REKLAMA

Analiza: Cała prawda o niedoszłych legionistach

Wiśnia - Wiadomość archiwalna

Na przełomie kilkunastu ostatnich miesięcy w polskich mediach pojawiało się wiele sensacyjnych informacji odnośnie transferów do zespołu warszawskiej Legii. Większa część z nich choć w małym stopniu okazała się prawdziwa, ale niektóre rewelacje zostały szybko zdementowane przez zarząd "wojskowych" lub też samych zainteresowanych. Poniżej prezentujemy zestawienie, które podsumowuje wszystkie domniemane transfery, które miały miejsce w ostatnich miesiącach.


Nauczeni na błędach

Po odejściu z zespołu prawdziwej ostoi defensywy, jaką bez wątpienia był Ján Mucha, Legia rozpoczęła poszukiwania jego następcy. Władze klubu były skłonne wydać pokaźną sumę pieniędzy, aby tylko nowo zakupiony zawodnik spełnił ich wysokie oczekiwania. Wybór padł na ówcześnie jednego z najlepszych golkiperów w swoim kraju - Chorwata Marijana Antolovicia. Warszawski zespół wydał na niego około 450 tys. euro, jednak później piłkarz sam swoją postawą na boisku pokazał, że jest wart co najwyżej 25% tej kwoty.

Po zakończeniu sezonu 2010/2011 Legia postanowiła, iż nie będzie już polegać jedynie na suchych statystykach danego piłkarza, ale ściągnie do stolicy kogoś z naprawdę uznanym nazwiskiem. W czerwcu na celowniku "wojskowych" znalazło się czterech doświadczonych i szanowanych na europejskich boiskach zawodników. Najpierw na Łazienkowską miał zawitać Bogdan Lobont, którego podobno widziano nawet z legionistami na jednym z przedsezonowych obozów. Temat szybko upadł, a Rumun od tamtego czasu wciąż reprezentuje barwy włoskiej AS Roma. Następnie media w jedenastce Legii widziały innego bramkarza z Serie A - Michele Arcariego. Rówieśnik Lobonta ostatecznie okazał się dla polskiego klubu zbyt dużym wydatkiem i pozostał w swoim rodzimym kraju. Co ciekawe, jeszcze w lipcu jeden z włoskich portali internetowych poinformował, że Arcari pomyślnie przeszedł testy medyczne w Legii, z którą podpisał trzyletni kontrakt.
Najstarszym kandydatem do obsady bramki warszawskiego zespołu był Francuz Ulrich Ramé. Wówczas 39-latkowi na dniach kończył się kontrakt z Girondins Bordeaux, co oznaczało, że mógłby przyjść do "wojskowych" za darmo. Mimo wszystko utytułowany piłkarz zdecydował się nie ruszać z kraju i dokończyć karierę w drugoligowym CS Sedan.
Vedran Runje, który był chyba najpoważniejszą opcją transferową dla Legii, nie przyszedł z kolei z powodu zbyt wygórowanych żądań finansowych. Pomimo tego, że klub ze stolicy nic nie zapłaciłby za Chorwata (kończył mu się kontrakt z RC Lens), nie byłby w stanie zagwarantować oczekiwanego przez 35-letniego gracza wynagrodzenia.


Dwie transferowe bomby - niewypały

Niewiele brakowało, a w ostatnim letnim okienku transferowym do Legii przyszedłby obecny zawodnik Lecha Poznań - Aleksandar Tonev. Młodzieżowy reprezentant Bułgarii uwagę działaczy warszawskiego klubu przykuł w marcu zeszłego roku, gdy grał jeszcze w rodzimym CSKA Sofia. Wtedy to zainteresowana jego usługami była również Wisła Kraków. Uchodzący za jeden z największych talentów w swoim kraju piłkarz nie zamierzał przedłużać wygasającego kontraktu z CSKA, dzięki czemu szeregi legionistów wzmocniłby za darmo. Ostatecznie działacze nie wykazali podobnej determinacji już po otwarciu okna transferowego, na czym skrzętnie skorzystał poznański Lech. Około dwóch miesięcy później media obiegła informacja, że do stolicy zawitać ma Maltańczyk André Schembri. Według węgierskich gazet, wicekról strzelców tamtejszej ekstraklasy postanowił odejść z Ferencvárosu, aby związać się z jednym z silniejszych klubów. Wielu mówiło, że chodziło o oferty od dwóch warszawskich przedstawicieli - Legii i Polonii, jednak jak było naprawdę do końca nie wiadomo. Aktualnie gra w greckim Panioniosie.
Później przyszła kolei na Bruno Gamę, którym Legia interesowała się już rok wcześniej. Wtedy Portugalczyk nie brał transferu do Polski poważnie i wybrał ofertę Rio Ave. Kiedy w portugalskiej ekstraklasie nie szło jego kolegom zbyt obiecująco, ponownie zaczął rozważać możliwość transferu do kraju nad Wisłą. Wszystko zakończyło się fiaskiem, a obecnie Gama biega w koszulce utytułowanego Deportivo La Coruña. Jednym z głośniejszych nazwisk przymierzanych do stołecznego klubu był Hiszpan Guti. Były zawodnik takiej piłkarskiej firmy jak Real Madryt sam zaoferował swoje usługi Legii. Ta jednak nie zamierzała płacić emerytowanemu pomocnikowi około 3,5 miliona euro łącznie, gdyż według niepotwierdzonych informacji tyle właśnie były gwiazdor "Królewskich" chciał zarabiać w stolicy Polski.

