Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Realizm czy polski pesymizm?

piątek, 17 maja 2002 15:18
Poll

Przeczytałem z uwagą felieton Genezypa Kapena "Bicie piany" i choć do tej pory często zgadzałem się z jego opiniami, to tym razem muszę zaoponować. Przede wszystkim nuży mnie już trochę ciągłe narzekanie autora na naszą
rzeczywistość, zwłaszcza że jest ono często nieuzasadnione, a świadczą o tym
fakty. Zacznijmy od naszej reprezentacji. Kiedy wylosowano nam grupę
eliminacyjną do Mistrzostw Świata, nikt nie dawał polskiej reprezentacji
większych szans na awans. Co prawda udało się wreszcie nie trafić na
odwiecznych oprawców naszej jedenastki - Anglików, ale awans i tak wydawał
się być poza zasięgiem białoczerwonych. Przypomnijmy i pamiętajmy z
pierwszego koszyka trafiliśmy Norwegię, z drugiego Ukrainę, Polska była w
trzecim.

Nikt nie dawał nam szans w pojedynkach z Norwegią, Ukraina oparta na
rewelacyjnym Dynamie Kijów miała być drugim murowanym faworytem grupy.
Pamiętajmy co wcześniej działo się wokół reprezentacji przed eliminacjami.
Najpierw przegrany mecz ze Szwecją i odpadnięcie reprezentacji kierowanej
przez Janusza Wójcika z ME 2000. Mimo to zdecydowana większość kibiców, a
już na pewno zdecydowana większość kibiców Legii była nadal zwolennikami
odwołanego wówczas trenera. Sam również przyznaję, uważałem i nadal uważam,
że praca Janusza Wójcika nie poszła na marne. Mimo kilku błędów tamte
eliminacje były znacznie lepsze od poprzednich, awans do baraży był naprawdę
blisko - przecież Anglia przeskoczyła nas jedynie bilansem spotkań
bezpośrednich, chociaż trzeba pamiętać, że była to raczej zasługa Bułgarii
niż nasza. Jednak bliskość awansu, nie była najważniejszym skutkiem tamtych
zmagań, najbardziej wymiernym skutkiem tamtych eliminacji był fakt awansu
rankingu o prawie 10 miejsc i przeniesienie Polski z 4-go do 3-go koszyka.
Właśnie dzięki temu, a nie wyjątkowemu szczęściu w ostatnich eliminacjach
mieliśmy łatwiejszą grupę.

PZPN powołał Jerzego Engela na trenera reprezentacji, od początku wzbudzał
on na Legii uczucia bardzo łagodnie mówiąc nienawiści i żądzy krwi. Przecież
powinien zostać Wójcik, lub cudotwórca Smuda. Bardziej wyważone głosy mówiły
o potrzebie zatrudnienia obcokrajowca. Sam także nie byłem fanem Jerzego
Engela i skłaniałem się raczej do opcji zagranicznej. Co do Smudy to trudno
było w niego nie wierzyć po tym jak obejmując Legię po Kubickim odmienił
drużynę z meczu na mecz tyle, że sielanka trwała do momentu kiedy Smuda
rozpoczął swoją karuzelę transferową...

W przeciwieństwie do Wójcika Engel rozgrywał sparingi z przeciwnikami z
czołówki światowej, wtedy przegraliśmy z Hiszpanią, Holandią, ale mało
brakowało do remisu z mistrzem świata Francją. Potem przyszły eliminacje do
MŚ i okazało się, że drużyna Engela to nie ta drużyna z meczów sparingowych,
kiedy przyszły zwycięstwa nad Norwegią i Walią w kraju zapanowała euforia.
Co śmieszne wielu wielbiciela Wójcika nagle zaczęło wyrażać się o nim jako
nieudaczniku. Ja się do nich nie zaliczam, natomiast co do Jerzego Engela,
umiem sobie powiedzieć myliłem się facet jest naprawdę niezły, a to znaczy,
że nie znam się na futbolu na tyle by wybierać lub krytykować trenera kadry
zanim nie zweryfikują go wyniki sportowe. Dlatego ci, którzy jeszcze
niedawno wieszali psy na Engelu powinni teraz poczekać na MŚ i nie narzekać.
A tak mamy powtórkę z roku 1974 gdy po euforii awansu do MŚ, wielu zaczęło
wieszać psy na Kazimierzu Górskim po kiepskich wynikach w meczach
sparingowych. Czytając felietony Genezypa Kapena, czuję w nich pewność i
oczekiwanie na klapę naszej reprezentacji, widzę nawet przyszłą satysfakcję
i słowa "a nie mówiłem". Na jakiej podstawie? Przecież mieliśmy w nich wcale
nie grać?

Nie wiem jak zakończą się te mistrzostwa, mój typ to wyjście z grupy na
drugim miejscu i baty, ale nie postawiłbym poważniejszej sumy na żadne
rozstrzygnięcie, ponieważ wyników MŚ tak naprawdę nie da się przewidzieć.
Turnieje rządzą się innymi prawami niż ligi i puchary. Nie robią na mnie
wrażenia wyniki sparingów, także tych zwycięskich granych przez USA i Koreę.
To naprawdę o niczym nie świadczy. Przecież Portugalia przegrała 1:4 z
Finlandią a twierdzą, że mają skład najlepszy w historii. Dotychczasowe
fakty są bezsporne, USA tylko raz opuściły grupę na MŚ, granych u siebie i
dzięki rozstawieniu. Korea też raz tyle, że w 1966 i to nie ta Korea tylko
ta czerwona. W ostatnich mistrzostwach świata USA przerżnęły wszystkie mecze
po kolei, nawet z Iranem (ha ha ha). Czy przez cztery lata dokonali tak
wielkiego postępu, nie sądzę. Niezależnie jednak od wyniku na MŚ, sam awans
do nich był sukcesem. To właśnie Engel, a nie jak mówią Górski stworzył
solidną ekipę z przeciętnych piłkarzy. Górski miał Legię i Górnika
(półfinalistę PEMK, i finalistę PZP), to tak jakby dzisiaj polski trener
układał ekpię mając do dyspozycji Barcelonę i Borussię Dortmund, tyle że w
tych klubach grali sami Polacy. Dlatego po pierwsze uczmy się cieszyć z tego
co już mamy, tym bardziej że nie wierzyliśmy, że będziemy to mieli.


Teraz Legia, tak samo jak Genezyp Kapen nie wierzyłem na początku sezonu w
mistrzostwo. Wprawdzie pojawienie się Okuki budziło spore nadzieje, ale
sytuacja finansowa i kadrowa klubu nie napawała optymizmem. Poza tym Legia
grała jak zwykle w kratkę, (po remisie z Valencią, remis z Radomskiem). W
mistrzostwo nikt specjalnie nie wierzył (mieliśmy sondę),o ile wtedy
naczytałem nabijania z Okuki, pretensji do Miklasa, o tym jak to będzie
walczył z tym składem co ma, o spadaniu do II-ej ligi, walce o utrzymanie,
małych szansach na awans do grupy mistrzowskiej, o naszych umiejętnościach
walki z butelkami z benzyną przeciw czołgom itd... Nie polemizowałem z
Genezypem Kapenem, bo w dużej mierze podzielałem jego obawy. Teraz Genezyp
Kapen powinien chyba powiedzieć... pomyliłem się. Zamiast tego mamy kolejną
porcję narzekań, katastrofizmu i co więcej tworzenia teorii, że zdobyte
mistrzostwo było przypadkiem, lub ewentualnie dzięki mobilizacji kiepskich
piłkarzy. Jeszcze tylko dodać teksty wiślaków o farcie i chwilowym kryzysie
Wisły jako głównej przyczynie.

Szkoda, że nie przychodzą do głowy inne przyczyny: może to, że polityka
transferowa zmieniła się nie do poznania. Owszem Gerasimowski i Yehaia
zawiedli (ten drugi głownie wiosną), ale Legia pozyskała ich za grosze,
Svitlica także nie kosztował fortuny, a Vuko? Więcej kosztowało jego
wypożyczenie niż transfery pozostałych, tyle że jest najlepszym pomocnikiem
w naszej lidze co więcej uważam, że mając dopiero 22 lata ma przed sobą
wielką przyszłość. Bez niego nie byłoby mistrzostwa, a choćby Omieljańczuk
teraz reprezentant Białorusi, czy Stanew przecież o ich grze można mówić
naprawdę w superlatywach. Nie jest to opinia tylko trenera Legii, czy
kibiców Legii. Wystarczy spojrzeć jakimi piłkarzami pod opieką Okuki stali
się Karwan, Kucharski, Murawski, Wróblewski czy nawet Magiera. Jacek
Zieliński po kontuzji gra lepiej niż przed nią - przypadek? A Czereszewski?
Przecież w Legii 3/4 składu to reprezentanci swoich krajów, Karwan,
Kucharski, Zieliński, Murawski Polski, Svitlica i Vukowić są kuszeni
reprezentacją Bośni, Omieljańczuk został powołany do reprezentacji
Białorusi, przypuszczam też, że Stanew szybko trafi do kadry Bułgarii. Nie
liczę tu reprezentantów drużyn młodzieżowych, bo też jest kilku. Wymienione
kraje nie są potęgami, ale proszę porównać inne polskie kluby, które cieszą
się jak mają jednego góra dwóch reprezentantów w swoich składach. To
gdybanie, ale pomyślmy co byłoby gdyby Okuka był w Legii jeszcze w czasach
sponsorowania przez Daewoo i zamiast sciągać Łapińskiego, Siadaczkę, Citkę i
Wojtalę do Legii trafiłoby kilku piłkarzy z Partizana Belgrad klasy
Vukowicia, a dodatkowo był jeszcze Mięciel i Giuliano?



Słabość polskiej ligi jest faktem, kiepskie obiekty, mała frekwencja na
stadionach, wszystko to prawda i zdajemy sobie z tego sprawę. Mam tylko
pytanie czy Genezyp Kapen ma jakiś konkretny pomysł na zmienę tego stanu
rzeczy? Napisać, że "należy szkolić młodzież i budować obiekty" potrafi
każdy, narzekać też a my Polacy najlepiej.

Czy można coś zrobić? Na pewno tak i robi się, chociaż na razie z efektami
cienko. Powiem nawet, że gorzej niż za czasów Dziurowicza. O ile na początku
lat 90-tych polska reprezentacja sięgnęła dna, to w klubowym futbolu nie
było najgorzej, parę znaczących sukcesów przecież było. Od zatrudnienia
Wójcika, a potem Engela poprawiła się znacząco sytuacja reprezentacji
narodowej - do dziś mam w pamięci hece na linni reprezentacja - Legia,
reprezentacja - sponsorzy itd... wszystko za czasów Dziurowicza. Albo
uczynienie ze stadionu GKS stadionu narodowego i rozgrywanie tam spotkań
kadry na które przychodziło po 3000 ludzi, dzisiaj na sparingowe mecze kadry
przychodzi kilka razy więcej osób.

Aby te zmiany przełożyły się na rozgrywki ligowe potrzebne są zmiany i te
zmiany są przeprowadzane. Zgadzam się, że reforma ligi jest wynikiem pewnego
kompromisu. Również system licencji, jeżeli przejdzie z opcją zezwalającą
klubom niespełnienie jednego z czterech warunków przez najbliższy rok (a tak
pewnie będzie), będzie rozwiązaniem kompromisowym. Może to źle, że będą
odstępstwa i kompromisy, ale co do słuszności kierunku tych zmian jestem
przekonany w pełni. Czasami prezesów klubów trzeba do czegoś zmusić, nawet
dla ich dobra. Oświetlenie na Wiśle, gdyby było trzy lata wcześniej już
dawno zwróciłoby się wielokrotnie z praw do transmisji, a mimo to żal było
wydać drobnej w sumie kwoty. To samo dotyczy większości klubów, przecież
system licencji ma na celu właśnie poprawę pracy z młodzieżą i
ucywilizowanie obiektów sportowych. Mamy przecież nowe uregulowania UEFA w
sprawie transferów, po zakończeniu kontraktów piłkarz jest wolny, ale także
ekwiwalent za wyszkolenie piłkarza od młodzika to duże pieniądze dla klubu i
płacone przez wiele lat.

Nie przeczytałem w felietonach Genezypa Kapena choć jednego słowa poparcia
dla reform rozgrywek czy systemu licencji. Dlatego mimo, że lubię czytać
jego felietony i podzielam jego realizm i zaniepokojenie wieloma zjawiskami,
nie uznaję zasady totalnej krytyki i czarno-białej oceny. Nie da się w rok,
czy dwa nadrobić opóźnień 20 lat. Nie da się z dnia na dzień przyciągnąć
dziesiątek tysięcy ludzi na stadiony i bogatych sponsorów. Na razie
utrzymajmy swoją pozycję i stopniowo ją poprawiajmy, zmiany które powoli ale
nieustannie następują idą moim zdaniem właśnie w tym kierunku. Nie uważam
też kompromisu, za dowód niekompetencji czy braku dobrej woli. Mamy projekt
reformy rozgrywek. Uważam że idzie on w dobrym kierunku, może wariant 12-stu
drużyn był lepszy, ale jeżeli ceną za upór przy nim miało być całkowite
zablokowanie reformy to lepiej było ustąpić i rozmawiać. Podobnie z systemem
licencji, część klubów wnioskuje o odroczenie na rok konieczności spełnienia
wszystkich warunków (oświetlenie, zadaszenie i krzesła na stadionie, cztery
grupy młodzieżowe, uregulowane należności w Urzędzie Skarbowym i ZUS). W
przypadku oświetlenia PZPN poszedł klubom na rękę, na razie wystarczy
pozwolenie na budowę. To rozwiązanie logiczne, po prostu w przypadku awansu
do europucharów można szybko to oświetlenie zbudować. Jeżeli PZPN zamierza
ustąpić części klubów w sprawie jednego punktu licencji to uważam, że
powinnien jednak zastrzec, że może to dotyczyć jedynie rozliczeń z ZUS czy
US lub ewentualnie budowy zadaszenia. Przy dopuszczaniu stadionów do
rozgrywek UEFA nie pyta ZUS-u o zdanie. Natomiast pozostałe punkty takie jak
szkolenie młodzieży czy krzesełka nie powinny podlegać dyskusji. Rok nie
wyrok, zmniejszenie ligi i licencje tak czy owak zweryfkują niektóre kluby
po następnym sezonie. Osobiście wierzę, że poprawi to jakość naszej ligi,
tak samo jak wierzę w udany występ Legii, jeżeli nie w Lidze Mistrzów to w
Pucharze UEFA i oczywiście w sukces kadry Jerzego Engela. Aby być kibicem
nie można być do końca realistą i kalkulantem potrzebny jest też element
wiary.

Podaj ten news dalej: