Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Śmieszne!

sobota, 28 września 2002 11:49
Bogdan Basałajźródło: Przegląd Sportowy

Kiedy prezesami byli panowie Pietruszka, Lach czy Miklas, potrafiliśmy się porozumieć. Jednak podejście pana Trylnika, bardzo nas zdziwiło.


Rywalizacja pomiędzy Legią i Wisłą toczy się ostatnio nie tylko na boisku. W wypowiedziach prominentnych działaczy warszawskiego klubu pojawiło się sporo zarzutów pod adresem Wisły.


- Jestem zdziwiony, że kierownictwo Legii publicznie atakuje nasz klub - mówi prezes Wisły Bogdan Basałaj. - Mamy duży szacunek dla tego klubu. Nasze dotychczasowe kontakty były bardzo dobre. Kiedy prezesami byli panowie Pietruszka, Lach czy Miklas, potrafiliśmy się porozumieć i nie było bezsensownych ataków na łamach prasy. Jednak takie podejście do sprawy, jakie zaprezentował pan Edward Trylnik, bardzo nas zdziwiło i spowodowało, że musimy wdawać się w publiczne polemiki. Stawiane zarzuty są dla mnie zupełnie bezpodstawne.


- No to niech się pan z nimi rozprawi. Zarzut numer jeden - Wiśle sprzyjają arbitrzy, gdyż Leszek Saks, odpowiadający za sędziowską obsadę, jest pracownikiem Tele-Foniki Kable SA.

Bogdan Basałaj: Pan Saks przez prawie 30 lat pracował w fabryce kabli w Ożarowie. 1 stycznia Tele-Fonika przejęła ten zakład. Saks, podobnie jak większość pracowników działu ekonomicznego, został przeniesiony do Krakowa. Przypominam, że Tele-Fonika i Wisła to dwie odrębne spółki i tam naprawdę nikt nie interesował się czym, poza pracą zawodową, zajmuje się pan Saks. Ciekawe, że przez całą rundę wiosenną nikomu to nie przeszkadzało. Przypominam, że to Legia, a nie Wisła wywalczyła mistrzostwo Polski. Według tej pokrętnej logiki, jeśli pan Saks miałby wpływ na pracę sędziów, tytuł powinien przypaść nam. Naprawdę nie ma żadnych powodów, aby oskarżać uczciwego człowieka. Ciekawe, że cała sprawa wypłynęła akurat dwa dni przed meczem w Warszawie.


- Powodem są rzuty karne. Wisła egzekwuje je znacznie częściej niż Legia.

- Jeśli prezes Trylnik ma pretensje o karne przyznawane Wiśle, niech obejrzy sobie na wideo okoliczności, w jakich zostały podyktowane. Wtedy przestanie mieć wątpliwości. Znalazłoby się też kilka sytuacji, w których nasi zawodnicy byli faulowani w polu karnym, a jedenastek nie podyktowano. Po prostu arbitrzy czasem się mylą. Wisła prezentuje ofensywny styl, ma dobrych, szybkich napastników i obrońcy rywala często powstrzymują ich w niezgodny z przepisami sposób. Stąd biorą się karne. Przed rokiem, gdy pan Saks jeszcze nie pracował w Tele-Fonice, liczba przyznanych nam jedenastek była podobna. Pod tym względem nic się nie zmieniło. Wygląda na to, że - kierując się takim tokiem myślenia - powinien obowiązywać limit rzutów karnych przyznawanych drużynom. To śmieszne.


- Czyli nie przeszkadzałoby panu, gdyby osoba odpowiedzialna za sędziowską obsadę pracowała na przykład w Pol-Mocie...

- Powtarzam - pan Saks w żaden sposób nie sprzyja Wiśle. To zupełny przypadek, że pracuje w Tele-Fonice. Zresztą to problem PZPN i pana Saksa. On musi wybrać, gdzie chce pracować. Ja nie zamierzam niczego sugerować.


- Po przegranej z Legią wysłaliście pismo do PZPN, skarżąc się na zachowanie warszawskich kibiców i Cezarego Kucharskiego.

- W takich warunkach mecze nie mogą być rozgrywane. Przed dwoma laty, gdy w Warszawie zdobywaliśmy mistrzostwo Polski, kamień rzucony z trybuny głównej trafił w głowę Adama Nawałkę powodując utratę przytomności. Przed czterema laty, kiedy jeden z chuliganów rzucił nożem w meczu w Pucharze UEFA z Parmą reakcja była bardzo zdecydowana. Wykluczono nas na rok z rozgrywek europejskich. Tymczasem kara nałożona na Legię po tamtym wydarzeniu była symboliczna i nie odniosła skutku. Incydenty z rzucaniem kamieniami powtórzyły się. Tym razem na celowniku znalazł się Kamil Kosowski. Trudno sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby półkilogramowy kamień trafił w głowę naszego piłkarza. Druga sprawa to zachowanie Kucharskiego, który wbrew temu co powiedział przewodniczący Wydziału Dyscypliny, brutalnie kopnął Arka Głowackiego w okolice szyi. To przecież nie pierwszy podobny wybryk kapitana Legii. Naturalną reakcją piłkarza po zdobyciu gola jest przecież radość, a nie kopanie. Przykład Kucharskiego stał się zaraźliwy - proszę spojrzeć na zachowanie Svitlicy czy Szali.W ligach zagranicznych takie wybryki są surowo karane. Sędziowie nie wahają się wyrzucać z boiska zawodników faulujących w brutalny sposób, a narodowe federacje karzą ich dyskwalifikacją i to bez żadnego zawieszania.


- Kolejny zarzut. Wiśle sprzyja PZPN i Canal+, bo przełożono jej mecz z Górnikiem Zabrze na poniedziałek, a prośbę Legię o dodatkowy dzień na odpoczynek po trudnym spotkaniu pucharowym z Utrechtem zignorowano.

- To już jest jakaś paranoja! Wiązanie decyzji Canal+ z moją osobą czy mojego brata, który w tej firmie nie pracuje od 1 lipca jest naprawdę irytujące. Wisła nie występowała o przełożenie meczu z Górnikiem. Można to sprawdzić w dokumentach. Jakieś dwa tygodnie temu Canal+ zwrócił się do nas z prośbą, aby mecz w Zabrzu rozegrać w poniedziałek, gdyż chciano przeprowadzić z niego transmisję, a na niedzielę zaplanowano już relacje ze spotkań Odry z Legią i derbów Wielkopolski. Wyraziliśmy na to zgodę i tyle. A potem robi się z tego aferę. Nam naprawdę dodatkowy dzień odpoczynku po meczu z Primorjem nie był potrzebny. Po prostu takie były plany transmisyjne Canalu+ i do nich się dostosowaliśmy, choć przez to krócej odpoczywaliśmy przed trudnym meczem we Wronkach.


- Prezes Legii rozważa zerwanie kontraktu z Canal+. Może w tym przypadku najmocniejsze i najpopularniejsze kluby w Polsce nawiążą sojusz, aby za prawa do transmisji swoich spotkań zarobić więcej pieniędzy?

- Każdy na transmisjach telewizyjnych chciałby zarabiać więcej. Nie ukrywam, że decyzja Canal+ o obcięciu o czterdzieści procent kwot przeznaczanych dla klubów bardzo nas zaskoczyła. Wisła pewnie mogłaby korzystniej sprzedać prawa do transmisji swoich spotkań, ale podpisanych umów trzeba przestrzegać. Prezes Trylnik mówi o zerwaniu kontraktu. Nie wiem, może Legia chce grać w lidze G 14? Jesteśmy za tym, aby rozmawiać na temat korzystniejszej sprzedaży, jednak zanim się coś zerwie, trzeba mieć przygotowane alternatywne rozwiązanie. Poza tym w lidze występują też inne kluby, nie tylko Legia i Wisła.


- Czyli Wisła nie stanie wraz z Legią na czele buntu...

- Będziemy stali na czele konstruktywnych działań zmierzających do znalezienia dodatkowych środków finansowych dla naszej ligi. Nie zamierzamy natomiast w żadnym wypadku wchodzić w konflikt ze związkiem. A propos PZPN, to bardzo się dziwię, że nasza centrala nie traktuje wszystkich klubów równo. Prezes Listkiewicz otwarcie mówi o ukłonach w stronę Legii, takich jak: organizacja meczów reprezentacji, płacenie kar nałożonych przez UEFA czy wreszcie nieściąganie długów wobec PZPN. Tymczasem ostatnio Wydział Dyscypliny nałożył na nas karę w wysokości trzech tysięcy za brak porządku podczas meczu z Pogonią, gdyż jedna raca rzucona z trybuny spadła metr od murawy. W trakcie spotkania w Warszawie race także lądowały obok boiska, w stronę naszych piłkarzy i kibiców rzucano kamieniami. I co? I nic, bo przecież różnica w nałożonych karach jest praktycznie żadna.


Rozmawiał Grzegorz Wojtowicz

Podaj ten news dalej: