Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Prezes z Białorusi - z Listkiewiczem na futbolowe dno?

środa, 11 grudnia 2002 23:09
Gazeta Wyborcza

Po tym, co wydarzyło się w Gelsenkirchen, Henryk Kasperczak ostatecznie i nieodwołalnie nie jest już brany pod uwagę, jeśli chodzi o wybór selekcjonera reprezentacji - powiedział szef PZPN Michał Listkiewicz, który właśnie ma znaleźć najlepszego trenera dla kadry..


Faktycznie, w środowy wieczór w Gelsenkirchen Henryk Kasperczak dał plamę, przy której wszystkie wpadki Jerzego Wójcika czy Zbigniewa Bońka to małe piwo. Gdyby Wisła murowała bramkę, grając o zachowanie twarzy ("przegraliśmy 0:3 po pechowo straconych bramkach, ale napędziliśmy przeciwnikowi stracha"), to Kasperczak nadal liczyłby się w rankingu Listkiewicza. Jednak Kasperczak ustawił drużynę tak, że Wisła atakowała nawet wtedy, gdy awans już miała w kieszeni. Ktoś taki nie może być brany pod uwagę.


Listkiewicz zasłania się argumentem, że powołanie Kasperczaka byłoby świństwem wobec Wisły, PZPN nie stać też na odstępne za zerwanie klubowego kontraktu. A może chodzi o to, że świństwem dla PZPN byłoby powołanie kogoś, kto przerasta całe to towarzystwo wzajemnej adoracji o trzy klasy?


Wcześniej Listkiewicz żartem powiedział, że jedzie na mecz Ligi Mistrzów Ajax - Roma, żeby przywieźć selekcjonera dla kadry - tego, który przegra. Dziennikarze myśleli, że żart polega na tym, iż zwycięski trener jest za drogi. Teraz wiemy, że dla szefa PZPN żartem jest znajdowanie najlepszych.


"Gazeta" od dawna uważa, że najlepszy byłby trener z zagranicy. "Gazeta" jak zwykle się myli. Trener może być z Polski. Z zagranicy to trzeba by prezesa PZPN. Choćby z Białorusi. Na pewno byłby lepszy.

Podaj ten news dalej: