Działacze klubowi oczekują, że PZPN ponownie anuluje - przynajmniej na razie - jeden z wymogów, które warunkują dopuszczenie do rozgrywek. Decyzja zapadnie 24 marca.
Cała sprawa zaczyna wyglądać dosyć groteskowo i niebezpiecznie. Przypomnijmy, że zgodnie z przepisami PZPN dotyczącymi licencji, do 30 czerwca 2003 roku wszystkie kluby ekstraklasy muszą spełnić określone warunki.
Chodzi przede wszystkim o zamontowanie oświetlenia, trzech tysięcy krzesełek (minimum), prowadzenie czterech drużyn młodzieżowych i uregulowanie spraw finansowych (wobec ZUS i urzędu skarbowego). W ubiegłym roku działacze PZPN okazali się bardzo pobłażliwi i kluby, ubiegające się o licencję, mogły nie spełnić jednego (wybranego) warunku.
W tym roku żadnej litości miało nie być, tymczasem... Władze Piłkarskiej Ligi Polski, na prośbę klubów, zwróciły się do PZPN z wnioskiem o tymczasowe anulowanie jednego z wymogów licencyjnych. Krótko mówiąc, chodzi o powtórkę z ubiegłego roku. Co na to związek? - Moim zdaniem, nie powinno być żadnej pobłażliwości. Podobnego zdania jest przewodniczący komisji licencyjnej, wiceprezes PZPN Eugeniusz Kolator - twierdzi szef departamentu rozgrywek Marcin Stefański. - Ostateczną decyzję podejmą 24 marca członkowie zarządu. Trudno mi przewidzieć rezultat głosowania, ale nie sądzę, żeby wniosek PLP miał szansę powodzenia.
W przeciwnym razie nasza dotychczasowa praca nie miałaby sensu - dodaje. Z którym warunkiem licencyjnym polscy działacze mają najwięcej problemów? - Z bilansem finansowym. Niestety, tak się składa, że Europejska Unia Piłkarska zwraca szczególną uwagę właśnie na sprawy księgowe - mówi Stefański. Jak doskonale wiedzą warszawscy kibice, nie tylko sprawy finansowe spędzają sen z powiek działaczom klubów