Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Gmoch walczy o Legię

środa, 5 lutego 2003 10:54
źródło: Przegląd Sportowy

W cieniu przygotowań Legii Warszawa do sezonu, w zaciszu gabinetów, toczą się równie poważne gry. Mistrz Polski, pogrążony w długach, wystawiony został na sprzedaż. Wraz z narastaniem długów futbolowej spółki, jej cena leci na łeb na szyję. W tej chwili Andrzej Zarajczyk, szef kierującej Legią firmy "Pol-Mot" chce za klub już tylko 1,5 mln dolarów. Ale i przekazuje nabywcy ogromne długi - obecnie 13,7 mln zł...


Płacą od razu!


Jak już informowaliśmy, Legię kupić zamierza grupa inwestorów, z których publicznie ujawnia się na razie tylko jeden - Jacek Gmoch, były gracz Legii, reprezentant Polski, trener kadry narodowej i wielu czołowych klubów greckich, człowiek zamożny. Wspierają go - uczestnicząc w negocjacjach - producent filmowy (m. in. "Psy") oraz poważny przedsiębiorca budowlany (m. in. budowa sieci hoteli "Ibis"), właściciel ogólnopolskiej gazety. Grupa Gmocha zapowiada: przejęcie drużyny piłkarskiej wraz z długami (te wobec piłkarzy za tytuł MP 2002 deklaruje spłacić od razu), dokupienie nowych zawodników, wybudowanie stadionu na 35 tys. widzów, a także, co wcale nie najmniej istotne - pragnie zachować historyczny kształt Legii, czyli m. in. w niezmienionym kształcie pozostawić korty tenisowe. Działalność komercyjna (hotel, centrum rozrywkowe itd.) koncentrowałaby się wzdłuż ul. Czerniakowskiej. Gmoch i spółka ściśle współpracują z CWKS Legia, czyli stowarzyszeniem będącym spadkobiercą 87-letniej tradycji klubu. Nowym prezesem Legii miałby zostać Gmoch, który przekonuje wspólników, że głównym celem piłkarzy będzie gra w Lidze Mistrzów, a w kraju rywalizacja z Wisłą Kraków i innymi sławnymi jedenastkami, które mniej więcej za dwa lata stworzyć mają, przy poparciu PZPN, Zawodową Ligę Piłkarską.


Rywalem Gmocha w biznesie jest Andrzej Zarajczyk i firma "Pol-Mot". Osiągnęli oni wielki sukces sportowy, ale zarazem od dawna nie potrafią zbilansować dochodów i wydatków klubu, czego potwierdzeniem są rosnące długi. "Pol-Mot" zezwolił kilka miesięcy temu ekipie Gmocha na przejrzenie rachunków legijnej spółki. Na dziś jej zobowiązania przekraczają 13,7 mln zł, nie licząc dodatkowych kosztów za transfer Dariusza Dudka, nie licząc też bieżących, sporych wydatków (co miesiąc brakuje w kasie około pół miliona złotych). Finansową perspektywę Legii pogarsza fakt, że aż sześciu zawodników z podstawowej kadry nie jest jej graczami, a przyszłe wpływy z Canal+ też już mają konkretne przeznaczenie.


Gmoch zdaje sobie sprawę, że na duże dochody w najbliższym czasie Legia nie ma co liczyć, a dalsze rządy "Pol-Motu" - przy najlepszych nawet chęciach - grozić mogą tylko mnożeniem długów. Zarajczyk, który zna się na biznesie, też zdaje sobie już z tego sprawę.


Dlaczego zatem Gmoch z Zarajczykiem nie mogą się porozumieć? Kłócą się o pieniądze i to spore. Gmoch nie zamierza przepłacać za zadłużoną Legię, utrzymując, że nowej spółce pieniądze bardziej będą potrzebne na starcie, m. in. na konieczne podniesienie kapitału, spłatę długów wobec piłkarzy i wzmocnienie składu. Zarajczyk, co naturalne, chciałby jak najwięcej pieniędzy za swoje wycofanie się z biznesu. Tyle jednak, że to nieuchronne wycofanie... opóźnia! Po co?


Walka o grunty


Według naszych informacji - całym sednem tej rywalizacji jest obecnie co innego. Nie Legia, a grunty Legii. Kto położy rękę na gruntach Legii, kilkunastu hektarach ziemi w samym centrum zielonej Warszawy? Gmoch mówi o hotelu (używanym i przez sportowców), "Pol-Mot" - ustami prezesa Legii - napomyka o budowie apartamentowców na sprzedaż. Ich spór rozstrzygnie najpewniej już za tydzień Rada Warszawy, decydując co dalej z terenami historycznego CWKS... Czy przekazać je CWKS i Gmochowi, a może jednak "Pol-Motowi", jako ostatnią deskę ratunku w wyjściu z długów. Nie można też zapominać też o jednym - łakomym kąskiem dla każdego z kontrahentów jest już sama budowa stadionu o wartości kilkudziesięciu milionów euro w środku miasta. Firma, która otrzyma publiczne zamówienie, też zarobi przecież miliony.


Co zdecyduje 12 lutego, czyli już za tydzień, warszawski samorząd? Jak zachowa się prezydent Warszawy Lech Kaczyński?

Podaj ten news dalej: