Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

San Marino 0-2 Polska

sobota, 7 września 2002 23:25
Paweł Małkowskiźródło: PAPna podstawie: PAP

Polska wygrała w Serravalle z San Marino 2-0 (0-0) w meczu grupy 4. eliminacji piłkarskich mistrzostw Europy. Bramki strzelili Paweł Kaczorowski w 76 i Mariusz Kukiełka 89 minucie.

Polscy piłkarze grali wolno, chaotycznie i bez pomysłu, a na dodatek w bramce San Marino doskonałymi interwencjami popisywał się Federico Gasperoni. Dopiero w końcówce bramki zdobyli Paweł Kaczorowski i bardzo aktywny w całym spotkaniu Mariusz Kukiełka.

Od pierwszych minut spotkania polscy piłkarze próbowali przejąć inicjatywę i opanować środek pola, jednak grali zbyt wolno, aby stwarzać groźne akcje pod bramką gospodarzy.

W 10. minucie Artur Wichniarek umieścił piłkę w bramce San Marino, ale znajdował się na pozycji spalonej i irlandzki sędzia gola nie uznał. Polacy nadal grali słabo, a broniący się niemal wszystkimi zawodnikami na własnej połowie zespół rywali, nie
pozwalał podopiecznym trenera Zbigniewa Bońka na stwarzanie sytuacji strzeleckich.

W 24. minucie to gospodarze byli bliscy zdobycia bramki, jednak Ivan Matteoni nieznacznie przestrzelił z rzutu wolnego. Chwilę później Wojciech Kowalewski obronił strzał głową Andy'ego Selvy.

Pod koniec pierwszej połowy Polacy uzyskali zdecydowaną przewagę. Bliscy zdobycia bramki byli w 31. minucie Paweł Kaczorowski i pięć minut później Radosław Kałużny. Najlepszą sytuację do zdobycia gola w 42. minucie miał Mariusz Kukiełka, którego uderzenie głową z kilku metrów efektownie obronił Gasperoni.

Po zmianie stron Polacy panowali już niepodzielnie na boisku, ale podobnie jak w pierwszej połowie, grali niedokładnie. W 73. minucie wydawało się, że w końcu musi paść bramka. Najpierw po strzale Macieja Żurawskiego Gasperoni w ostatniej chwili wybił piłkę z linii bramkowej, a po chwili dobijający Kukiełka z paru metrów trafił w poprzeczkę.

Pierwsza bramka meczu padła w 76. minucie. Żurawski podał do wychodzącego na czystą pozycję Pawła Kaczorowskiego, a ten w sytuacji sam na sam nie miał problemów z pokonaniem Gasperoniego. Po zdobyciu bramki Polacy nie rezygnowali z podwyższenia wyniku. W 89. minucie do bramki San Marino trafił w końcu Kukiełka (głową), który wykorzystał dośrodkowanie Tomasza Dawidowskiego z rzutu rożnego.



Po meczu trenerzy powiedzieli:

Zbigniew Boniek, trener Polski:

"Nikt mi w życiu nigdy nic nie podarował, nauczony jestem że trzeba o wszystko ciężko walczyć, tak na boisku jak i w życiu. Jesteśmy przyzwyczajeni do cierpienia, ale najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punkty. Zakładaliśmy przed meczem, że stworzymy kilka sytuacji do strzelenia bramek i tak było. Gdybyśmy na początku meczu wykorzystali trzy dobre okazje, byłoby później znacznie łatwiej. Nie miałem chwili zwątpienia, ani przez moment. Wiedziałem, że prędzej czy później coś musi wpaść. Z całym szacunkiem dla rywala powinniśmy wygrać 4-0. Sztuką było nie
wykorzystanie dwóch okazji, kiedy zawodnicy mieli do bramki metr".


Gianpaolo Mazza, trener San Marino:

"Kiedy do 75. minuty utrzymywał się wynik bezbramkowy, liczyłem że uda się dowieźć ten jeden punkt. Byłby to ogromny sukces naszej drużyny. Bramka strzeżona przez Gasperoniego była jak zaczarowana i wszyscy pragnęliśmy, aby tak zostało do 90. minuty. Tak się jednak nie stało, straciliśmy dwie bramki, ale dla nas nie jest to zły wynik. Znamy swoje miejsce w szeregu i zdajemy sobie sprawę, że nie wygramy także kolejnych spotkań w grupie czwartej".

Podaj ten news dalej: