Legionisci.com
LEGIONISCI.COM
Wywiad

Czuję się pełnowartościowym legionistą

piątek, 14 marca 2003 10:42
Łukasz Surmaźródło: Gazeta Wyborcza

Robert Błoński: Kto będzie mistrzem Polski w tym sezonie?

Łukasz Surma: Okaże się w czerwcu. Ja mam nadzieję, że Legia. Ale żadnych deklaracji składać nie będę. Nie ma sensu.


- Na jakiej podstawie mówi Pan, że Legia?

- Fizycznie jesteśmy do sezonu przygotowani nieźle. W tabeli zajmujemy trzecie miejsce, mamy tylko trzy punkty straty do Wisły. W zespole jest wielu dobrych piłkarzy, potencjał jest taki, że śmiało możemy mówić o obronie tytułu. Mamy wspaniałych kibiców, w piłkę grać potrafimy...


- A jak reagujecie na opinie, że mistrzem będzie Wisła?

- Zewsząd rzeczywiście słychać, że mistrzem na pewno będzie drużyna z Krakowa. A niech ludzie tak mówią, mają prawo. Widzieli, jak Wisła grała w pucharach, ona jest liderem... Ale jak będzie naprawdę, przekonamy się w czerwcu. To dobrze, że wszyscy tak zdecydowanie stawiają na Wisłę, a nie na nas. Po pierwsze, nie popadniemy w samozachwyt i przekonanie, że ligę wygraliśmy już teraz; po drugie, takie opinie drażnią naszą ambicję, wyzwalają w nas złość i chęć udowodnienia, że może być inaczej; po trzecie, przecież to Legia wciąż jest mistrzem Polski. Czemu miałoby się coś zmienić?


- Co będzie siłą Legii?

- Na pewno będziemy bardzo groźni przy Łazienkowskiej. Atakujemy, prezentujemy futbol ofensywny, na "tak". Pomagają nam kibice. Aby nawiązać skuteczniejszą rywalizację z Wisłą, musimy odważniej grać na wyjazdach, atakować, bo jesienią z obcych boisk przywoziliśmy za dużo remisów. A naszą siłą będzie to, co jesienią. Kolektywna i agresywna gra, stwarzanie przewagi w drugiej linii i dogrywanie piłki do napastników, którzy będą strzelać gole.


- Czy dla Legii i walki o tytuł mistrza Polski odpadnięcie Wisły z Pucharu UEFA jest korzystne, czy nie?

- Nie ma znaczenia. Nawet jeśliby nie odpadła, to ile meczów by jeszcze zagrała? Dwa, cztery albo najwyżej pięć. Rzeczywiście ktoś mówił, że wyeliminowanie Lazio oznaczałoby, że Wisła będzie zajęta graniem w pucharach... Ale czy tak by było? Wątpię. Na pewno kondycyjnie wszystko by wytrzymali.


- Pan pochodzi z Krakowa. Łatwo żyć w Warszawie?

- Tu nikt nie patrzy na mnie jak na krakusa. W Wiśle grałem krótko, do Legii trafiłem z Chorzowa po pięciu latach gry w Ruchu. W Warszawie zaaklimatyzowałem się dobrze. Jestem tu już prawie pół roku. Przepracowałem z Legią okres przygotowawczy, byliśmy na paru obozach. Zintegrowałem się z zespołem. Już nikt nie powie, że gram z marszu. Czuję się pełnowartościowym legionistą.


- Czy przygotowania z trenerem Okuką różniły się od poprzednich?

- Było inaczej niż w poprzednich klubach. Bardzo ciężko. Zasuwałem dwa, trzy razy mocniej niż wcześniej. Czasem aż odechciewało się iść na trening, bo wiedziałem, że znowu będzie to samo. Bieganie, bieganie i jeszcze raz bieganie... Ale nic to, swoje trzeba było wykonać.


- Jak wygląda boisko na Łazienkowskiej?

- Idealne nie jest... W czwartek trenowaliśmy na bocznym, zaśnieżonym. Główna płyta przypominała błotne bajoro. Teraz spadł śnieg i może być katastrofa. Ale nie ma co narzekać, gramy.


- Amica zagra bez sześciu podstawowych zawodników: Dżikiji, Dawidowskiego, Skrzypka, Bajora, Dziewickiego i Bartczaka.

- Nawet nie wiedziałem. Nie zajmujemy się Amicą, tak jak pewnie oni nie myślą, kto zagra w Legii. Koncentrujemy się na sobie, a to, że u rywali kogoś zabraknie, nie ma dla mnie znaczenia.


- Początek rundy sporo może wyjaśnić. Legia gra u siebie z Amicą, Groclinem, Górnikiem i na wyjazdach z Pogonią oraz Wisłą.

- Może, ale nie musi. Przecież później będzie jeszcze dziesięć meczów i 30 pkt. do zdobycia. Każdy mecz będzie ważny. Może tylko trochę inaczej będzie z tym pierwszym spotkaniem. Ważne, by na samym początku złapać formę, zacząć zwyciężać.


- W jakiej formie jest Legia?

- Tego tak naprawdę do końca nie wiadomo. Sparingi zaczęliśmy słabo, a potem było coraz lepiej. Na razie wszystko jest pod znakiem zapytania.


- Z Legii odeszło dwóch podstawowych zawodników - dobry bramkarz i dobry kryjący obrońca.

- Szkoda, ale co poradzić. Do defensywy wrócił Wojtek Szala, który tam czuje się lepiej niż na prawej pomocy, gdzie grał jesienią. Ten powrót do obrony, mam nadzieję, i jemu, i drużynie wyjdzie na dobre. A bramka? Podzielam opinie tych, którzy twierdzą, że Artur Boruc jest gotowy do gry w I lidze. Jest bardzo dobry, Radkowi Stanewowi też nic nie można było zarzucić. Bronił, bo w pewnym momencie "zaskoczył" i nie oddał miejsca. Ale Artur da sobie radę, nie ma żadnych powodów do obaw.


- Niedawno w zespole omal nie doszło do strajku. Był Pan zaskoczony problemami finansowymi klubu?

- Kłopoty finansowe to moja specjalność. Gdzie nie jestem, tam wszystko zaczyna się walić. Z Wisły odchodziłem, kiedy stawała na nogi, bo przyszła do niej Tele-Fonika. Ale wcześniej była finansowa tragedia, klub chylił się ku upadkowi i gdyby nie sponsor, nie wiadomo, co z nią by się teraz działo. Ruch Chorzów w ostatnich latach także groszem nie śmierdział. W Legii nie jest więc jeszcze tak najgorzej. Ja może tych problemów nie odczułem, bo przecież tytułu nie zdobywałem, a za niego nie są wypłacone premie. Poza tym pieniądze są płacone w miarę regularnie. A że pojawiały się zaległości? Mnie już nic nie zaskoczy. Za długo gram w polskiej lidze. Jestem przygotowany absolutnie na wszystko.


- Jesienią zarzucano trenerowi Okuce, że w drużynie jest za mała rotacja?

- A czemu miał coś zmieniać, skoro graliśmy dobrze i nie było kontuzji, kartek? Faktycznie, "siedliśmy" w dwóch, trzech ostatnich meczach, ale do spotkania w Poznaniu żadne zmiany nie były potrzebne.


Rozmawiał Robert Błoński

Podaj ten news dalej: