Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Na pożegnanie: Polska 3-1 USA

sobota, 15 czerwca 2002 11:03
źródło: PAP

Polska pokonała w Daejeon Stany Zjednoczone 3-1 (2-0) w meczu grupy D piłkarskich mistrzostw świata. Reprezentacja Polski zajęła czwarte, ostatnie miejsce w grupie D. Amerykanie awansowali do drugiej rundy.


Bramki: dla Polski - Emmanuel Olisadebe (3), Paweł Kryszałowicz (5), Marcin Żewłakow (66); dla USA - Landon Donovan (83).

W 77 minucie Maciej Żurawski nie wykorzystał rzutu karnego.


Sędzia: Jun Lu (Chiny). Żółte kartki: Radosław Majdan, Marek Koźmiński, Cezary Kucharski, Emmanuel Olisadebe (Polska); Frankie Hejduk (USA).


Polska: Radosław Majdan; Tomasz Kłos (89-Tomasz Wałdoch), Jacek Zieliński, Arkadiusz Głowacki, Marek Koźmiński; Maciej Żurawski, Maciej Murawski, Cezary Kucharski (64-Marcin Żewłakow), Jacek Krzynówek; Emmanuel Olisadebe (86-Paweł Sibik), Paweł Kryszałowicz.

USA: Brad Friedel; Tony Sanneh, Eddie Pope, Jeff Agoos (36-DaMarcus Beasley), 5-John O'Brien, Frankie Hejduk; 8-Earnie Stewart (68-Cobi Jones), Claudio Reyna, Landon Donovan; Clint Mathis, Brian McBride (58-Joe-Max Moore).


Selekcjoner reprezentacji Polski przed spotkaniem z USA zdecydował się na poważne zmiany w podstawowym składzie. Szanse debiutu na największej piłkarskiej imprezie świata dostali Radosław Majdan, Jacek Zieliński, Arkadiusz Głowacki, Maciej Murawski i Cezary Kucharski. W wyjściowej jedenastce zabrakło miejsca dla Tomasza Hajty, Tomasza Wałdocha, Jerzego Dudka, Michała Żewłakowa. Kontuzje uniemożliwiły występ Radosławowi Kałużnemu i Jackowi Bąkowi, a za żółte kartki musiał pauzować Piotr Świerczewski.


Polski zespół mógł w ostatnim spotkaniu liczyć na doping nie tylko grupy kibiców, która przyjechała z kraju, ale także koreańskiej publiczności, której zależało na dobrym wyniku "biało-czerwonych", gdyż w ten sposób wzrastały szanse awansu drużyny gospodarzy do drugiej rundy mundialu. Amerykanie z kolei mogli liczyć na doping sporej grupy swoich kibiców.

Trybuny stadionu miały biało-czerwone barwy, widoczne były transparenty polskich kibiców. Swoją obecność manifestowali fani futbolu m.in. z Tych, Warszawy, Mielca, Łodzi, Strzegomia, Gdańska i Białegostoku.


Polacy od początku gry rzucili się do ataku i na efekty nie trzeba było długo czekać. W trzeciej minucie rzut rożny wykonywał Jacek Krzynówek, a w zamieszaniu pod amerykańską bramką najlepiej zachował się Emmanuel Olisadebe, który silnym strzałem pod poprzeczkę pokonał Brada Friedela.

Olisadebe przypomniał sobie jak się zdobywa gole po ośmiomiesięcznej przerwie, gdyż po raz ostatni na listę strzelców w meczu reprezentacji wpisał się w październiku ubiegłego roku. Gol z USA to jedenasta bramka "Olego" w biało-czerwonych barwach. Jednocześnie była to jubileuszowy, 40. gol zdobyty przez Polaków w finałach MŚ.


120 sekund później w polskiej ekipie i na trybunach zapanowała prawdziwa euforia. Po składnej akcji lewej stroną boiska kolejną dokładną asystą popisał się Jacek Krzynówek, a Paweł Kryszałowicz mocnym strzałem w krótki róg po raz drugi umieścił piłkę w amerykańskiej bramce. Był to trzeci gol napastnika Eintrachtu Frankfurt w narodowych barwach w tym roku i szósty w
reprezentacyjnej karierze.


Amerykanie szybko się otrząsnęli i próbowali odrabiać straty, ale grający pressingiem polski zespół na niewiele im pozwalał. Co prawda kilka razy zagrozili bramce "biało-czerwonych", ale dwoma skutecznymi interwencjami popisał się Radosław Majdan. Podopieczni Jerzego Engela walczyli z niebywałą ambicją, poświęcenie, nie było dla nich straconych piłek. Amerykanie
częściej utrzymywali się przy piłce, lecz nie potrafili poważnie zagrozić polskiej bramce. Z kolei Polacy mogli przyjąć ulubiony styl gry - spokojnie grać w defensywie i szukać szczęścia w kontratakach.


Jedna z takich akcji mogła, a nawet powinna przynieść trzeciego gola. Po rajdzie lewą stroną przez pół boiska Paweł Kryszałowicz wyłożył piłkę Jackowi Krzynówkowi, którego uderzenie z pięciu metrów obronił Brad Friedel, a piłka po dobitce Macieja Żurawskiego trafiła w słupek. W 39 minucie z ponad 20 metrów niebezpiecznie strzelił John O'Brien, piłka jeszcze nieznacznie zmieniła kierunek lotu po odbiciu się od jednego z Polaków, ale Radosław Majdan pewnie obronił. Ostatnie minuty pierwszej połowy przebiegały wyraźnie pod dyktando Amerykanów - odczuwający zmęczenie dużym tempem gry
Polacy cofnęli się do obrony i wyraźnie oddali inicjatywę rywalom.
Mocnym akcentem zakończył pierwszą część gry Jacek Krzynówek, którego groźny strzał z ponad 20 metrów w ładnym stylu odbił Friedel.


Pierwszą groźną akcję w drugiej połowie przeprowadzili "biało-czerwoni" - Krzynówek zagrał prostopadle w pole karne do Cezarego Kucharskiego, napastnik Legii Warszawa w ostatniej chwili sięgnął piłki, ale nie zdołał pokonać Friedela. W miarę upływu czasu rosła przewaga zespołu Bruce'a Areny. Polacy bardzo głęboko się cofnęli i nie potrafili utrzymać się przy piłce
przez dłuższy czas. Amerykanie większość akcji kończyli centrami na pole karne, gdzie bezbłędnie spisywali się polscy obrońcy, a szczególnie wyróżniał się Tomasz Kłos.

W 64 minucie Jerzy Engel dokonał pierwszej zmiany - zmęczonego Cezarego Kucharskiego zastąpił Marcin Żewłakow. I była to doskonała decyzja szkoleniowca, gdyż po minucie padła trzecia bramka dla Polski. Z prawej strony boiska dośrodkował Marek Koźmiński, a wprowadzony chwilę wcześniej na plac gry Żewłakow barkiem skierował piłkę do amerykańskiej bramki.

W opowiedzi w doskonałej sytuacji znalazł się kapitan Amerykanów Claudio Reyna, ale uderzył za wysoko. Po kolejnych kilku sekundach trybuny stadionu w Daejeon wybuchły radością, ale bramka padła w .... Incheon. Koreańscy kibice entuzjastycznie zareagowali na wiadomość, że ich zespół zdobył pierwszego gola w spotkaniu z Portugalią. Ta wiadomość ucieszyła z pewnością również Amerykanów, gdyż w przypadku porażki Portugalczyków, to oni zagraliby w drugiej rundzie mundialu.


W 76 minucie na indywidualną akcję zdecydował się Paweł Kryszałowicz, którego w polu karny sfaulował Tony Sanneh. Do piłki ustawionej na 11. metrze od bramki podszedł Maciej Żurawski, ale Brad Friedel wyczuł intencje króla strzelców polskiej ekstraklasy i bez trudu złapał piłkę. Tym samym Amerykanin powtórzył swój wyczyn z meczu z Koreą Płd. Friedel jest jedynym bramkarzem, który na mundialu popisał się obroną rzutu karnego i to w dodatku dwukrotnie.


Dążący do zdobycia honorwej bramki Amerykanie bliscy szczęścia byli w 82 minucie, kiedy z ostrego kąta Clint Mathis trafił w słupek. Podopieczni Bruce'a Areny dopięli swego minutę później, kiedy Rasdosława Majdana płaskim strzałem pokonał Landon Donovan. Do końca spotkania gra toczyła się w środku pola i żaden z zespołów nie stworzył zagrożenia pod bramką rywali.

Polski zespół z podniesionym czołem i godnością pożegnał się z finałami mistrzostw świata będąc w przekroju całego meczu drużyną zdecydowanie lepszą.

Podaj ten news dalej: