Po meczach drugiej rundy Pucharu UEFA, w których Legia zmierzyła się z Schalke, warszawski klub musi wpłacić do kasy europejskiej federacji 9.000 franków szwajcarskich.
Lwia część kary, czyli 8.000 franków, nałożona została na Legię za mecz przy Łazienkowskiej. "W piśmie, które do nas trafiło, wyjaśniono nam, że to efekt wystrzelenia jednej rakiety" - twierdzi rzecznik prasowy Legii, Piotr Strejlau. "Po meczu tłumaczyliśmy delegatowi UEFA, że racę tę wystrzelono z sektora gości. Udowodniliśmy, że gdyby wystrzelono ją z trybuny krytej, to przez kilka minut nic nie byłoby widać z powodu dymu. Wydawało się, że zrozumiał. Pokiwał głową, napisał raport i wysłał do Genewy. Najwyraźniej jednak nasze argumenty do niego nie trafiły."
Legia nie zamierza się od nałożonej kary odwoływać. "Najważniejszą osobą na meczu jest delegat UEFA, jego decyzje są niepodważalne. A my w dodatku nie dysponujemy żadnym nagraniem mogącym udowodnić, że to kibice Schalke byli odpowiedzialni za tę racę. Akurat w tej samej chwili padała pierwsza bramka dla gości i wszystkie kamery skoncentrowały się na wydarzeniach rozgrywających się na boisku" - wyjaśnił Strejlau.
Nie będzie odwołania do UEFA
wtorek, 3 grudnia 2002 16:32
źródło: Nasza Legia