Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Forma wrociła!

wtorek, 8 października 2002 07:12
Cezary Kucharskiźródło: Gazeta Wyborcza

- Dziś pokazał Pan, że świetny występ w Utrechcie to nie przypadek. Forma wróciła.

Cezary Kucharski: To prawda. Wrzesień nie był dla mnie udany. Nie czułem się najlepiej, miałem problemy z pachwinami, brakowało świeżości. Teraz dolegliwości minęły, normalnie trenuję, odzyskałem formę. Uwierzyłem, że znowu mogę strzelać gole, podawać kolegom.


- Czy to najładniejszy gol w sezonie?

- Może ten przeciwko Wiśle był ładniejszy, ale już dawno nie zdobyłem bramki z woleja. To ważny gol, nikt już chyba nie miał wątpliwości, która drużyna w Warszawie jest lepsza.


- Tak jak w Katowicach, prowadząc 2-0, straciliście gola i było nerwowo. Nie miał Pan myśli, że Polonia wyrówna?

- Nie. Ten gol to nasze gapiostwo. Padł przez przypadek, wcześniej Polonia właściwie nie stwarzała okazji. Remis byłby niesprawiedliwy. Na szczęście szybko strzeliliśmy trzeciego gola.


- Z trybun wydawało się, że sam wykończy Pan akcję Vukovicia...

- Najpierw miałem taki zamiar. Ale bramkarz wyszedł, skrócił kąt, więc podałem do Łukasza.


- Z kim chciałby Pan zagrać w II rundzie Pucharu UEFA?

- Byle nie z Betisem. Może PAOK albo Sturm Graz. W szóstce naszych rywali są zespoły, teoretycznie, w naszym zasięgu. To nie jest ta najwyższa, europejska półka. Nie mamy takich rywali jak Valencia czy Barcelona. Najtrudniej byłoby przeciwko Betisowi. Z pozostałymi moglibyśmy powalczyć i próbować ich wyeliminować.


- Jak Pan przyjął powołanie Łukasza Surmy do kadry?

- Pogratulowałem mu. Przekonał się, co to znaczy zagrać kilka razy w Legii. Ja, mam nadzieję, że jeszcze do kadry wrócę. Gram coraz lepiej i jestem przekonany, że trener Zbigniew Boniek to zauważy.


- To pierwsza w ligowym sezonie wygrana Legii różnicą większą niż jedna bramka. Rehabilitacja po ostatnich remisach 0-0 z Pogonią i Odrą przy Łazienkowskiej?

- Mecze, o których pan wspominał, graliśmy trzy dni po meczach pucharowych. Brakowało w nich skuteczności pod bramką, a to wynikało ze zmęczenia. W sierpniu graliśmy co trzy dni, sporo podróżowaliśmy. I gdzieś zgubiliśmy formę. Na szczęście wróciła.


- Dziś nie tylko forma była wysoka, ale i gole piękne...

- Gramy coraz efektowniej, to i gole są piękne. Gramy sporo z pierwszej piłki, rywale nie nadążają.


- Czy czasem jednak tych podań nie jest za dużo?

- Nie. Staramy się jak najlepiej przygotować sytuacje, po których może paść gol. A że nasi rywale to nie tyczki, tylko piłkarze potrafiący grać w piłkę, to nie każda akcja kończy się wejściem w pole karne i strzałem. Czasem też tracimy piłkę.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: