Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Felieton

Samozagłada

piątek, 28 lutego 2003 13:12
Sebastian Mazur

Pozostało już tylko siedem dni do inauguracji rozgrywek Ekstraklasy rundy wiosennej. W pierwszym meczu kolejki warszawska Legia podejmować będzie rewelację obecnych rozgrywek, Dyskobolię Groclin Grodzisk Wlkp. Niestety, na tydzień przed pierwszym gwizdkiem sędziego, z Łazienkowskiej nie dobiegają raczej zbyt optymistyczne wieści. Mistrz Polski Anno Domini 2002 zamiast w przerwie zimowej wzmocnić skład i walczyć o obronę tytułu, wyprzedaje piłkarzy! Po czołowym obrońcy, reprezentancie Białorusi, Sergieju Omeljańczuku, który przeszedł do trzeciej drużyny ligi ukraińskiej Arsenału Kijów, z zamiarem opuszczenia warszawskiego klubu nosi się najlepszy golkiper grający obecnie na polskich boiskach, Radostin Stanew. Jak nietrudno się domyślić, ruchy transferowe w odwrotną stronę niż życzyliby sobie tego kibice, związane są z fatalną sytuacją finansową Legii. Aby przetrwać, "wojskowi" muszą pozbywać się, niestety za marne pieniądze, czołowych zawodników. Dobrą minę do złej, a raczej bardzo złej, gry w tym całym zamieszaniu robią działacze z Łazienkowskiej z Edwardem Trylnikiem i Andrzejem Zarajczykiem na czele. Z jednej strony "ulubieniec" kibiców, pan Zarajczyk twierdzi, iż sytuacja finansowa jest bardziej stabilna niż opisują to dziennikarze kilku ogólnopolskich dzienników sportowych i nie tylko, z drugiej zaś gołym okiem widać, że działacze Legii stracili całkowicie kontrolę nad tym, co się dzieje w klubie. Olbrzymie zadłużenie klubu, przy biernej chęci pozyskania lub raczej znalezienia poważnego kontrahenta do odkupienia większościowego pakietu akcji, nie wróży raczej nic dobrego. Warunki jakie stawia ewentualnemu nabywcy akcji pan Zarajczyk są wprost absurdalne i trudno się dziwić, iż chętnych brakuje. Mimo iż klub pomalutku dąży ku samozagładzie a zadłużenie "wojskowych" rośnie z dna na dzień, Zarajczyk ani myśli zmieniać swoich warunków. Aby "egzekucję" upadku klubu odłożyć o kilka miesięcy, nie pozostaje nic innego działaczom jak wyprzedaż czołowych zawodników. Pieniądze uzyskane za ich transfery do klubów ze Wschodu, pozwolą przeżyć następnych kilka miesięcy. Co się jednak stanie, jeśli zadłużenie urośnie do tak kolosalnych rozmiarów, że pieniądze za transfery już nie starczą na bieżące wydatki? Co się stanie, jeśli z klubu ubędzie kolejnych kilku piłkarzy a w ich miejsce przyjdą zawodnicy do tej pory występujący na trzecio- i czwartoligowych boiskach? Aż strach pomyśleć. Jest to chyba najczarniejszy z czarnych scenariuszy, jaki może wydarzyć się na Łazienkowskiej. Niestety, niewykluczony. Kibicom "wojskowych" trudno zrozumieć decyzje, jakie podjęli Omeljańczuk ze Stanewem. Odezwały się nawet głosy, że zdradzili klub mówiąc wcześniej o swej miłości do Legii i wypowiadając się w samych superlatywach o fanach ze stadionu Wojska Polskiego. Nic bardziej mylnego! Po pierwsze obydwaj zawodnicy to obcokrajowcy i trudno uwierzyć, żeby byli w jakikolwiek sposób związani emocjonalnie z warszawskim klubem. Ot po prostu wykonywali swój zawód grając w barwach "wojskowych". Ich wypowiedzi były czysto kurtuazyjne. Przecież jeden z drugim nie będą się wypowiadać na łamach prasowych, że Legia to jedynie odskocznia do dalszej kariery, że jest to klub typowo przejściowy. Na pewno nie byliby zbyt łaskawie traktowani przez fanatycznych kibiców. Tak jest na całym świecie. Takich wypowiedzi udzielał najlepszy piłkarz świata Ronaldo kiedy grał w PSV Eindhoven, następnie w FC Barcelona, a teraz to samo robi w Realu Madryt. Zawodowy piłkarz ma to do siebie, że idzie tam, gdzie więcej zarobi. Trudno zatem się dziwić, iż Radek i "Ruski" zdecydowali się na opuszczenie klubu z Łazienkowskiej, skoro ich zarobki widoczne są jedynie na... umowie kontraktowej a nie na koncie bankowym. Klub nie wypłacił do tej pory obiecanej premii za zdobycie mistrzostwa, choć minęło już 9 miesięcy! a pensje przelewane są na konta zawodników z kilkumiesięcznym opóźnieniem. Piłkarze w związku z tym mają prawo czuć się zdenerwowani i rozczarowani tym co obecnie dzieje się w klubie. Zapewne do takiej sytuacji by nie doszło, gdyby Legia była zabezpieczona finansowo i na czas wypłacała wszystkie pieniądze. Jak nietrudno się domyślić, zapewne i Stanew, i Omeljańczuk do końca wypełniliby swoje umowy kontraktowe. Tak pozostanie jedynie żal, iż dwaj zdolni piłkarze opuszczają szeregi klubu z ulicy Łazienkowskiej 3. Klub jednak nie robi nic w kierunku, aby tą sytuację jak najszybciej poprawić. Wręcz przeciwnie! Decyzje, jakie podejmują działacze, są bulwersujące. Nie chcę być złym prorokiem, ale atmosfera jaką wywołały wokół klubu informacje prasowe, nie pozwoli na obronę tytułu mistrzowskiego a w czerwcu pomachamy na do widzenia trenerowi Okuce oraz Alkovi Vukoviciowi i Stanko Svitlicy. O nowym nabytku Ajazdinie Nuhim nie wspominając. Latem zanosi się na wielką wyprzedaż. Wierzyciele warszawskiego klubu czekają na pieniądze, a klubowa kasa świeci niestety pustkami. Nie pozostaje nic innego, jak najszybsze pozbywanie się co bardziej wartościowych graczy. Należy być przygotowanym na najgorsze rozwiązania. Jest wielce prawdopodobne, iż Legia podąża małymi kroczkami w stronę swojego sąsiada zza miedzy, muranowskiej Polonii .Jeśli po rozum do głowy nie pójdzie Andrzej Zarajczyk ze swoim podwładnym Edwardem Trylnikiem, Legię czekają najcięższe chwile w jej niespełna dziewięćdziesięcioletniej historii. Pozostaje się jedynie modlić, aby jak najszybciej klub znalazł sponsora z prawdziwego zdarzenia, a ten postawi "wojskowych" "na nogi". Bo jak na razie Legia przypomina "kolosa na glinianych bardzo niestabilnych nóżkach", które lada moment mogą się "rozjechać". A do czego to prowadzi raczej nie trzeba nikomu mówić... Wystarczy spojrzeć na tytuł felietonu.

Podaj ten news dalej: