakąś niespodziankę, czemu nie?
Mój przepis na gole? Piłka mnie szuka. Filippo Inzaghi też tak miał przez całą karierę, że szukała go piłka i kilka bramek strzelił przez tyle lat (śmiech).
