- Jak Pan przyjął awans Wisły?
Cezary Kucharski: Jestem zaskoczony rozmiarami zwycięstwa. Dziwiłem się, że Niemcy popełnili tyle błędów w grze defensywnej, że zagrali tak nieskutecznie. Dziwiłem się wreszcie, że krakowianie stworzyli tyle sytuacji pod bramką Rosta, bo wiem, że to nie jest łatwe. Wisła z mniejszym budżetem, z nieporównywalnymi z Schalke warunkami do trenowania i grania, z tańszymi piłkarzami była lepsza od czołowego klubu Bundesligi z wielkim budżetem, wieloma doświadczonymi, na pewno bardziej znanymi, zawodnikami.
- Czego zabrakło Legii, by wyeliminować Schalke w drugiej rundzie, a co takiego miała Wisła, że jej się to udało?
- Nam zabrakło po prostu formy sportowej. Nie zagraliśmy tak dobrze jak wcześniej dwa razy przeciwko Utrechtowi czy też w derby z Polonią. Wszystkie te mecze wygrywaliśmy zdecydowanie, strzelając po kilka goli. Niestety, nie utrzymaliśmy dyspozycji, zabrakło nam świeżości, dynamiki. A tym imponowała Wisła. Zresztą krakowianie grali bardzo równo w ostatnich miesiącach sezonu, wygrywali mecz za meczem. Oni mieli taki kryzys jak my, ale w środku rundy. W ostatnich tygodniach forma do Krakowa wróciła.
- A nie miał Pan wrażenia, że zabrakło takich indywidualności, jakie są w Krakowie?
- Nie. Nasza siła tkwi w całej drużynie. Jeśli wszyscy jesteśmy w optymalnej dyspozycji, każdy gra wspaniale, a indywidualności się kreują. Kiedy sportowej formy nie ma, nie ma gwiazd. Zgadzam się, że chwaleni przez niemieckich komentatorów [Kucharski jest na urlopie w Szwajcarii, mecz oglądał w niemieckiej telewizji] Kosowski, Żurawski czy Kuźba zagrali świetny mecz. Ale to samo można powiedzieć o obrońcach i pomocnikach.
- Co Pan czuł, oglądając mecz Wisły?
- Zaskoczenie. Ale też cieszyłem się, bo wreszcie wszyscy dostali potwierdzenie, że polski klub może grać na takim poziomie jak poważne, europejskie kluby. Może nie zawsze, nie w każdym meczu, ale jednak tak. Awans Wisły to wielki sukces.
- Czuje Pan niedosyt?
- Teraz jest on spotęgowany. Bo niedosyt to ja i moi koledzy z Legii czuliśmy od razu po meczach z Schalke. Uważam, że mogliśmy ich wyeliminować. Pocieszam się tym, że w ostatnim roku pokonaliśmy Wisłę dwa razy, wyprzedziliśmy ją w walce o tytuł mistrza Polski. Paradoksalnie więc, dzięki sukcesowi Wisły nasza wartość też wzrosła.
Rozmawiał Robert Błoński