Jakub Rzeźniczak - fot. Woytek / Legionisci.com
REKLAMA
REKLAMA

Legioniści o meczu ze Śląskiem

Fumen, Wiśnia, Woytek, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

Jakub Rzeźniczak: Od momentu, kiedy graliśmy w dziesięciu, ciężko nam było stworzyć sytuacje. Zatem patrząc na wynik w ten sposób, to ten remis jest niezłym osiągnięciem. Niemniej patrząc na całokształt spotkania, to chcieliśmy wygrać ze Śląskiem. Owszem, popełniliśmy błąd na samym starcie, ale dość szybko doprowadziliśmy do wyrównania i było jeszcze sporo czasu na objęcie prowadzenia. Na dodatek sędzia nie do końca nam pozwalał pograć. Paixao to się chyba do teatru nadaje, bo "Brzytwa" chyba w ogóle go nie dotknął przy drugiej sytuacji.
Jeszcze nic straconego. Lech jest tylko o jeden punkt przed nami, a do końca pozostało pięć spotkań. Na pewno emocje nie zejdą z nas do środy, ale z Jagiellonią zapowiada się mecz na styku. Osobiście bardzo się cieszę, że nie będziemy czekać na niego tydzień.

Igor Lewczuk: Wiedzieliśmy, że Lech przegrał, więc była okazja powrócić na fotel lidera. Niestety, zdobyliśmy tylko punkt. Zabrakło nam nieco jakości w ofensywie, choć nie twierdzę, że w defensywie było znacznie lepiej. Nie o to chodzi. Przy stanie 1-1 plany nam pokrzyżowała druga żółta kartka Tomka Brzyskiego. Jeśli gra się na wyjeździe i na dodatek z brakiem jednego gracza, to ten punkt trzeba szanować, choć wiadomo, że bylibyśmy bardziej zadowoleni ze zwycięstwa.
Za sprawą reformy rozgrywek, niemal wszystkie drużyny mają szanse na podium. Tym samym mecz z Jagiellonią zapowiada się emocjonująco. Mam nadzieję, że w środę znajdziemy się ponownie na pierwszym miejscu.

Dominik Furman: Gospodarze zaskoczyli nas bramką już początku zawodów, ale zdołaliśmy się otrząsnąć i stworzyć sytuacje w pierwszej połowie. Niemniej, przyznam, że spodziewaliśmy się jak Śląsk zagra taktycznie. Nie chcę oceniać pracy sędziego, bo to nie nasza rola. Dostaliśmy dziś kilka kartek, w tym również ja, co było niepotrzebne. Szczególnie, że niektóre były za rozmowy.
Patrząc przez pryzmat czerwonej kartki i gry w osłabieniu, powinniśmy się cieszyć z wyniku. Niemniej, my jesteśmy Legia Warszawa. Nie powiodła nam się sztuka wskoczenia na fotel lidera, z czego nie możemy się cieszyć. Rysowała się przed nami duża szansa, ale czeka nas jeszcze pięć kolejek i nie opuszczamy głów. Nie możemy tego robić, szczególnie, że zaraz przyjeżdża do nas Jagiellonia, która wygrała w Poznaniu. To zwiastuje trudny mecz. Na pewno gracze z Białegostoku poczuli, że są coraz bliżej mistrzostwa Polski. Aczkolwiek zagramy u siebie i powalczymy o trzy punkty – nie ma innej możliwości. Zresztą nie powinniśmy patrzeć na to z kim gramy, a o co gramy.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2024 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.