Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Walentynkowy Stanko :-)

piątek, 14 lutego 2003 10:05
Woytekźródło: Przegląd Sportowyna podstawie: Przegląd Sportowy

W dzisiejszym wydaniu Przeglądu Sportowego możemy przeczytać miłosna historię najskuteczniejszego zawodnika Legii Stanko Svitlicy.

Stanko jest dwa lata po ślubie z Milicą (znają się trzy lata). Napastnik z Serbii twierdzi jednak, że kocha wybrankę swego serca tak, jakby poznał ją dopiero przed miesiącem. – Nie wiem, jaki prezent wręczyć żonie z okazji Dnia Zakochanych, bo tak naprawdę wszystko wydaje mi się nijakie. To Milica sprawiła największy prezent rodząc w styczniu synka – stwierdził Svitlica. – Urodziny
Zvezdana były najwspanialszym momentem w moim życiu. Dlatego nie bardzo wiem, w jaki sposób mógłbym się żonie zrewanżować. Kwiaty są oczywiście obowiązkowe, ale zastanawiam się też nad jakąś niespodzianką. Może dziś wpadnie mi do głowy jakiś fajny pomysł,
bo w poprzednich dniach nic rozsądnego nie wymyśliłem. W ubiegłym roku byliśmy w fajnej restauracji, tym razem "Walentynki" spędzimy chyba w domu. Zvezdan ma dopiero 20 dni i nie powinien na długo rozstawać się z mamą. Moglibyśmy zostawić go co prawda z teściową, ale co będzie, jak zechce mu się jeść? A to straszny żarłok. Stanko poznał żonę dzięki piłce. Milica przyjaźniła się bowiem z żoną jego najbliższego kolegi w Cukarićkim. Napastnik Legii nie pamięta już tylko czy zostali sobie przedstawieni po którymś ze spotkań belgradzkiego klubu, czy na ślubie jednego z piłkarzy. – To nie ma wielkiego znaczenia. Najważniejsze, że momentalnie się zakochałem – powiedział szczerze. – A potem nie rozczarowałem się, bo Milica jest fantastyczną kobietą. Kocham ją, jak nie kochałem wcześniej nikogo w życiu. Doskonale rozumie specyfikę mojego zawodu i ułatwia życie, jak i kiedy tylko może.

Uważam, że nie mogę przecenić jej zasług w rozwoju kariery. Odkąd pojawiła się w moim życiu na pewno gram lepiej, ustabilizowałem życie i formę na wysokim poziomie. A to, ile dla mnie znaczy zrozumiałem najlepiej, gdy na początku pobytu w Polsce przez miesiąc byłem sam. To był najgorszy miesiąc mojego życia, i dłużył się jakby trwał co najmniej pół roku. Stanko stara się, żeby żona czuła się doceniona każdego dnia, ale jest wdzięczny Amerykanom, iż wymyślili
Dzień Zakochanych. – To bardzo miłe święto. Fajnie, że jest, bo można wówczas przypomnieć żonie o swych uczuciach i podziękować za wszystko, co dla mnie zrobiła – stwierdził Stanko.

Podaj ten news dalej: