Legionisci.com
LEGIONISCI.COM

Nerwowo na Łazienkowskiej!

środa, 19 marca 2003 16:22
źródło: PAP

"Z pewnością zachowanie Boruca było zbyt impulsywne, mógł osłabić
zespół, ale takie rzeczy zdarzają się w ferworze walki. Wiem
jednak, że Boruc żałuje swojego zachowania. Czy poniesienie karę?
Nie wiem. Zadecyduję o tym po spotkaniu z trenerami zespołu" -
powiedział prezes Legii, Edward Trylnik.

Nerwowa atmosfera z boiska przeniosła się poza linię boczną i na
trybuny. Kibice zaczęli słownie obrażać wielkopolską jedenastkę,
natomiast o mało co nie pobiliby się kierownik Legii Ireneusz
Zawadzki z drugim trenerem Groclinu, Markiem Kostrzewą.

"Nie mam sobie nic do zarzucenia. Zresztą sędzia techniczny Artur
Radziszewski i obserwator spotkania Stefan Socha opisali całe
zajście w protokole. Również oni są zdania, że winę za wydarzenie
ponosi Kostrzewa, który zachowywał się agresywnie. W feralnej
minucie wybiegł w naszą strefę techniczną, gdzie doszło pomiędzy
nami do utarczki słownej. Kostrzewa naubliżał mi, dlatego
wykonałem ruch, jakbym chciał go uderzyć. Jednak tego nie
zrobiłem, bowiem nie chciałem tego uczynić. Niektórzy dziennikarze
widzieli jednak inaczej. Decyzja o ewentualnych karach zapadnie
podczas posiedzenia Wydziału Dyscypliny PZPN, na które stawię się
i złożę wyjaśnienia" - powiedział kierownik Legii, Ireneusz
Zawadzki.

Takie mecze jak ten z Legią wywołują emocje nie tylko sportowe -
uważa dyrektor sportowy i kierownik drużyny Groclinu Władysław
Kowalik.

"Nie będę komentował gwałtownego zachowania bramkarza warszawskiego Artura Boruca w stosunku do Andrzeja Niedzielana. To rola sędziego. Był też obserwator, który ocenia pracę arbitra. Taktu zabrakło Markowi Jóźwiakowi, który swoją wypowiedzią przed kamerami Canal+ mówiąc o naszych piłkarzach jako o chłopcach ze wsi sam sobie wystawił cenzurkę.

Po meczu podpisałem protokół, ale z adnotacją, że opisanego
w nim zdarzenia między Markiem Kostrzewą a Ireneuszem Zawadzkim
nie widziałem, bo taka jest prawda. Trwał wtedy mecz i
obserwowałem to, co działo się na boisku, a nie poza nim" -
powiedział Kowalik.

"Kiedy wróciłem po meczu do szatni minęło trochę czasu, ponieważ
musiałem załatwić sprawy formalne związane ze spotkaniem. Nie
było mnie więc tam zaraz po zakończeniu pojedynku. Przed drzwiami
szatni naszej drużyny zastałem piłkarzy Legii. Uważali, że drużyna
z Grodziska ich obraziła. Chwilę porozmawialiśmy i nerwowa
atmosfera została zażegnana" - dodał Kowalik.

Podaj ten news dalej: