Szybko zakończyła się przygoda Sylwestra Czereszewskiego z Cyprem. Jeszcze nie wystartowały rozgrywki ligowe na tej słonecznej wyspie, a "Czereś" już rozwiązał kontrakt z AEL Limassol!
"Wracam do Polski" - oświadczył w poniedziałek. Polak nie rozstał się jednak z cypryjskim klubem na własne życzenie. To działacze postanowili zerwać umowę.
"Powiedziano mi, że to efekt kontuzji rzepki, jaką miałem trzy lata temu, a przecież od tamtego czasu rzepka w ogóle mi nie dokuczała! Teraz, gdy tylko przez kilka dni nie mogłem trenować, stwierdzono, że to właśnie przez to. Ja jednak wiem, że tak naprawdę chodzi o coś zupełnie innego. O to, że w meczach sparingowych nie strzelałem goli. To prawda, nie zdobyłem bramki w pięciu czy sześciu spotkaniach. A w klubie mówiono - skoro Kowalczyk strzelił w lidze 25 goli, to ty musisz 50! W końcu uznali, że nie jestem w stanie zdobywać bramek." - powiedział Czereszewski.
"Nie mogłem być w słabej formie fizycznej po treningach pod okiem Dragomira Okuki? To niemożliwe. Czułem się dobrze, tylko, że jestem napastnikiem, który żyje z podań. A tych po prostu nie dostawałem. W drużynie jest trzech, czy czterech dobrych piłkarzy, ale pozostali są za słabi, aby dokładnie zacentrować. Jestem pewny, że mogę strzelać gole jak dawniej. Jednak wiem też coś innego - nigdy już nie wyjadę do ligi słabszej niż polska. To nie ma sensu." - zakończył "Czereś".
"Czereś" wraca!
wtorek, 13 sierpnia 2002 10:54
źródło: Przegląd Sportowy