REKLAMA

Porażka w końcówce - relacja z trzeciego meczu ze Stalą

Radosław Kaczmarski, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Po dwóch meczach półfinałowych w Ostrowie Wlkp., rywalizacja przeniosła się do Warszawy, gdzie otwierała się przed Legią szansa na skończenie serii przed własną publicznością i awans do finału play-off 1. ligi.

Oba zespoły rozpoczęły od celnych rzutów za trzy punkty. Gra toczyła się w dość szybkim tempie, w szeregach Stali wyróżniał się Adrian Suliński, któremu od początku dopisywała skuteczność. Po długim podaniu Łukasza Wilczka, Michał Świderski zdobył łatwe punkty spod kosza i wyprowadził zespół na prowadzenie 5:3, ale taki stan nie trwał długo. Tomasz Ochońko bardzo dobrze obsługiwał kolegów a także sam kończył akcje, co znalazło odzwierciedlenie w wyniku. Goście prowadzili 15:10 a na parkiecie pojawił się Mateusz Bierwagen. Znów zapunktował Malewski, ale punkty z linii rzutów wolnych zdobył chwilę później Mroczek-Truskowski. Kolejne akcje stały pod znakiem walki obu rozgrywających: zza linii 6,75 trafił Ochońko na co akcją 2+1 odpowiedział Wilczek. Celny lay-up legionisty zakończył pierwszą kwartę po której Stal prowadziła 28:21.

Drugą kwartę Legia rozpoczęła ze zmianami w składzie. Boisko opuścili Aleksandrowicz, Malewski i Trybański a w ich miejsce pojawili się Kobus, Cechniak i Paszkiewicz. Rywale złapali wiatr w żagle i kontynuowali swoją dobrą grę. Trójkami popisywali się Pisarczyk i Ochońko a Żurawski zdobył kolejne punkty z półdystansu. Strata Legii wynosiła już 13 punktów, ale gra zaczynała się powoli układać. Celne rzuty za trzy autorstwa Paszkiewicza i Kobusa pozwoliły gospodarzom wrócić do gry. Widoczna była większa agresja w poczynaniach gospodarzy co szybko przełożyło się na wynik. Faulowany Kobus trafił dwa rzuty wolne i zmniejszył stratę do 8 punktów (31:39). Dobrym ruchem okazało się wprowadzenie na boisko Michała Kwiatkowskiego, który szybko dał się we znaki rywalom. Jego akcja w której zdecydował się na wejście pod kosz została przerwana faulem, ale na szczęście oba osobiste udało się zamienić na punkty. Kolejne wejście pod kosz już nie zostało zatrzymane przez gości a w kolejnych dwóch akcjach punkty zdobywał Trybański. Dobry moment gry przełożył się na wynik - Stal prowadziła tylko 41:39. Końcówka pierwszej połowy meczu należała jednak do gości. Siedem punktów z rzędu sprawiło, że Legia przegrywała różnicą dziesięciu oczek (40:50).

Trzecia kwarta to w końcu taka postawa naszego zespołu jakiej wszyscy by sobie życzyli. Co prawda podopieczni trenera Czai utrzymywali swoją przewagę przez pierwsze minuty tej części gry, ale na dłuższą metę nie zdołali odeprzeć ataku Legii. Na parkiecie brylował Łukasz Wilczek skupiający na sobie obronę rywali. To po jego akcji w której zdobył punkty po tym jak dobił swój własny rzut, Legia zbliżyła się do rywala na zaledwie jeden punkt (56:57). Rzuty wolne Trybańskiego pozwoliły gospodarzom objąć prowadzenie, które do końca tej kwarty było powiększane. Duża w tym zasługa Mateusza Bierwagena, który w krótkim odstępie czasu rzucił sześć punktów. Ostatecznie kwarta wygrana 27:11 sprawiła, iż to Legia była w lepszej sytuacji przed ostatnią częścią pojedynku. Pozostało utrzymać bezpieczną przewagę sześciu punktów.

O tym, że nie będzie to łatwe zadanie pokazał już początek czwartej kwarty. Mocne wejście zaliczył Suliński trafiając dwukrotnie zza linii 6,75. Jedną trójką odpowiedział Arek Kobus, a kolejne punkty zdobył Aleksandrowicz dobijając rzut kolegi z zespołu. Stal wciąż seryjnie trafiała z dystansu - Ochońko i Suliński raz za razem unosili ręce w geście triumfu. Legioniści długo walczyli aby wciąż być na prowadzeniu, ale po punktach Żurawskiego Stal miała jeden punkt przewagi (74:75). Ostatnie trzy minuty meczu to ciągła zmiana prowadzenia. Na zmianę cieszyła się raz ławka rezerwowych Stali a chwilę później ławka Legii wraz z licznie zgromadzonymi kibicami. Na niespełna minutę do końca Ochońko trafił rzut z wyskoku za dwa punkty, ale w odpowiedzi dwa oczka zdobył Świderski po zaciekłej walce pod koszem. Legia prowadziła 83:82, Stal miała 49 sekund aby odwrócić losy spotkania. Trener Czaja rozrysował akcję, która miała dać punkty. W ferworze walki piłka wylądowała w rękach Wojciecha Żurawskiego, który zdecydował się na rzut za trzy punkty. Piłka trafiła do kosza co spowodowało eksplozję radości w obozie Stali. Legioniści nie zamierzali się jednak poddawać. Rzuty mogące dać zwycięstwo oddali Kobus i Świderski, ale żaden z nich nie był celny. Czas uciekał, potrzebny był szybki faul po tym jak piłkę zebrał Suliński. Zawodnik gości trafił tylko jeden z rzutów osobistych co rodziło nadzieję na cudowny rzut z połowy boiska dający Legii dogrywkę. W ciągu trzech sekund jakie pozostały do końcowej syreny Arek Kobus zdołał oddać rzut zza połowy boiska, będąc przy tym faulowany. Sędzia dopatrzył się jednak przekroczenia linii bocznej naszego zawodnika i piłkę w swoje posiadanie dostali goście. Wkrótce po tym zabrzmiała syrena po której goście świętowali zwycięstwo a pełni sportowej złości gospodarze udali się w kierunku swojej ławki.

Legia Warszawa - BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 83:86 (21:28, 19:22, 27:11, 16:25)
Legia: Wilczek 16, Kobus 13, Świderski 13, Trybański 12, Malewski 11, Bierwagen 8, Kwiatkowski 5, Paszkiewicz 3, Aleksandrowicz 2, Bojko 0, Cechniak 0, Ornoch 0.

Stal: Ochońko 25, Suliński 25, Żurawski 14, Mroczek-Truskowski 11, Pisarczyk 9, Zębski 2, Adamczewski 0, Olejnik 0, Sirijatowicz 0.

Stan rywalizacji: 2-1 dla Stali Ostrów Wielkopolski

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.