Przypomnijmy - ze względu na kłopoty finansowe Legia zdecydowała się obciąć o 50% kontrakty kilku zawodnikom nie mieszczącym się w I zespole. Na nowe warunki finansowe nie zgadzają się Tomasz Łapiński i Rafał Siadaczka. Wystąpili na drogę sądową i chcą, żeby PZPN doprowadził do zerwania umów z winy klubu. Prezes Trylnik liczy na to, że związek stanie tym razem po stronie Legii.
"Skoro to związek wymógł na klubach, aby zgodziły się na obniżenie o 40% wpływów ze sprzedaży praw telewizyjnych, to chyba logiczne, że musi zaakceptować również obniżkę płac zawodników" - mówi Trylnik. W przypadku Siadaczki straty finansowe będą naprawdę wysokie. "Sonia" miał tak skonstruowany kontrakt, że co roku jego pobory wzrastały o 10%. Gdyby więc nie jesienne cięcia, w tym roku zarobiłby około 500 tysięcy złotych. Jasno z tego wynika, że miesięczna gaża "Soni" wynosiłaby około 42 tysiące złotych. Chytry traci jednak dwa razy - do momentu ogłoszenia werdyktu sądu obydwaj piłkarze przeniesieni zostaną do zespołu rezerw. W ten sposób stracą kolejne pieniądze. "Najlepiej opłacani zawodnicy naszego zespołu rezerw pobierają trzy tysiące złotych miesięcznie. Zasady są jasne, dla nikogo nie będziemy robić wyjątków" - stwierdził Trylnik. Pozostaje tylko pytanie - czy piłkarzom opłacało się stawiać tak twarde warunki w obecnej sytuacji finansowej klubu? Szczególnie, że wiele dla Legii nie zrobili. Owszem, kontuzja czy choroba to poważna sprawa i wypada tylko współczuć wspomnianym piłkarzom, ale tak się składa, że pieniędzy nie dostaje się za darmo.
Jak zakończy się sprawa z Siadaczką i Łapińskim?
czwartek, 9 stycznia 2003 12:37
turystka_cfźródło: Przegląd Sportowyna podstawie: Przegląd Sportowy