Reprezentant Boliwii Jhasmani Campos Dávalos miałby w Legii załatać dziurę po odejściu Alejandro Cabrala. Władze "wojskowych" obserwowały młodego rozgrywającego przez kilka miesięcy, lecz między nimi a Oriente Petrolero nigdy nie doszło do żadnych konkretnych rozmów. Drugim głośnym nazwiskiem w pomocy warszawian miał zostać Argentyńczyk Santiago Solari. Mający za sobą przeszłość w takich klubach jak Atlético Madryt, Real Madryt czy Inter Mediolan, zostałby ewentualnie zakupiony przez Legię z Peñarol-u po rozpoczęciu letniego okresu transferowego. Maciej Skorża zdecydował, że tak wiekowy zawodnik niekoniecznie wkładałby pełne zaangażowanie w grę, dlatego zamiast niego postanowił wypożyczyć Felixa Ogbuke. Pod koniec zeszłego roku w polskich mediach mówiło się jeszcze o możliwym transferze do "wojskowych" Semira Štilicia, który nie zamierzał przedłużać kontraktu z Lechem. Plotki te zdementował sam zainteresowany mówiąc, że w razie odejścia z pewnością wyjechałby za granicę.


Masa sprawdzanych, jednak bez efektów

O zainteresowaniu Legii Abdou Razackiem Traoré mówiło się przez kilka miesięcy. Zarówno stołeczny klub, jak i sam piłkarz byli skłonni się dogadać, jednak na przeszkodzie stanęła Lechia Gdańsk. Nie chciała ona bowiem oddawać jednego ze swoich najlepszych graczy do innego polskiego zespołu, ażeby sama na tym zbyt dużo w przyszłości nie straciła. Innym ciekawym nabytkiem legionistów miał być ówczesny król strzelców ligi węgierskiej - Andre Alves. Reprezentujący barwy Videotonu Brazylijczyk okazał się zbyt drogi jak na kieszeń włodarzy "wojskowych", ponieważ wyłożyć za niego trzeba było aż około 1 mln euro.
Na koniec ostatniego sezonu, po bardzo udanych dla siebie dwóch rundach, Darvydas Šernas wreszcie otrzymał od zarządu Widzewa zielone światło w poszukiwaniu nowego klubu. Według nieoficjalnych informacji jego usługami bardzo poważnie zainteresowana była Legia, lecz ostatecznie litewski napastnik trafił nie do Warszawy, ale do Lubina, gdzie do dzisiaj biega w koszulce Zagłębia. Jednym z większych transferowych absurdów ostatnich kilkunastu miesięcy było domniemane ściągnięcie na Łazienkowską utytułowanego Fernando Morientesa. Według medialnych doniesień, Hiszpan widziany był już nawet na badaniach medycznych ekipy Macieja Skorży, jednak jak się później okazało, wszystko było zwykłą plotką.

Filip Šebo, który swojego czasu uznawany był za jednego z najbardziej perspektywicznych słowackich zawodników, w lecie 2011 roku z powodu końca kontraktu mógł za darmo odejść ze Slovana Bratysława. Kolejnym przystankiem w jego bogatej karierze miała być warszawska Legia, ale ostatecznie umowę z pierwotnym klubem przedłużono i o jego grze na stadionie przy Łazienkowskiej trzeba było zapomnieć. O reprezentanta Peru, Irvena Ávilę, walczyło podobno wiele zagranicznych klubów, w tym dwa polskie - Wisła Kraków i Legia Warszawa. Utalentowany snajper już po zeszłorocznej imprezie Copa America miał wyjechać do Europy, ale ostatecznie pozostał w kraju i związał się ze Sportingiem Cristal.
Isaac Boayke jest byłym reprezentantem Ghany. W swojej karierze przez wiele sezonów grał w niemieckiej Bundeslidze, m.in. w Vfl Wolfsburg, FSV Mainz, czy 1. FC Nürnberg. Z tymi ostatnimi w styczniu zeszłego roku rozwiązał kontrakt, dzięki czemu do Polski mógłby trafić za darmo. Tak się jednak nie stało i doświadczony napastnik podpisał ostatecznie umowę z dobrze znaną naszym kibicom Vålerengą Oslo. Jérémie Aliadière, który po odejściu w lecie z Middlesbrough nigdzie nie mógł znaleźć zatrudnienia, miał przed sobą, według nieoficjalnych doniesień, dwie interesujące oferty - z Newcastle United i Legii Warszawa. Finalnie nie trafił ani tu, ani tu, a do rodzimego FC Lorient. Jak podkreślał później w wywiadach, nigdy nie zamierzał przechodzić do żadnego polskiego klubu.

Legioniści mogli w lecie zeszłego roku sprowadzić do siebie kolejnego, po Michale Hubníku, czeskiego napastnika - Lukáša Magerę. Rosłym napastnikiem swoje zainteresowanie wyrażali jeszcze Górnik Zabrze oraz Slovan Bratysława. 29-latek spełnił jednak swoje marzenie w sierpniu, kiedy sfinalizował kontrakt z angielskim Swindon Town. Jak sam podkreślał, jego celem od zawsze była gra na Wyspach. Kolejną alternatywą w ataku stołecznego klubu był Maor Buzaglo. Grający wówczas w izraelskim Maccabi Tel Awiw piłkarz prowadził podobno bardzo zaawansowane negocjacje z Legią, lecz w ostatnim momencie do gry włączył się belgijski Standard Liège, który przebił ofertę Polaków.
Marcão z kolei był już nawet, można by powiedzieć, jedną nogą w Legii. Miał na dniach dołączyć do przygotowującej się do nowego sezonu drużyny na Cyprze. Pod koniec rozmów pomiędzy Legią a Atletico Goianiense doszło do niespodziewanej zmiany w żądaniach finansowych tych drugich, przez co warszawski klub musiał zrezygnować z Brazylijczyka. Jednym z Polaków, którzy mogli dołączyć do legijnej ekipy był Maciej Jankowski. Z działaczami Ruchu Chorzów od wielu miesięcy toczą się trudne negocjacje i jak na razie wciąż nie widać ich końca. Dodatkowo całą transakcję utrudnia fakt, że Jankowski ma podpisany kontrakt ze swoim zespołem do 2013 roku.

Wciąż szukająca wzmocnień na ofensywnych pozycjach Legia swoje obserwacje przeniosła nawet do Gruzji. Działacze z Warszawy przyglądali się tam grze Nikoloza Gelaszwiliego - jednego z najlepszych strzelców FC Zestafoni. Temat jak na razie ucichł, jednak nie wiadomo, czy nie powróci ponownie, kiedy rozmowy z kolejnymi napastnikami zakończą się niepowodzeniem. Pod koniec 2011 roku media obiegła sensacyjna informacja - Péguy Luyindula może w niedługim czasie zasilić warszawską Legię. Nie mający zbyt wielu szans na grę w PSG Francuz mógłby okazać się dużym wsparciem dla drużyny w meczach Ligi Europy, podczas których z pewnością przydałoby się sporo doświadczenia. Kwestia jego przyjścia jest wciąż aktualna, ale z każdym dniem coraz mniej prawdopodobna.
Swego czasu jedna z agencji menadżerski zaproponowała Markowi Jóźwiakowi sprowadzenie do Legii nie byle kogo, gdyż samego Brazylijczyka Rivaldo. Tego samego, który z powodzeniem grał w takich klubach jak FC Barcelona, AC Milan czy Olympiakos. Dyrektor sportowy zespołu z Warszawy całą sytuację potraktował z uśmiechem, gdyż jak twierdzi, Legii nie potrzeba piłkarzy z czterdziestką na karku. Obecnie Rivaldo gra w... angolskim Kabuscorp S.C.
Spasem Delewem, napastnikiem CSKA Sofia, szczególnie zainteresowana była Wisła Kraków, ale i Legia widziałaby tego gracza w swoim zespole. Negocjacje z Bułgarem nigdy jednak nie weszły na wysoki poziom, a ostatnio droga do nich została dodatkowo zamknięta, gdyż zdecydował się on podpisać umowę z tureckim Mersinem İdmanyurdu.

To byłby prawdziwy transferowy hit ekstraklasy. Jak potwierdził kilkanaście miesięcy temu Tomasz Frankowski, Legia zainteresowana była jego transferem, kiedy ten skonfliktowany był z Michałem Probierzem, szkoleniowcem Jagiellonii. Co więcej, nie pewne było, czy do Warszawy przyjdzie Michal Hubník, więc doświadczony "Franek" miałby być w tym wypadku opcją awaryjną. Ostatni z opisywanych, Vladislavs Kozlovs w poprzednim sezonie ligi łotewskiej zajął trzecie miejsce w klasyfikacji strzelców. Przymierzany do drużyny "wojskowych" był w grudniu, kiedy skończył mu się kontrakt z FK Jelgava.


Z takim składem Legia z pewnością nie miałaby sobie równych


Czy to byłby polski "dream team"?

Jak widać na powyższym zestawieniu, domniemany skład Legii dosyć znacząco odbiega od aktualnego. Dość powiedzieć, że w pierwszej jedenastce oglądalibyśmy tylko trzech polskich zawodników, natomiast resztę stanowiliby obcokrajowcy, co warto podkreślić, z całkiem głośnymi nazwiskami i ciekawą przeszłością. Z obecnego wyjściowego składu niezmieniona, aczkolwiek trochę zmodyfikowana została linia obrony. Swoje pozycje zachowali Jakub Wawrzyniak, Michał Żewłakow i Artur Jędrzejczyk, lecz głownie z tego powodu, że legioniści nie interesowali się w przeszłości żadnym wyróżniającym się graczem z tej formacji.



Obecny skład (podst. 11)
NajdroższyMiroslav Radović2.100.000 € *
NajtańszyArtur Jędrzejczyk450.000 €
NajstarszyMichał Żewłakow35 lat **
NajmłodszyAriel Borysiuk20 lat
Wartość13.200.000 €
Średni wiek27,36
Obcokrajowcy4
Domniemany skład (podst. 11)
NajdroższySemir Štilić2.700.000 €
NajtańszyArtur Jędrzejczyk450.000 €
NajstarszyRivaldo40 lat
NajmłodszyAleksandar Tonev21 lat
Wartośćok. 11.450.000 €
Średni wiek31,63
Obcokrajowcy8

* - wszystkie kwoty na podstawie transfermarkt.de
** - wiek każdego piłkarza został podany uwzględniając rok 2012

Aktualnie najdroższym graczem w pierwszej jedenastce Legii jest Miroslav Radović (2.100.000 €), jeżeli wszystkie zapowiedziane transakcje doszłyby do skutku zostałby nim aktualny piłkarz Lecha Poznań - Semir Štilić (2.700.000 €). Co ciekawe jednak, ogólna wartość podstawowego składu zmalałaby z 13.200.000 € na ok. 11.450.000 €, więc niemal o 1.750.000 €. Dodatkowo średni wiek podskoczyłby aż o ponad cztery lata na jednego zawodnika. Głównie stałoby to się za sprawą dosyć wiekowych graczy takich jak m.in. Rivaldo (40 lat), Morientes (36) czy Solari (36).


Ten rok bez rewelacji

Jak na razie w zimowym oknie transferowym Legia nie poczyniła żadnych spektakularnych transferów. Wprawdzie jeszcze w grudniu mówiło się o rzekomym sprowadzeniu na Łazienkowską Péguy Luyinduli, ale ostatecznie temat jego przejścia zakończył się niepowodzeniem. Kolejną zaskakującą nowinę na temat domniemanych wzmocnień kibice warszawskiego klubu otrzymali od Marka Jóźwiaka, który pod koniec zeszłego roku stwierdził, że "wojskowi" mieli okazję zatrudnić Rivaldo, jednak z niej nie skorzystali.

W styczniu legioniści testowali jak dotąd dwóch zawodników - do trenującej na Cyprze drużyny dołączyli Moussa Traoré (Standard Liège) i Daisuke Matsui (Dijon FCO). Pierwszym zimowym transferem Legii okazał się nastoletni Albert Bruce, który pomimo tego, że z polskim zespołem dogadał się już kilka miesięcy temu, dopiero teraz mógł oficjalnie zostać członkiem drużyny.

W zimie z Warszawą pożegnało się dwóch piłkarzy. Do chińskiego Guoan Pekin odszedł Manú, natomiast szeregi szwajcarskiego FC Luzern zasilił Moshe Ohayon. Sporo mówiło się również o rozstaniu z Wojciechem Skabą lub Jakubem Koseckim, ale żadne konkretne oferty do Legii jeszcze nie wpłynęły.

Ostatnie niedoszłe transfery Legii, czy tylko medialne plotki?


* - Dane z sezonu 2011/12, stan na 16.01.12.
** - wszystkie kwoty na podstawie transfermarkt.de

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.