Najgorszy menedżer przerwy między sezonami: Włodzimierz Całka, Legia Warszawa. A właściwie ktokolwiek rządzi sekcją koszykówki w warszawskim klubie. Kandydatów do miana najgorszego menedżera zresztą łatwiej znaleźć niż tych dobrych. Legia miała zaczątek dobrego zespołu - młodych zawodników, chętnych do pracy, do których można było dorzucić kilku klasowych obcokrajowców i walka o wielkie cele, może nawet o finał PLK? W końcu ten zespół w dotychczasowym składzie był bliski zaskoczenia Prokomu w ostatnim ćwierćfinale play off. Jednak w Legii nie tylko wydawano pieniądze których w klubie nie było (zaległości są do dzisiaj), ale także nie potrafiono zdobyć żadnego sponsora, a prezes Całka stracił zainteresowanie klubem, kiedy odzyskał posadę wiceburmistrza warszawskiego Bemowa. Efekt? Koszykarze nadal czekają nie tylko na wypłaty, ale nowe kontrakty (podpisano tylko papiery konieczne do zgłoszenia zespołu do PLK), zespół uzupełniono wyłącznie drugoligowcami, nie ma w nim żadnego obcokrajowca (Czarni - biedni Czarni!!!! - wygrali licytację z Legią o Lee Wilsona), a hala na Bemowie jest w remoncie i nie wiadomo, kiedy się on skończył. Bez gospodarza każdy dom się zawali...
Felieton
Antybohater tygodnia
wtorek, 17 września 2002 16:38
rbudźródło: Koszykówka PLK