Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Mnie nie odbije

środa, 24 lipca 2002 13:52
Dariusz Dudekźródło: Przegląd Sportowy

- Czym przekonał pan działaczy i trenera Dragomira Okukę do wydania na transfer aż 600 tysięcy złotych?

Dariusz Dudek: O zainteresowaniu moją osobą dowiedziałem się po meczu ostatniej ligowej kolejki, gdy Odra Wodzisław bezbramkowo zremisowała w Warszawie z Legią...


-... a pan pieczołowicie opiekował się Cezarym Kucharskim, nie pozwalając mu na przeprowadzenie choćby jednej skutecznej akcji.

- Myślę, że ten występ mógł mieć wpływ na ostateczne decyzje, choć przyznam, że powoli godziłem się z tym, iż rozgrywki ligowe rozpocznę w GKS Katowice. Tymczasem z Legii zadzwonił Janusz Olędzki i sprawa transferu nabrała tempa.


- Mimo że przez pewien czas wydawało się, że o Champions League będzie pan walczyć w barwach Lewskiego Sofia.

- Byłem blisko gry w zespole mistrza Bułgarii, jednak z nieznanych mi przyczyn przeprowadzka nie doszła do skutku.


- Kto szybciej doszedł do porozumienia z Legią - GKS czy Dudek?

- Ja większość warunków kontraktu uzgodniłem szybko. Także kwestie finansowe nie przysporzyły zarówno mi jak i działaczom specjalnych kłopotów.


- Jak porównałby pan zarobki - te oferowane w Legii i te z czasów gry w Odrze? Niebo, a ziemia?

- Ująłbym to inaczej. Stolica jest droższym miastem, więc pieniądze muszą być tu większe.


- Czy mistrzowie Polski przyjęli pana w drużynie jak kolegę, czy raczej jak kolejnego konkurenta do miejsca w składzie?

- Obawiałem się tego spotkania, bo wiedziałem. że Legia to specyficzny klub, ale moje obawy szybko się rozwiały. Poznałem sympatycznych ludzi, co oczywiście nie oznacza, że podarują mi miejsce w podstawowej jedenastce.


- Na razie w sparingach wiedzie się panu całkiem, całkiem.

- Ze mną w składzie Legia jeszcze nawet nie zremisowała. Pokonaliśmy Herthę Berlin, turecki Kocealispor i austriackiego czwartoligowca, a mój pierwszy w karierze zagraniczny szkoleniowiec ustawia mnie na prawej obronie.


- Do Legii od lat trafiają utalentowani piłkarze, ale wielu ulega urokom stolicy, co na karierze odbija się raczej czkawką.

- Wierzę, że mnie woda sodowa do głowy nie uderzy.


- Czy wybrał już pan mieszkanie w Warszawie?

- Pomaga mi w tym Czarek Kucharski, a do nowego lokum wprowadzę się jeszcze w tym tygodniu. Wybrałem Ursynów, gdzie mieszka mój przyjaciel, Tomek Kiełbowicz.


- Jak pańska decyzję o transferze przyjął słynny brat?

- Jurek ucieszył się, pogratulował i życzył powodzenia.


- A nie dodał "do zobaczenia w kadrze"?

- Marzę o tym, ale za sam transfer do Legii do narodowego zespołu jeszcze nie powołują.


- Z bratem może pan zagrać, gdy Legia w Lidze Mistrzów wylosuje Liverpool. Oczywiście po wcześniejszym przebrnięciu przez mistrza Polski eliminacji.

- W jednej drużynie graliśmy tylko w juniorach Concordii Knurów, a przeciwko sobie jeszcze ani razu. Ale jako widzewiak grałem w europejskich pucharach przeciwko Fiorentinie, więc żadnego rywala się nie przestraszę. Również Liverpoolu.


Rozmawiał Rafał Nahorny

Podaj ten news dalej: