"Siergiej Omeljańczuk miał wrócić do Warszawy w poniedziałek o godz. 6 rano pociągiem, ale nie wrócił. W międzyczasie do Kijowa pojechał jego menedżer i wróciła sprawa odejścia piłkarza do Arsenału. Nie mogliśmy się sprzeciwiać, bo Omeljańczuk możliwość odejścia ma zapisaną w kontrakcie. Telefonicznie już ustaliliśmy większość szczegółów. Poza tym on chce odejść. Jeżeli we wtorek na moje biurko wpłynie faks z podpisami działaczy z Kijowa, wyjaśnimy sposoby płatności - to sprawę możemy uważać za załatwioną." - powiedział prezes Legii, Edward Trylnik.
"Ukraińcy wystąpili co prawda o zgodę na urlopowanie Omeljańczuka, by pojechał z nimi na obóz od 1 do 18 lutego, ale na to się nie zgadzamy. Piłkarz już był testowany i wystarczy" - zakończył Trylnik.
Omeljańczuk prawie w Kijowie...
poniedziałek, 27 stycznia 2003 21:22
źródło: Gazeta Wyborcza