Marek Saganowski i Krzysztof Kotorowski - fot. Mishka / Legionisci.com
REKLAMA

Lechici o meczu z Legią

Fumen i Wiśnia, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Mateusz Możdżeń (Lech Poznań): Legia stwarzała sobie więcej sytuacji, głównie ze stałych fragmentów gry. Grała więcej piłką na naszej połowie. Mecz był wyrównany, ze wskazaniem na naszych rywali. W przeciwieństwie do Legii, źle weszliśmy w to spotkanie. W 84. minucie wiedziałem, że mogę puścić Koseckiego i liczyć na "Kotora", ale postanowiłem go sfaulować i liczyć się z czerwoną kartką.
Pojedynek był mimo wszystko wyrównany. Każdy bał się otworzyć, żeby nie stracić gola. Teraz nasze mistrzostwo graniczy z cudem. Nasze apetyty rosły w miarę jedzenia. Mimo że graliśmy ostatnio bardzo dobrze, naszym celem było mistrzostwo. Pogoda dla obydwu drużyn była taka sama. Nie będę tutaj szukał żadnego usprawiedliwienia.

Bartosz Ślusarski (Lech Poznań): Nie był to zły mecz w naszym wykonaniu. Wiedzieliśmy, że Kosecki jest bardzo szybki, ale mimo to nie potrafiliśmy sobie z tym poradzić. Na rozgrzewce czułem się dobrze, jednak podczas meczu doznałem urazu po kilku ostrzejszych starciach z "Beresiem". Poprosiłem o zmianę, bo taka gra nie miała sensu. Legia jest teraz w komfortowej sytuacji. Nasza jest natomiast bardzo ciężka. Musimy zrobić wszystko, aby w najbliższych kolejkach zdobyć dziewięć punktów.

Marcin Kamiński (Lech Poznań): Przyjechaliśmy tu po trzy punkty, ale przegraliśmy. Teraz pozostaje nam wierzyć w cuda. To nie było spotkanie w naszym wykonaniu godne mistrza Polski. W pierwszej połowie źle ustawialiśmy się w defensywnie. Na bokach Legia stwarzała sobie dużo szans. Po zmianie stron poprawiliśmy ten mankament. Dzisiaj nie prezentowaliśmy poziomu z naszych ostatnich pojedynków. Coś się w naszej grze zacięło. Po zmianie stron nie mogliśmy wzmocnić siły w ofensywie, bo dwóch zmian dokonaliśmy już po pierwszych kilkunastu minutach. Musimy wierzyć i wygrać najbliższe spotkania, żeby potem nie mówić, że nie wykorzystaliśmy jakiegoś potknięcia Legii.

Krzysztof Kotorowski (Lech Poznań): Ostatnio dopadła mnie jakaś infekcja. Nie czułem się najlepiej, ale dzięki lekarzom byłem gotowy do gry. To były dla mojego zdrowia ciężkie chwile. Nie wiem czy dwie zmiany w formacji obronnej miały wpływ na wynik. Wiedzieliśmy, że Kosecki jest bardzo szybki, a mimo to nie uchroniliśmy się przed tym. Gdyby dzisiaj padł remis, emocje byłyby aż do końca sezonu. Na pewno chcieliśmy wygrać, ale podział punktów również nie byłby zły. Myślę, że obydwie ekipy nie stworzyły sobie zbyt wielu szans. Presja wyniku spowodowała, iż każdy chciał przede wszystkim zabezpieczyć tyły i szukać szans w ofensywnie. Uważam, że to był mecz remisowy. Wyczułem strzelca karnego, ale za to nie dają punktów. Czekałem do końca, bo widziałem, że kapitan legionistów cały czas mnie obserwuje. Uderzył jednak silnie i dość precyzyjnie.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.