Gdybyśmy z Groclinem zagrali tak jak z Pogonią, to wynik tamtego meczu byłby inny - mówił po meczu w Szczecinie Jacek Zieliński, jedyny z legionistów powołany do kadry Pawła Janasa.
Nie wiadomo jednak czy kapitan Legii wyjedzie na zgrupowanie reprezentacji. Zielińskiemu odnowiła się kontuzja mięśnia przywodziciela.
- Czy to groźny uraz?
Jacek Zieliński: Już przed meczem Macedonią w lutym czułem ból mięśnia przywodziciela, a podczas spotkania z Pogonią uraz się odnowił. Wieczorem w niedzielę nie mogłem chodzić. W poniedziałek będę miał badanie USG, które wykaże, jak groźna to kontuzja i czy są szanse na mój występ przeciw Węgrom.
- Legia zagrała znacznie lepiej niż z Groclinem.
- Ruszaliśmy się o wiele żwawiej. Wszyscy byli znacznie ruchliwsi niż wtedy. Dzisiaj nasi pomocnicy zagrali agresywnie i ambitnie. Przez to obrońcy zostali poddani mniejszym obciążeniom. Dziś linia pomocy była niesamowicie ruchliwa, o wiele bardziej niż we wtorek. I nieważne jaki jest przeciwnik - czy to Grodzisk, Pogoń, czy Wisła. Po prostu było widać, że nasz zespół prezentuje się lepiej, a przegrana we wtorek to wypadek przy pracy.
- Czy Pana zdaniem Pogoń stać na choć jedno zwycięstwo wiosną?
- Chyba tak. Nie oglądałem jej poprzednich spotkań, ale z tego, co przekazywali nam trenerzy, zarówno w Grodzisku, jak i z Zagłębiem byli bliscy wywalczenia punktów. Nie jest też tak, że przyjedzie tu każdy i będzie bił Pogoń. Radzę na nią uważać.
- Teraz nastąpi przerwa w rozgrywkach, zgrupowanie reprezentacji przed meczami z Węgrami i San Marino. Ostatnio Pan chorował. Jak dyspozycja?
- Chorowałem przez tydzień na grypę i w meczu z Groclinem nie czułem się tak, jak bym chciał. Musiałem grać dwa dni po tym, jak przestałem gorączkować. Dziś było o wiele lepiej. Czułem się bardzo dobrze kondycyjnie.
- Pogoń prawie nie zagroziła bramce Legii, ale Wasza obrona nie ustrzegła się kilku błędów.
- Brakowało mi jeszcze troszkę precyzji w wyprowadzaniu kontrataków po przechwytach. Było zbyt dużo niedokładnych podań. Mam nadzieję, że do przyszłej soboty będzie lepiej.
Rozmawiał Mariusz Kotowski