- Panie Jacku, jak atmosfera po mistrzostwach?
- Spodziewaliśmy się, że będzie lepsza. Oczekiwania były duże zarówno ze strony kibiców, jak i naszej. Nie udało się. Przykro nam z tego powodu.
- Czy czuje Pan, że byliście w stanie zdziałać coś więcej, niż wygrać jeden mecz?
- Sądzę, że mogliśmy pokusić się o wyjście z grupy.
- Czy teraz po odejściu Wałdocha przejmie Pan ciężar obrony na siebie?
- Bardzo chciałbym grać jeszcze w reprezentacji. Jeżeli zostanę powołany, z chęcią wezmę udział w kolejnym meczu.
- Jak Pan się czuł po dwóch przegranych meczach?
- Był taki moment, że zastanawiałem się nad sensem dalszego pobytu w Korei, ale mobilizowała mnie myśl, że jeszcze na tych mistrzostwach mamy coś do zrobienia. Musieliśmy ratować honor polskiej reprezentacji.
- Jak Hajto z Wałdochem prezentowali się na treningach? Czy nie było widać, że są w dużo gorszej formie? Jak na ich tle wyglądała gra Pana i Głowackiego?
- Wałdoch i Hajto to bardzo dobrzy zawodnicy. Na tych mistrzostwach nie byli w najwyższej formie.
- Mecz z Koreą oglądał Pan z ławki rezerwowych. Czy wprowadziłby Pan zmiany personalne i taktyczne po pierwszej połowie, gdyby był Pan na miejscu Jerzego Engela?
- Z czasie meczu Koreą może bym nie robił rewolucji, dałbym szansę wykazać się zawodnikom do końca meczu. Natomiast zmiany były potrzebne w meczu z Portugalią.
- Co Pan sądzi o poczynaniach swoich kolegów z reprezentacji w obronie?
- W grze obronnej zabrakło trochę konsekwencji, uwagi i zgrania.
- Jakie to uczucie wystąpić w podstawowej jedenastce na MŚ?
- MŚ to wspaniała impreza, wiele lat marzyłem, by w niej uczestniczyć. Dlatego występ w podstawowej jedenastce był dla mnie szczególny. Kiedy grali hymn, ciarki przechodziły mi po plecach.
- Uważa Pan, że łatwiej byłoby wygrać z Koreą czy z Portugalią, żeby wyjść z grupy?
- Sądzę, że i w meczu z Koreą i Portugalią była szansa na zdobycie punktów. Koreańczycy byli stremowani podczas pierwszego swojego występu i gdyby nie głupio stracona bramka w pierwszej części spotkania, bardzo ciężko by im się grało do końca meczu.
W meczu z Portugalią sytuacja była o tyle podobna, że równie szybko straciliśmy bramkę. Musieliśmy wówczas grać atak pozycyjny, czego bardzo nie lubimy. Natomiast Portugalczycy mogli grać z kontrataku. W grze z kontrataku jest dużo miejsca i przy umiejętnościach technicznych Portugalczyków trudno było tego nie wykorzystać.
- W prasie pojawiły się opinie, że gdyby grał Pan od pierwszego meczu, to może do dzisiaj Polska grałaby na mundialu. Co Pan o tym sądzi?
- Takie rozważania są irracjonalne. Trudno przewidzieć co by było, gdyby trener wcześniej poczynił zmiany. Myślę jednak, że mielibyśmy odrobinę większe szanse na wyjście z grupy.
- Dlaczego trener Engel nie orientował się w formie Hajty i Wałdocha?
- Hajto i Wałdoch bardzo dobrze się spisywali się w eliminacjach. Trener miał do nich bardzo duże zaufanie i konsekwentnie na nich stawiał.
- Czy nie było widać gołym okiem, że wy rezerwowi jesteście lepsi od Knorów? Przecież wygraliście z nimi 5-2.
- Jeżeli chodzi o ścisłość, to wygraliśmy 5-1. Graliśmy ten mecz w trakcie bardzo ciężkiego zgrupowania i nie można było obiektywnie stwierdzić przyczyn takiego wyniku z powodu dużego zmęczenia zawodników.
- Czy spodziewałeś się, że trener Engel da Ci szansę w meczu z USA?
- Byłem przekonany, że dostanę szansę w tym meczu. Wcześniej trener Engel deklarował, że wszyscy na tych mistrzostwach zagrają.
- W jakich młodych obrońcach widzi Pan największe nadzieje dla reprezentacji?
- Nie będę oryginalny, jeżeli wspomnę o Arku Głowackim. Dobrze prezentuje się prawy obrońca Wisły Kuzera.
- Czy czuje się Pan najlepszym polskim obrońcą?
- Czuję się jednym z najlepszych obrońców polskich, ponieważ regularnie dostaję powołanie do reprezentacji. A w reprezentacji grają najlepsi.
- Jak Pan ocenia Jurka Dudka? Czy przy tak grających obrońcach mógł zrobić więcej?
- Sądzę, że Jurek nie popełnił jakiegoś dużego błędu, ale jest to bramkarz takiej klasy, że spodziewaliśmy od niego trochę więcej.
- Gdyby miał Pan wybierać, z kim by Pan zagrał - z Dudkiem czy z Majdanem?
- Po tych mistrzostwach nadal numerem jeden będzie Jurek Dudek. Jest to nasz najlepszy bramkarz i zawsze mi się z nim gra bardzo dobrze.
- Który z amerykańskich piłkarzy sprawił Ci najwięcej kłopotów?
- Duże wrażenie zrobił na mnie Matias - szybki, ruchliwy, bardzo dobrze gra lewą nogą.
- Jak się Pan teraz czuje po słynnej wypowiedzi Engela, że zwycięstwo z USA było przypadkowe, a wasz skład już nigdy nie zagra takiego meczu?
- Tą wypowiedzią trener trochę zdeprecjonował nasze zwycięstwo. To jest jego opinia. Myślę, że mieliśmy trochę szczęścia, ale też zagraliśmy bardzo dobry mecz.
- W dzisiejszej "Gazecie" jest napisane, że trener Engel najprawdopodobniej straci pracę. Jaka jest Pana opinia w tej sprawie? Czy Pana zdaniem trener Engel powinien zostać?
- Uważam, że trener powinien zostać. Jest kilka argumentów. Po pierwsze, przed eliminacjami do ME został tylko jeden mecz towarzyski. Trudno więc będzie nowemu trenerowi wprowadzać swoje koncepcje, testować zawodników, a trener Engel zna możliwości piłkarzy kandydujących do reprezentacji. Po drugie, znakomicie przeprowadził nas przez eliminacje do MŚ. A po trzecie, jest człowiekiem inteligentnym i jeżeli na mistrzostwach popełnił jakieś błędy, na pewno wyciągnie z nich wnioski.
- Jeśli Engel odejdzie, kogo widziałby Pan na jego miejscu?
- Nie mam zielonego pojęcia. Nie zastanawiałem się nad tym.
- Czy sądzi Pan, iż Okuka powinien zostać selekcjonerem reprezentacji Polski
?
- Trener Okuka potrzebny jest na razie Legii, która chce awansować do LM.
- Jak podobał się Panu hymn wykonany przez Edytę Górniak?
- Nie będę odosobniony w opinii, że nie przypadła mi do gustu interpretacja pani Edyty. Hymn to jest tradycja, świętość. Nie można go interpretować na własny sposób.
- Kto był Pańskim zdaniem najlepszym polskim zawodnikiem na mundialu?
- Ja byłem. :o)
- Szykuje się Pan na mecz ze Szwecją czy wzorem Wałdocha składa Pan broń?
- Szanuję Tomka decyzję. Ja nie rezygnuję. W reprezentacji grają najlepsi i jeżeli nie dostanę powołania, to będzie to automatyczne zakończenie mojej kariery reprezentacyjnej, ponieważ nie będę się do niej nadawał.
- Czy nie miał Pan ochoty strzelać karnego w spotkaniu z USA?
- Każdy chyba miałby ochotę wykonywać rzut karny, zwłaszcza przy wyniku 3-0, dlatego trener wyznacza zawodników do wykonywania jedenastki, żeby nie było nieporozumień.
- Czy Zibi Boniek nie popełnił błędu, dając wam tak wielką kasę za sam awans?
- Myślę, że dla zawodników grających za granicą były to niewielkie pieniądze. A Boniek podzielił się częścią pieniędzy zarobionych przez zawodników. Nie widzę w tym nic złego.
- Czy Hajto komentował w jakiś sposób sfaulowanie Joao Pinty?
- Nie rozmawialiśmy na ten temat. W ogóle mało rozmawialiśmy na temat dwóch pierwszych spotkań.
- Co Pan sądzi o "klubie Iwana"? Czy tak powinni zachowywać się profesjonalni piłkarze?
- Jeżeli zawodnicy grają ze sobą kilka lat, nic dziwnego, że się przyjaźnią. Trudno wówczas jest o jakąś obiektywną ocenę kolegi.
- Czy lubi Pan piwo? [_]) Jeśli tak, to jakie?
- Lubię piwo. Nie mam ulubionej marki.
- Czy uważa Pan, że reprezentacja była dobrze przygotowana?
- Trzeba by to rozpatrywać indywidualnie. Na pewno za przygotowania zespołu nie może odpowiadać trener. Byliśmy razem ze sobą trzy tygodnie. I na zgrupowanie każdy z zawodników powinien był przyjechać przygotowany.
- Czy byliście zaskoczeni powitaniem na Okęciu? Miałam wrażenie, że boicie się wyjść do kibiców.
- Tak, nawet bardzo. W pierwszej chwili podejrzewałem, że pierwszy rząd stwarza tylko pozory entuzjazmu, a z tyłu stoją ludzie z jajkami. Rzeczywistość okazała się jednak przyjemna dla nas. Bardzo nas to powitanie ucieszyło.
- Co było większym przeżyciem, mistrzostwo Polski czy zwycięstwo na mistrzostwach świata?
- Sądzę, że zwycięstwo na MŚ, ponieważ same mistrzostwa to szczególne przeżycie. A zwycięstwo na nich to pełnia szczęścia.
- Dlaczego ani was, ani Engela nie otrzeźwiły wyniki meczów z Japonią, Rumunią i Estonią? Nie wyciągnęliście żadnych wniosków.
- Błędnie sądziliśmy, że atmosfera MŚ na tyle zmieni naszą grę, że będziemy odnosić same sukcesy.
- Co będzie robił Jacek Zieliński za trzy lata?
- Będzie grał w piłkę. Mam taką nadzieję, ponieważ piłka nożna to moja pasja i gra nadal sprawia mi ogromną przyjemność. A jeżeli nie, to przynajmniej w jakiś inny sposób chciałbym być związany z futbolem.
- Czy w Korei mieliście dostęp do Internetu? Czy przesiadywaliście na czatach pod anonimowymi nickami, aby was nikt nie rozpoznał, aby się dowiedzieć, co sądzą o was kibice?
- Mieliśmy dostęp do Internetu. Osobiście na czacie nie przesiadywałem, ale czytaliśmy zapisy. Nie było to przyjemne, ale też czasami potrafiliśmy się pośmiać z siebie.
- Czy uważa Pan, że trenerem reprezentacji powinien być obcokrajowiec?
- W tym momencie na pewno nie. Ponieważ jak wcześniej wspominałem, pozostał jeden mecz towarzyski przed eliminacjami do ME. Jest zbyt mało czasu, aby ktoś nowy się rozeznał w realiach polskiej piłki.
- Dlaczego Pan Lubański przebywał tak blisko kadry? Przecież to niedopuszczalne! Czy nie było promowania niektórych piłkarzy?
- Nie ma mowy o promowaniu. Pan Lubański jest członkiem Klubu Wybitnego Reprezentanta Polski i ma prawo przebywać blisko reprezentacji, pomagać swoim młodszym kolegom podpowiedziami, podnosić na duchu, mobilizować ich.
- Jak odebrałeś twierdzenie trenera po mistrzostwach, że gdyby nie kontuzje i kartki, to do meczu z USA wystawiłby w zasadzie ten sam skład, co z Koreą i Portugalią?
- Nie słyszałem tej opinii. Myślę, że mimo wszystko byłyby zmiany na mecz z USA.
- Czy czuł Pan żal do trenera, że nie wystawiał Pana w innych meczach?
- Spodziewałem się, że nie będę grał w pierwszym meczu i w związku z tym nie byłem rozczarowany. Mógłbym siedzieć do końca mistrzostw na ławce, żebyśmy tylko mogli zagrać w finale MŚ.
- Czy ogląda Pan mundial w TV?
- Oglądałem, w zasadzie nic więcej tam nie mogliśmy robić. Tylko trening, telewizja i Internet.
- Co ma Arkadiusz Bąk, czego nie mają inni pomocnicy?
- Trener ocenia zawodników.
- Kto według Ciebie powinien pojechać na mundial, a nie pojechał?
- Może Kosowski, Wichniarek i Józkowiak. Ale pytanie za kogo? Pewnie kilku zawodników z meczu z USA, by nie pojechało na mundial.
- Co Pan myśli o wypowiedziach Hajty usprawiedliwiających porażkę sędzią, pogodą, hymnem, karnym wyssanym z palca?
- Myślę, że Tomek chciał się podbudować przed kolejnym spotkaniem.
- Kto będzie mistrzem świata?
- Niemcy albo Brazylia.
- Jadł Pan jakieś potrawy z psa?
- Nie, nie jadłem, ale słyszałem, że dziennikarze jedli.
- Jak grało Ci się nową piłką? Czy naprawdę jest taka szybka?
- Mnie odpowiada. Trzeba ją czysto uderzać, bo przy nieczystym uderzeniu wcale nie chce tak szybko lecieć.
- Czy nie denerwowali was dziennikarze? Czy oni nie przyczynili się czasem do waszej porażki w mistrzostwach?
- Często są konflikty na linii sportowcy - dziennikarze. Nie zawsze ma się ochotę przyjmować krytykę. Czasem też dziennikarze nie krytykują, a wręcz kpią sobie z zawodników.
- Co jest największym obecnie problemem polskiej piłki nożnej?
- To jest temat na dłuższą rozmowę, ponieważ tych problemów jest cała masa.
- Czy sądzi Pan, że obecny skład Legii daje chociaż drobne nadzieje na zakwalifikowanie się do głównej fazy LM?
- Drobne nadzieje - owszem, ale trzeba je zwiększyć. Na razie odchodzą dobrzy zawodnicy i nikt nie przychodzi na ich miejsce. Jeżeli sytuacja się nie zmieni, będzie trudno, lecz nie jest to niemożliwe.
- Czy zamierza Pan pozostać już w Legii?
- Ta sprawa rozstrzygnie się w przyszłą środę. Jest to termin odpowiedzi zarządu Legii na moje oczekiwania kontraktowe.
- Awans uważano za wielki sukces. Czy to nie spowodowało, że drużyna nie była głodna zwycięstw?
- Myślę, że cały czas trzeba sobie podnosić poprzeczkę, ale może to nie jest zdanie każdego.
- Mam taką wizję: Niemcy 2006, finał MŚ, kapitan reprezentacji Polski Jacek Zieliński odbiera Puchar Świata. Co Pan na to?
- :o)))))))))