Legioniści w niezłych nastrojach przystąpią do rundy wiosennej. Działacze Legii oczekują co prawda na przelew 450 tysięcy euro z Arsenalu Kijów za transfer Sergieja Omeljańczuka, ale zdołali wypłacić raty transferowe za styczeń. Termin płatności za luty mija dopiero 20 marca, więc i z realizacją tych należności powinni poradzić sobie bez większych problemów. - Nie mamy problemów z płynnością finansową i nie wyobrażam sobie, żeby Legia nie obroniła tytułu mistrza - zadeklarował właściciel większościowego pakietu akcji sportowej spółki akcyjnej, Andrzej Zarajczyk. - Wiosną nikt nie dotrzyma nam tempa. To nie tylko moje zdanie, również trenera Okuki.
Oficjalnie Drago nie jest jednak tak wielkim optymistą. Serb cieszy się, że przełożony ma tak wielkie zaufanie do jego metod, ale jednocześnie martwi, iż na początku rozgrywek o wynikach meczach może zadecydować przypadek. - Boiska są grząskie - stwierdził Okuka. - Ale nie wolno już przekładać rozgrywek. Kibice czekają na emocje i zwycięstwa. Dlatego martwi mnie fakt, że w ostatnich dniach grypa jelitowo-żołądkowa dopadła Jacka Zielińskiego i Marka Saganowskiego. Zielek na szczęście już trenował w środę, Sagan jeszcze się zmaga ze złośliwym wirusem.
Dwaj wspomniani zawodnicy nie byli jedynymi ofiarami złośliwej infekcji w trakcie zimowych przygotowań. Specyficznej odmiany grypy nie uniknęło kilku innych zawodników, kierownik Ireneusz Zawadzki, a nawet doktor Stanisław Machowski. Mistrzowie Polski uniknęli za to poważnych kontuzji, co wszyscy przypisują znakomitemu warsztatowi Okuki. Tyle że zawodnicy nie byli zadowoleni z metod Serba. Zgodnie podkreślali, iż tak mocno dotąd nie trenowali. A najdalej posunął się Saganowski, który w żartach stwierdził nawet, że poważny wypadek motocyklowy, któremu uległ przed kilku laty to małe piwo w porównaniu z natężeniem zajęć, jakie przeprowadzał serbski trener. - Narzekanie już dawno się skończyło. Wycisk dawałem zawodnikom cztery tygodnie temu - ocenił Drago. - Potem mieli tydzień przerwy i czas na wypracowanie świeżości i szybkości. Przygotowałem legionistów najlepiej jak umiałem. W lidze triumfuje zespół, który będzie grał najrówniej przez trzy miesiące. Przygotowałem kilka niespodzianek rywalom i jestem niemal pewny obronimy mistrzostwo. Czasami o powodzeniu decyduje jedna bramka, jeden słupek lub niewykorzystana akcja. Jesteśmy na tyle mocni, że przypadek nie powinien nam pokrzyżować szyków.
Największym problemem Okuki jest bramkarz. Radostin Stanew bardzo późno powiadomił Serba i działaczy o przeprowadzce do Szinnika Jarosław, dlatego Arturowi Borucowi może brakować ogrania. - Sparingi to zupełnie coś innego niż mecze o stawkę, ale wierzę, że Boruc wykorzysta szansę - Drago nie stracił jednak optymizmu. - Sam jestem ciekawy, jaką zaprezentuje formę. Na pewno czuje oddech Zorana Mijanovicia, ale jest ambitny i przygotowany do gry na najwyższym poziomie. Poza tym nie oszukujmy się - Artur nie będzie miał wiele okazji do interwencji. Nasza obrona nie dopuści rywali do wielu strzałów.
Praktycznie żadnych obaw Drago nie ma też o postawę innego nowego piłkarza w wyjściowej jedenastce mistrzów Polski, Ajazdina Nuhiego. Albańczyk z serbskim paszportem znakomicie zaaklimatyzował się w Legii i bez trudu powinien wypełnić lukę, która powstała po odejściu... Bartosza Karwana na prawej stronie pomocy. Jest przy tym bardzo odważny, zawsze gra na pograniczu faulu lub nawet brutalnie.
Jedyne, co martwi Okukę to fakt, że pojawiły się pogłoski, iż w czerwcu miałby objąć posadę dyrektora w Legii. - Ja urzędnikiem? To zdecydowanie za wcześnie - oburzył się Serb. - Jestem trenerem. Decyzję w sprawie swej przyszłości w Warszawie odwlekam do czerwca.
Legioniści są skupieni i chyba jeszcze niezbyt pewni formy. Twierdzą, że najlepiej dla nich byłoby, gdyby mecz z Amiką przeszły już do historii. - Jest dobrze, ale pierwsze spotkanie jest zawsze najtrudniejsze - stwierdził Stanko Svitlica. - Dopiero w piątek wieczorem tak naprawdę okaże się, w jakiej jesteśmy formie. Wierzę, że w dobrej, jednak lepiej nie zapeszać. Musimy wygrać, bo od udanego startu zależy najwięcej. A mierzymy w najwyższy cel.
Przed meczem z Amiką
czwartek, 13 marca 2003 11:42
źródło: Przegląd Sportowy