Jose Callejon - fot. Hagi / Legionisci.com
REKLAMA

Pięciu wspaniałych - największe gwiazdy Napoli

Jeleń, źródło: Legionisci.com - Wiadomość archiwalna

W czwartkowy wieczór na Łazienkowską zawita naszpikowana gwiazdami drużyna Napoli. O ile piłka nożna ma to do siebie, że na boisku pieniądze nie grają, o tyle na papierze „Azurri” imponują. Przedstawiamy pięć największych gwiazd, przeciwko którym walczyć będą legioniści.

Pepe Reina
Jedni uznają go za pomyłkę, drudzy za jednego z najlepszych bramkarzy XXI wieku. Był czas, kiedy Rafael Benitez określił go najlepszym bramkarzem w Hiszpanii, zdarzało się również, że w bramce notował wpadkę za wpadką, nie mogąc wyjść z dołka, jaki nastąpił podczas jego kariery w Liverpoolu. Choć urodził się w Madrycie, pierwsze boiskowe kroki stawiał w Barcelonie. W latach 2000-2002 rozegrał w niej zaledwie 30 meczów i nie mogąc przekonać do siebie szkoleniowca, zdecydował się na transfer do niżej notowanego Villareal CF. To właśnie tam jego kariera nabrała prawdziwego rozpędu. Przez 3 lata gry w ekipie „Żółtej łodzi podwodnej” dwukrotnie sięgnął po Puchar INTERTOTO, a w 2004 roku doszedł do półfinału Pucharu UEFA – dzisiejszej Ligi Europy.

Jednym z największych fanów talentu Hiszpana, był jego rodak – Rafel Benitez. To właśnie on był głównym inicjatorem transferu Reiny do Liverpoolu. Wiele polskich fanów do dziś czuje do niego żal, że Jerzego Dudka (którego interwencje kilka miesięcy wcześniej dały „The Reds” Puchar Europy) zastąpił właśnie swoim hiszpańskim podopiecznym. Dla „Dudiego” było to koniec wielkiej piłki, dla Reiny rozkwit kariery. Na Anfield Road Hiszpan rozegrał 285 spotkań, w których zdobył 4 trofea – Superpuchar Europy, Puchar Anglii, Tarczę Wspólnoty i Puchar Ligi Angielskiej. Oprócz tego czterokrotnie sięgnął po Złote Rękawice Premier League.

Jego przygoda w Anglii skończyła się w 2013 roku, po przyjściu do drużyny Simona Mignoleta. Reina udał się na wypożyczenie właśnie do Napoli, a sezon później podpisał kontrakt z Bayernem Monachium, dla którego zagrał jedynie w 3 meczach. To jednak wystarczyło do dopisania sobie kolejnego sukcesu – zdobycia mistrzostwa Niemiec. Hiszpanowi brakowało jednak regularnej gry, dlatego latem tego roku zdecydował się na definitywne dołączenie do SSC Napoli.

Reina odnosił także reprezentacyjne sukcesy, choć trzeba przyznać, że zazwyczaj zbierał okruchy z pańskiego stołu Ikera Casillasa i Santiago Canizaresa. I tak od 2008 do 2012 roku zdobył dwa Mistrzostwa Europy oraz Mistrzostwo Świata. Jego jedynym w pełni samodzielnym sukcesem w reprezentacji było... zdobyte w 1999 roku Mistrzostwo Europy do lat 17.

Raul Albiol
Urodził, wychował się i swoje pierwsze boiskowe kroki stawiał w Walencji. W seniorskim zespole zadebiutował w 2003 roku podczas spotkania z AIK Solna w ramach Pucharu UEFA. Młody obrońca nie grał jednak regularnie, dlatego rok później klub zdecydował się wypożyczyć go do madryckiego Getafe. Początek w nowym klubie to jedno z najbardziej dramatycznych przeżyć „El Choriego.” Gdy jechał do Madrytu aby zostać zaprezentowany jako nowy nabytek klubu, uległ poważnemu wypadkowi samochodowemu. Swój najważniejszy mecz w życiu Hiszpan wygrał – po długiej wizycie na oddziale intensywnej terapii, niespełna miesiąc później Raul Albiol zadebiutował w Premiera Division.

Powrót do Valencii przebiegł rewelacyjnie. Albiol swoim powrotem przyczynił się do odejścia Mohameda Sissoko, a następnie wygryzł z podstawowej jedenastki Carlosa Marchenę. Radził sobie na tyle dobrze, że w 2006 roku ofertę pracy przedstawił mu Real Madryt, jednak młody obrońca odrzucił ją. Grał rewelacyjnie, strzelał ważne bramki, czego świadectwem było zdobycie przez niego Don Balón Award 2006 – nagrody dla najlepszego hiszpańskiego piłkarza. Ukoronowaniem jego ciężkiej pracy był sezon 2007/2008, kiedy to Valencia sięgnęła po Puchar Króla.

Wkrótce Albiol rozegrał swoje setne spotkanie dla „Nietoperzy,” a w marcu 09' zapowiedział, że w klubie zamierza pozostać do końca kariery. Jeszcze w tym samym roku zgłosił się po niego Real Madryt, któremu Hiszpan już nie odmówił. Nasuwają się Wam jakieś skojarzenia?

Z Realem zdobył 3 troefa: Mistrzostwo, Puchar i Superpuchar. W tym samym czasie laury zbierała także narodowa reprezentacja. Albiol zdobył z nią łącznie sześć medali – cztery złota za trzy Euro, jedno za Mundial, a także brąz i srebro za Puchary Konfederacji w 2009 i 2013 roku. Jego czas w Realu dobiegł końca w lipcu 2013 roku, kiedy odszedł do Napoli wraz z kolegą, Jose Callejonem.

Jose Callejon
Choć pochodzi z Andaluzji jest wychowankiem Realu Madryt. Zadebiutował w jego rezerwach w wieku 20 lat pod koniec sezonu 2006/2007. Zagrał w 5 meczach, ale ani razu nie udało mu się w nich pokonać bramkarza rywali. Kolejny sezon w Realu B był już o niebo lepszy – Callejon na 37 meczów wpakował piłkę do siatki 21 razy. Nie przekonało to jednak działaczy „Królewskich” do zaoferowania 21-latkowi kontraktu. Nie ma się czemu dziwić, mając w składzie takich piłkarzy jak Raul, Soldado, Robinho, Baptista, Higuain, Saviola, czy van Nisterlooy, Callejon nie miał nawet iluzorycznych szans na przebicie się do pierwszego składu. W obecnej sytuacji nie pozostało mu nic innego jak transfer do niżej notowanego zespołu. Po Hiszpana zgłosił się Espanyol.

W barcelońskiej drużynie zadebiutował już we wrześniu, ale na pierwszego gola musiał czekać aż pół roku, kiedy to w marcu 2009 roku pokonał bramkarza RCD Mallorki. Ostatecznie w „Pericos” w blisko stu meczach do siatki rywala trafił ledwie dziesięciokrotnie. W Enspanyolu nikt szczególnie nie rozpaczał, kiedy w 2011 roku Callejon powrócił do Madrytu.

Paradoksalnie w dużo lepszym zespole Hiszpan poradził sobie lepiej. Był ważnym zmiennikiem, co doceniła publiczność zgromadzona na Santiago Bernabeu, która często skandowała jego nazwisko. Callejon nie strzelał dużo, ale gdy już pakował piłkę do siatki, były to gole niezwykle ważne. W takich okolicznościach zdobył 10 bramek – 5 w La Liga i 5 w Lidze Mistrzów. Gole te walnie przyczyniły się do zdobycia mistrzostwa i Superpucharu.

W 2013 roku do ekipy „Los Blancos” dołączyli młodziutki Jese Rodriguez oraz Isco. Callejon znając swoje miejsce w szeregu zdecydował się na transfer do Napoli. Rok później sięgnął z nim po Puchar Włoch i nareszcie zaczął strzelać regularnie, po jego strzałach bowiem bramakarze musieli wyciągać piłkę z siatki co dwa, trzy mecze. Oby okres przerwy w strzelaniu przypadł właśnie na mecze z „Wojskowymi...”

Marek Hamsik
Słowackiego pomocnika chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Urodził się w Bańskiej Bystrzycy w środkowej Słowacji. Tam właśnie rozpoczął swoje pierwsze treningi w Jupie Podlavice mając zaledwie... 4 lata! Po 11 latach w rodzinnym mieście przeniósł się na zachód, by rozpocząć treningi w klubie ze stolicy – Slovanie Bratysława. W zespole seniorów zadebiutował w lipcu 2004 roku, a już w sierpniu po raz pierwszy jego nazwisko znalazło się na liście strzelców. Potrzebował zaledwie 6 spotkań, by zgłosiła się po niego włoska Brescia Calcio.

