Legion Warszawa nie jest z klubem, jakich wiele w naszej piłce. Występująca w klasie A drużyna skupia bowiem w swoich szeregach autentycznych kibiców Legii. To chyba jedyny w Polsce przypadek, by zwolennicy jednego z klubów występowali w rozgrywkach pod egidą PZPN. Duża w tym zasługa prezesa Legionu - Macieja Kowalskiego, który potrafił to wszystko umiejętnie poukładać. Zawodnicy w większości rekrutują się z zespołów grających w Lidze Fanów, która jest z kolei regularnymi rozgrywkami kibiców zespołu z ulicy Łazienkowskiej.
Piłkarze Legionu jako beniaminek klasy A zaczęli rundę bardzo dobrze, odnosząc kilka cennych zwycięstw. W środkowej fazie sezonu przyszedł jednak kryzys, czego efektem były cztery porażki z rzędu. Po przegranych, z posadą pierwszego trenera, po 21 miesiącach współpracy, musiał pożegnać się Leszek Szlenk. Jego obowiązki przejął najstarszy z zawodników, 29 - letni Dariusz Skwierczyński, a pomaga mu Adrian Langier.
- Dopóki trenera broniły wyniki, nie było tematu - opowiada Kowalski. - Po naszym awansie nie było jednak żadnych zmian w prowadzeniu zajęć, choć siódma liga stawia o wiele większe wymagania. Zatrzymaliśmy się w miejscu, ponadto dochodziły niepokojące głosy z drużyny. Zdecydowaliśmy się więc na zmianę. Przez tydzień treningów pod okiem Darka Skwierczyńskiego zespół całkowicie zmienił oblicze. Ostatnie dwa mecze, choć wygraliśmy tylko jeden z nich, pokazały, że w drużynie drzemią spore umiejętności.
Zespół uplasował się na szóstej pozycji, lecz legioniści wcale nie myślą na tym poprzestać. Do gwarantującego promocję drugiego miejsca tracą tylko dwa oczka i już zapowiadają, że wiosna należeć będzie do nich. - Od strony finansowej jesteśmy przygotowani do gry w okregówce - przekonuje Kowalski. - Największym problemem jest jednak baza, a raczej jej brak. Mecze ligowe rozgrywamy w Radości, lecz gorzej wygląda sytuacja z treningami. Po zmianie czasu musieliśmy przenieść się na plac z oświetleniem. Znaleźliśmy więc spory trawnik przy Trasie Łazienkowskiej i obecnie tam odbywają się zajęcia.
Działacze Legionu nie ukrywają, że marzą o kupnie bądź wydzierżawieniu placu, który stałby się boiskiem i siedzibą klubu.