Weszło: Trzy minuty, które wstrząsnęły Poznaniem. Legia, czyli drużyna
Legia zdobyła Poznań. Zdobyła w sposób imponujący, bo najbardziej z Ekstraklasy na powołanie do kadry zasłużył legijny pressing, wiosenna gwiazda ligowa pierwszej wielkości, a zmagania ofensywy Lecha z defensywą Legii przypominały często zmagania muchy z zamkniętą szybą. Oczywiście, że siła indywidualności była dziś po stronie gości, ale to nie to dlatego wygrali w tak dobrym stylu – Legia ma kierunek. Swój wyrazisty, skuteczny styl, który szlifuje w każdym meczu i który ma papiery na to, by zmienić się w kombajn na punkty.
SportoweFakty.pl: Ni(KO)lić! Mistrz Polski rozbity w cztery minuty!
Wynik się już nie zmienił i po piorunującej końcówce pierwszej części Legia triumfowała na Inea Stadionie 2:0. Taki rozwój wypadków praktycznie wyklucza Kolejorza z walki o mistrzostwo. Jego strata do sobotniego rywala to już 18 pkt. i nawet po ich podziale dystans będzie kolosalny. Podopieczni Stanisława Czerczesowa są natomiast liderem z przewagą trzech oczek nad Piastem Gliwice.
Piłka Nożna: Derby Polski dla Legii Warszawa! Nikolić bohaterem klasyku
Wydawało się, że do szatni obie drużyny będą schodzić przy wyniku bezbramkowym, ale wreszcie dał o sobie znać Nikolić. Serb z węgierskim paszportem dostał świetne prostopadłe podanie od Tomasza Jodłowca. Z piłką pobiegł w kierunku bramki Buricia, a potem uderzył po długim słupku, otwierając wynik.
Kibice Kolejorza za głowy mogli się złapać po raz drugi niewiele później. Abdul Aziz Tetteh chciał we własnym polu karnym trafić w piłkę, ale z całej siły kopnął Ondreja Dudę. Sędzia odgwizdał karnego, a z 11. metrów na 2:0 podwyższył Nikolić.
Przegląd Sportowy: Lech – Legia 0:2, czyli wicemistrz lepszy od mistrza. Koniec marzeń Lecha o obronie tytułu?
Legioniści w XXI wieku rzadko wygrywają na Inea Stadionie. Wcześniej zrobili to w listopadzie 2012 roku, zwyciężyli 3:1, a trenerem stołecznego zespołu był... Jan Urban. Żeby znaleźć wcześniejszy triumf trzeba cofnąć się aż do 2004 roku. Teraz można dopisać do statystyki także starcie z sobotniego wieczora. Na trybunach przy Bułgarskiej było 41 567 widzów. Musieli jednak przeżyć gorycz porażki, poznaniacy wyraźnie ustępowali Legii, która ma w tym momencie w tabeli aż 18 punktów więcej niż poznaniacy! Obrońcom tytułu nie pomoże już reforma ligi i podział punktów – będą musieli oddać koronę.
Sport.pl: Show Nemanji Nikolicia w Poznaniu. Pewna wygrana Legii w hicie
Poziom hitu ekstraklasy na kolana nie powalił. Zanim legioniści wypracowali przewagę, na boisku działo się niewiele - obie drużyny wypracowały sobie po jednej dogodnej okazji strzeleckiej. W 13 min. strzał Macieja Gajosa odbił Arkadiusz Malarz. Na 10 minut przed przerwą odpowiedzieli goście - sprytnym lobem uderzał Aleksandar Prijović, ale piłka odbiła się od poprzeczki, a dobitkę Michaiła Aleksandrowa obronił Burić.
Pełna kontrola - tak w skrócie można opisać to, co działo się po przerwie na boisku. Piłkarze Czerczesowa ani razu nie dopuścili Lecha pod własne pole karne i sami mogli podwyższyć prowadzenie. Po uderzeniu głową Artura Jędrzejczyka poznaniaków ponownie uratowała poprzeczka.
Onet.pl: Hit w Poznaniu dla Legii, superstrzelec Nikolić znów w akcji
Lech po przerwie był już zupełnie bezbarwny, wyglądało to tak, jakby piłkarze Jana Urbana wyszli na tę część meczu z przekonaniem, że straty są nie do odrobienia. Jedyną dobrą okazję lechici zmarnowali zanim zdołali oddać strzał, bo Kamil Jóźwiak przed polem karnym zupełnie nie zrozumiał się z Nicki Bille Nielsenem, a Duńczyk mógł znaleźć się w dobrym położeniu do zdobycia bramki kontaktowej. Akcja Kolejorza została rozwiązana bardzo źle, a Arkadiusz Malarz był w drugiej odsłonie właściwie bezrobotny.