Ajezdin Nuhi przybył do stolicy dopiero w sobotnie popołudnie, a treningi rozpoczął dzień później. Dragomir Okuka dał jugosławiańskiemu pomocnikowi dzień wolny, aby ten mógł dojść do siebie po podróży.
W Warszawie już na lotnisku miał przygody, gdyż nikt z klubu na niego nie czekał (kierownik drużyny spodziewał się, że Nuhi przyleci innym samolotem). Gdyby nie pomoc Stanko Svitlicy i Radostina Stanewa możliwe, że musiałby na lotnisku spędzić noc.
Czytaj wywiad
Nuhi trenował
niedziela, 12 stycznia 2003 22:20
Bodziachźródło: Gazeta Wyborczana podstawie: Gazeta Wyborcza