W poprzednich meczach mieliśmy powody by czepiać się naszych graczy o straty, czy fatalną skuteczność. W Bielsku Podlaskim było inaczej. Właściwie, poza "podziękowaniem" panom z gwizdkiem... nie było źle. Jednak trudno wygrać mecz, gdy sędziowie odgwizdują 31 fauli Legii (w tym kilka kuriozalnych!), przy 20 gospodarzy.
Statystyki z meczu z Turem Bielsk Podl.
Niektóre przewinienia naszego zespołu pewnie trudne są do wytłumaczenia nawet dla Panów Kołoszewskiego i Sokulskiego.
Legia w końcu nie popełniła tylu strat co w poprzednich meczach - tym razem 11, przy 8 przechwytach. Zanotowaliśmy też nie najgorszą skuteczność z gry (47,8%), trafiając 24 z 44 rzutów za 2 punkty (54,5 procent) i 8/23 za 3 (34,8%). Z linii rzutów osobistych Legia zanotowała skuteczność na poziomie 70 procent (14 celnych na 20 prób).
Na deskach był remis 36-36, ale kto wie jak skończyłby się ten mecz, gdyby sędziowie nie odgwizdali pięciu fauli Marcinowi Nędziemu? Nędzi zebrał pięć piłek, do tego zaliczył 1 blok. 7 piłek zebrał Piotr Nawrot.
W końcu dłużej niż do tej pory zagrał Michał Świderski i nie zawiódł! "Świder" przebywał na parkiecie 25 minut, rzucił 22 punkty, notując 70 procentową skuteczność z gry (w tym 4/6 za 3), zebrał 1 piłkę, zaliczył asystę i przechwyt.
Nasz zespół wystąpił tym razem bez Jana Pawlaka, za to z Przemysławem Jaworskim (debiut) i Rafałem Piesio (pierwszy mecz w tym sezonie). Niewiele pograli Janiewski, Rudko i Podobas. Najdłużej na parkiecie przebywali Piotr Nawrot (28:03 min.), Tomasz Jaremkiewicz (26:24) i Patryk Nowerski (24:53).
Pierwsza piątka Legii: Zajączkowski, Jaremkiewicz, Podobas, Nawrot, Nędzi.