REKLAMA
REKLAMA

Zasłużone zwycięstwo z Rosą

Bodziach - Wiadomość archiwalna

Legia wygrała drugie spotkanie w obecnym sezonie. Wygląda na to, że porażka u siebie z AZS-em AGH Kraków była wypadkiem przy pracy. Legioniści zagrali bez dwóch podstawowych graczy - kontuzjowanych Piotra Nawrota i Pawła Podobasa, dzięki czemu do kadry meczowej awansował Michał Adamski. Z trybun mecz obejrzeli Michał Kowalik i Damian Cechniak. W drużynie gości zabrakło Jakuba Schenka, który pojechał z pierwszym zespołem Rosy na ekstraklasowy mecz do Kołobrzegu.

Po paru minutach rywalizacji gospodarze prowadzili 12-3, choć w pierwszych akcjach skuteczność naszej drużyny pozostawiała sporo do życzenia. O dziwo dość długo, bo przeszło pięć minut mecz toczył się bez przewinień. Ostatecznie nasi gracze zaliczyli 26 przewinień, a parkiet z powodu pięciu fauli opuścić musieli Marcin Nędzi i Michał Świderski.

Legioniści mieli spore problemy z trafianiem za 3 punkty. W pierwszej połowie nie trafili ani jednego rzutu, a całym meczu tylko jeden (na 13 prób). Za rozgrywanie akcji odpowiadał głównie Rafał Holnicki-Szulc, "Zając" próbowany był tym razem na "dwójce". Na tablicach wyraźnie dominował Patryk Nowerski, który zaliczył 12 zbiórek, z czego aż 7 w ataku. "Topór" dołożył do tego blok oraz 11 punktów, notując przy okazji double-double. To jego zdecydowanie najlepszy do tej pory występ w barwach Legii.

W siódmej minucie na parkiecie pojawił się Rafał Piesio, który w obecnym sezonie grywa sporadycznie. Tym razem Piesio zagrał dłużej i to się opłaciło - Rafał pokazał się z bardzo dobrej strony, walcząc o każdą piłkę, a także mądrze rozdzielając piłki. Gdy trzeba było, grał sam do końca, kończąc akcje celnymi rzutami. Piesio swoim występem pokazał, że warto na niego stawiać.

Legia po pierwszej kwarcie prowadziła różnicą 9 punktów, ale nie poprzestawała na tym. Po kolejnych pięciu minutach przewaga wzrosła do 15 "oczek" i na tym poziomie utrzymała się do przerwy (40-25). W trakcie meczu sporo rzutów osobistych - aż 18 - wykonywał Tomek Jaremkiewicz. Wszystko za sprawą przewinień technicznych, którymi karani byli goście (Łabędź i trener Gutkowski).

Po zmianie stron Rosa próbowała zmniejszyć straty - ich pogoń zatrzymywała się na ośmiu punktach różnicy (47-39 i później 53-45). W trzeciej kwarcie bardzo dobrze spisywał się Piesio. Na początku ostatniej odsłony meczu, Legia ponownie osiągnęła 15-punktowe prowadzenie, po celnej trójce Jaremkiewicza (jedyna w meczu, na 6 prób). Radomianie raz jeszcze zmniejszyli co prawda straty do 8 "oczek", ale w dalszej części meczu legioniści kontrolowali przebieg spotkania. Co prawda na 50 sekund przed końcem, po celnej trójce Zegzuły było już tylko 71-64, ale goście mieli zdecydowanie za mało czasu na odrobienie strat. Tym bardziej, że Jaremkiewicz rzadko mylił się z linii rzutów osobistych (w ostatniej minucie 5/6). Wynik meczu na 76-68 ustalił na trzy sekundy przed końcem Robert Cetnar.

Nasz zespół spisał się przyzwoicie. Żałować można przede wszystkim słabej skuteczności za 3 punkty, tym bardziej, że rzuty oddawane były z przygotowanych pozycji. Cieszy jednak w miarę równa postawa przez całe spotkanie - Rosa tak naprawdę ani razu nie zagroziła naszej drużynie. Po słabszym występie w Piasecznie, wygrana z Rosą na pewno wzmocni psychicznie zespół przed ważnym wyjazdowym spotkaniem w Rzeszowie.

Najwyższe prowadzenie: Legia 17 ; Rosa 3
Najwyższa seria punktowa Legia 12-0 (12-3) ; Rosa 6-0 (47-39)
Zmiany prowadzenia: 1
Remisy: 1
Czas prowadzenia: Legia 36:44 ; Rosa 00:57
Punkty po stratach: Legia 18 ; Rosa 16
Punkty spod kosza: Legia 42-24 Rosa
Punkty drugiej szansy: 8-3
Punkty po szybkim ataku: 10-4
Punkty zmienników: 24-6

Punkty w 5-minutowych przedziałach:
6-3, 16-7, 28-13, 40-25, 47-33, 55-45, 64-54, 76-68

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.