W Serie A zdążył zadebiutować... i na tym się skończyło. Brescia spadła do drugiej ligi, z której nie udało jej się awansować. Słowak swojego pierwszego gola strzelił w Pucharze Włoch, kiedy skierował piłkę do siatki samego Milanu. Na zapleczu włoskiej ekstraklasy Hamsik radził sobie nadzwyczaj dobrze, na czego owoce nie trzeba było długo czekać. W czerwcu 2007 roku po dwudziestolatka zgłosili się przedstawiciele Napoli.

Debiut Hamsika potwierdził, że pieniądze za niego zostały dobrze zainwestowane. Napoli pokonało Cesenę 4:0, ale Słowak zdobył gola i zaliczył asystę. Wkrótce rozpoczął strzelanie w Serie A i rozgrywkach europejskich. W Pucharze INTERTOTO Hamsik zdobył gola na wagę zwycięstwa w turnieju i zapewnił „Azurrim” udział w Pucharze UEFA. Jego nazwisko stało się rozpoznawalne, Słowak został wybrany najlepszym słowackim piłkarzem młodego pokolenia, a wśród najlepszych ogółem zajął drugie miejsce. Po młodego pomocnika zgłaszały się takie kluby jak Juventus, czy Liverpool, Klub jednak ciągle powtarzał jak mantrę, że Hamsik nie jest na sprzedaż, a sam bohater zamieszania wkrótce przedłużył kontrakt o 5 lat.

Sezon kolejne sezony były jego popisem. W klasyfikacji strzelców wyprzedzał napastników, brylował w Europie, zdobywając kolejne nagrody – trzykrotnie został najlepszym słowackim piłkarzem, a z Napoli zdobył dwa puchary kraju i Superpuchar. Wielu stawiało go na równi z takimi zawodnikami jak Frank Lampard, Steven Gerrard, a nawet... Ronaldinho. Może balon pompowany wokół Słowaka nieco przytłoczył go i jego kariera nie nabrała takiego rozpędu, jakiego można było oczekiwać. Nie zmienia to faktu, że Hamsik będzie jednym z najtrudniejszych do powstrzymania rywali... w rewanżu. Do Warszawy Słowak bowiem nie przyleciał.

Gonzalo Higuain
Przyszedł na świat we francuskim Brest, a karierę rozpoczął w River Plate. Zadebiutował w nim mając 17 lat i przez 3 sezony w 40 meczach ustrzelił 18 bramek. Młodym Argentyńczykiem zainteresował się Real Madryt, który za 13 milionów euro wkrótce sprowadził go Europy. Higuain w koszulce „Galacticos” pierwszy raz na boisko wybiegł mając 19 lat i od razu zaliczył asystę. Oprócz spotkań ligowych, Higuain dostawał szanse również w Lidze Mistrzów. W pierwszych sezonach dwukrotnie zdobył z Realem tytuł mistrza kraju.

Wkrótce nabawił się kontuzji, która uniemożliwiła mu treningi przez ponad miesiąc. Po powrocie do gry wystąpił w 29 spotkaniach, zdobywając 8 trafień. Najważniejsze z nich miało miejsce w pod koniec meczu przeciwko Osasunie Pampeluna – Higuain w 87 najpierw obsłużył Robbena przy bramce na 1-1, potem sam minutę przed końcem przesądził o losach spotkania, a tym samym mistrzostwa kraju.

Początek następnego sezonu miał znakomity, popisywał się kolejnymi bramkami, jak w meczu przeciwko Maladze, gdy czterokrotnie umieścił piłkę w siatce rywali. Niestety pod koniec 2010 roku zdiagnozowano u niego przepuklinę dysku lędźwiowego. Zawodnik musiał poddać się operacji, a do gry wrócił dopiero po 4 miesiącach.

Kontuzja wyraźnie obniżyła loty Argentyńczyka, który mając tak mocną konkurencję z przodu zdecydował się na transfer. Zdobywszy z Realem 3 mistrzostwa, Puchar i 2 Superpuchary, w lipcu 2013 za 37 milionów euro przeszedł do zespołu „Azurrich.” W Neapolu Higuain stał się prawdziwą gwiazdą. Od 2 lat zachowuje świetną skuteczność blisko 0,5 gola na mecz, w obecnym sezonie 6 meczów wystarczyło mu do zdobycia 5 bramek i zaliczenia 2 asyst. Oby „El Pipita” na Łazienkowskiej nie był na nie zbyt pazerny.

REKLAMA
REKLAMA
© 1999-2020 Legionisci.com - niezależny serwis informacyjny o Legii Warszawa. Herb Legii, nazwa "Legia" oraz pozostałe znaki firmowe i towarowe użyte zostały wyłącznie w celach informacyjnych.