- Czy wasze miejsce to sukces czy porażka?
Jacek Gembal: Uważam, że odnieśliśmy sukces. Przed sezonem zakładaliśmy awans do play off, co zrealizowaliśmy. W dodatku udało się powalczyć aż 5 meczów w I rundzie z Prokomem i być blisko czwórki. W sumie wykonaliśmy zadanie z nadróbką.
- Czego zabrakło, by walczyć o medale?
- Zespół był nowy, budowany od podstaw przez cały sezon. Do jeszcze lepszej gry, a może i walki o medal, zabrakło czasu. Drużyna docierała się przez kilka miesięcy. Trzeba pamiętać o możliwościach finansowych, nie byliśmy przecież potentatem i w tych ramach trudno byłoby skonstruować ekipę walczącą o podium.
- Jak pan ocenia poziom ligi?
- Poziom ligi przede wszystkim znacznie się wyrównał, w sumie na pewno poszedł w górę. Mogliśmy zobaczyć jak grają koszykarze o znanych nazwiskach i wielkich dokonaniach w Europie i na świecie. Otwarcie na obcokrajowców było jednym z tego powodów, ale gorzej, że nie miało dobrego przełożenia na grę reprezentacji.
- Najlepszy koszykarz zespołu w sezonie?
- Nie umiem podać jednego nazwiska, bo w moim zespole najważniejszy był kolektyw. Widać, że minuty były podzielone dość równo między większość graczy. Siła Legii tkwiła w grze zespołowej. Mieliśmy specjalistów od zdobywania punktów, jak Williams i Majchrzak, czy od gry obronnej, jak Żurawski.
- Jaka jest przyszłość drużyny?
- Należy pozostawić trzon tej drużyny, żeby nie zaczynać wszystkiego od nowa. Trzeba ewentualnie dodać dwóch, trzech graczy, którzy wypełniliby luki, szczególnie w defensywie. To był przecież jeden z tańszych zespołów w lidze, który w pewnym momencie "zaskoczył".